środa, 27 stycznia 2016

Informacja :D

Żeby nie było wcale was nie zostawiłam i o was nie zapomniałam :D. Moja nieobecność spowodowana jest tym że mój komp poszedł sie jebać -_- Na telefonie nie wygodnie jest pisać i oto powód... Komputer prawdopodobnie będę mieć tak około tego weekendu ale jeszcze wszystko może się zdarzyć... Obiecuje że jak już będę mieć kompcia to od razu was o tym poinformuję i napiszę rozdział :P

czwartek, 14 stycznia 2016

(część 2) Rozdział 10

Idziemy w stronę mojego domu. Nasze dłonie są  połączone w jedność. Cisza pomiędzy nami znaczyła to, że rozumieliśmy się bez słów. Słońce zapadało już powoli w sen. Czułam szczęście. Wiem, że teraz jestem połówką, że moje serce jest tylko w połowie moje. Spoglądam na Adama. Idzie patrząc przed siebie. Czym ja zasłużyłam na tak dobrego faceta, no dobra chłopca? Chłopak musiał wyczuć to, że na niego patrzę. Swoimi oczami sprawiał, że miałam ochotę zatopić się w tej zieleni lub położyć się na trawie właśnie koloru jego oczu. Kiedy patrzyłam na jego wargi wykrzywione od uśmiechu miałam ochotę go pocałować. Przyciągnął mnie do siebie i objął ramieniem. Oparłam się o niego i tak razem szliśmy. Czuję mały strach, w końcu uciekłam z domu, a teraz do niego wracam. Kiedy zobaczyłam dom krew w moich żyłach zamroziła się. Poczułam uścisk w brzuchu, a mój oddech stał się szybszy...D O M. Mój dom. Nie chodzi tutaj o jakiś budynek, tylko o rodzinę. Co pomyśli tata? Co z Kubą?
- Paulina nie bój się. - jego głos sprawia, że moje mięśnie rozluźniają się. Spoglądam na niego i uśmiecham się nie znacznie. Przyśpieszamy kroku i już po kilku sekundach, które były dla mnie jak godziny znajdujemy się pod drzwiami. Dotykam zimnej, metalowej klamki i lekko ją przyciskam. Popycham drzwi i wchodzę do środka. Wydaje się, że jest tu pusto. Cisza jest jakaś niespokojna. Przeszywa moją duszę i wdziera się do niej siejąc strach. Gdzie tata? Gdzie Kuba? Spoglądam na Adama z zaniepokojeniem. Może on wie o co chodzi.
- Tato!? - po domu rozchodzi się małe echo. Pobiegłam do kuchni i tak jak myślałam znalazłam karteczkę przyklejoną na magnes na lodówce. O wiele bardziej uspokojona wzięłam do ręki karteczkę.
- Wyjechaliśmy do Elbląga. Nie umiemy tutaj mieszkać, ponieważ to przypomina mi o zaginięciu Pauliny. Zostawiliśmy otwarte drzwi na wszelki wypadek gdyby wróciła. - nie przeczytałam dalej. Upuściłam kartkę i wybiegłam z domu omijając Naruciaka.
- A ty dokąd? - spytał doganiając mnie.
- Do Elbląga. - odpowiedziałam jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie.
- Co!? - zaczęłam mu wszystko tłumaczyć. Postanowiliśmy, że ja kupię bilety na pociąg, a on spakuje swoje rzeczy i spotkamy się na stacji około 15. Pożegnałam się z Adamem całusem i już po chwili szłam dosyć nierównym chodnikiem. Szybko załatwiłam bilety, a że została nam jeszcze jakaś godzina to poszłam coś zjeść. Kebab był bardzo dobrym pomysłem. Dobra czas iść pod tą stację. Nagle nastąpiło zarwanie chmury...Deszcz lunął i po sekundzie byłam już przemoczona do suchej nitki...No pięknie! Szczękając zębami zaczęłam iść. Wiatr zaczął ścigać się z deszczem. Schowałam ręce do kieszeni i przyśpieszyłam kroku. Byłam już na stacji, jednak deszcz nadal na mnie padał...Zajebiście!
- Mogę prosić? - usłyszałam ciepły głos. Obróciłam się za siebie i ujrzałam Adama, który wyciągał w moją stronę dłoń. Też był cały mokry. Wyglądał słodko w mokrej grzywce opadającej mu na czoło. Pokiwałam głową zapominając jak się mówi i złapałam jego dłoń. Pociągnął mnie w swoją stronę i zaczęliśmy tańczyć. Było cudownie. Śmialiśmy się i potykaliśmy o własne nogi. Kocham go. Nie kocham go za wygląd, nie kocham go za dotyk, nie kocham go za jego głos, kocham go, bo jest sobą. Moje źródło życia, szczęścia, jednocześnie smutku i bólu. Nagle nadjechał nasz pociąg. Roześmiani i mokrzy weszliśmy do niego. Zajęliśmy pierwsze lepsze miejsca i śmialiśmy się do siebie.
-------------------------------------------
Wiem, że krótko, ale cóż...Znacie mnie chyba XD Niedługo nowe opowiadanie o naruciaku! Cieszycie sie? XD