środa, 29 lipca 2015

Rozdział 11 Foch Forever!!!

- Paula jesteśmy... - szeptał ktoś...Czułam jego oddech na szyi. Otworzyłam oczy...Leżałam w tej samej pozycji co wcześniej...Ania też. Zaczęliśmy wychodzić z samochodu... Niebo poszarzało. Ech..Moja mama nie żyje, ale muszę być silna!! Dla Kuby i taty!! Nie płacz! Ani się waż!! Próbowałam powstrzymać łzy, jednak nie mogłam... Teraz wszystko jest inne, zmieniło się, ale czy na gorsze? Może w przyszłości los mi to wynagrodzi...A może wiecznie będę pogrążona w smutku? Przede mną staje nowe wyzwanie, nowe zmagania...Czy sobie poradzę? Nie mam pojęcia...Teraz wszystko będzie inne, będę musiała się przyzwyczaić. Z zamyślenia wyrwała mnie Ania i Adam...Oboje przytulili mnie co pomogło mi. Ja sobie nie poradzę?! Oczywiście, że sobie poradzę!! Jeszcze będzie tak, że mama będzie ze mnie dumna!! Mam wspaniałych przyjaciół, którzy na pewno mi pomogą! Mam nadzieję, że nie będę ich tym bardzo obciążać, w końcu to mój problem ech...Trzymając się za ręce weszliśmy do środka. Po korytarzach chodzili pacjenci, lekarze i goście...Nie znosiłam tego miejsca, może i uratowano tu życie wielu ludzi, ale ile osób wyszło z płaczem i bólem w sercu. Spytaliśmy recepcjonistki gdzie znajduje się mój brat i tata...cały czas z moich oczy wylewały się łzy. Łzy bólu...Mogłam zostać w domu!! To miejsce przypominało mi sytuację z mojego dzieciństwa...Było to jakieś 7 lat temu, kiedy miałam 9 lat:
- Amelka!! Cześć! Co tu robisz? - spytała mała dziewczynka, którą kiedyś byłam.
- Moja mama chciała porozmawiać z twoją mamą, więc zabrała mnie ze sobą! W co się pobawimy? - spytała blondynka o niebieskich oczach, wyglądała jak taka laleczka...Była bardzo wtedy ładna w przeciwieństwie do mnie...
- Może w chowanego! - powiedziałam po chwile namysłu.
- Dobra! Ja liczę! - powiedziała uśmiechnięta i zaczęła liczyć. Byłam wtedy dzieckiem i moja niemądra głowa pomyślała by schować się po drugiej stronie ulicy..Tak też zrobiłam. Amelka zaczęła szukać...W końcu nie wytrzymałam, w krzakach było nudno.
- Tu jestem haha!! - zawołałam pokazując się. Amelia również się zaśmiała. Po chwili zaczęła biec do mnie przez ulicę.
- Ałć! - krzyknęła dziewczynka upadając. Już chciałam po nią iść, kiedy zza zakrętu wyjechał czerwony samochód...Jechał bardzo szybko...Nie miał szans zwolnić. Dopiero dziesięć metrów przed nią zorientował się, że trzeba zahamować. Na własne oczy widziałam kiedy moja przyjaciółka zniknęła pod kołami...Natychmiast przybiegła jej mama, a za nią moja. Nie wiedziałam co się dokładnie stało...Jednak gdy dowiedziałam się, że nigdy jej nie zobaczę było mi źle..Tak po prostu..Płakałam i znienawidziłam ten czerwony samochód!! Kiedy Adam z mamą byli w recepcji ja płakałam coraz bardziej...Nie mogłam wytrzymać tego głupiego uczucia, które w tej chwili mnie kontrolowało.
- Paula. Nie będę cię pocieszać, bo to nic nie da, ale bądź pewna tego, że ja i Adam na pewno ci pomożemy. - powiedziała przytulając się do mnie. Powoli analizowałam słowa, które mi powiedziała. Uśmiechnęłam się. To było miłe, a poza tym na rodzinie się świat nie kończy, mam przecież przyjaciół jeszcze....Przede mną całe życie...Muszę wstać teraz, by iść dalej!
- Dziękuję. - powiedziałam z ulgą.
- Dziewczyny, Kuba teraz śpi, więc nie można go budzić, bo musi wypocząć, a twojemu tacie zszywają rany. Można poczekać na twojego tatę, bo Kuba dopiero co zasnął i raczej szybko się nie obudzi. - powiedział Adam cały czas się uśmiechając... W oczach widziałam jednak trochę smutku.
- Jesteście kochani. - powiedziałam z uśmiechem.
- Wiem. - wyszczerzyła się Anka.
- Pamiętasz jak w dzieciństwie dobra byłaś z baletu? - spytała Ania...Tak na prawdę ona nie widziała jak tańczyłam w podstawówce balet, ale widziała nagrywane przez moją mamę filmy z występów...Mama....Teraz ten wyraz stał się dla mnie bardzo bliski, ale jednocześnie daleki...
- Tak, pamiętam. - odpowiedziałam po chwili.
- Słuchaj może jeszcze coś umiesz? Może zaczęłabyś tańczyć? - spytała się mnie. No w sumie kochałam balet, a skończyłam z nim dlatego, gdyż po prostu się ze mnie śmieli...Ech....Fajnie byłoby zacząć z tym jeszcze raz :)
- Może. - odpowiedziałam niepewnie.
- Paula chyba możesz sie zobaczyć z swoim tatą. - powiedział nagle Adam. Odwróciłam się i spojrzałam tam gdzie patrzył się przed chwilą Adam. Ujrzałam mojego tatę, który jedzie do jakiejś sali na wózku. Szybko wstałam, pobiegłam do taty i bez słowa przytuliłam go mocno. Na początku chyba go trochę zaskoczyłam, ale po chwili poczułam uścisk taty. W końcu oderwaliśmy się od siebie.
- Córeczko jak tu przyjechałaś? - mówił z szerokim uśmiechem. Widziałam na jego twarzy radość, ale również szwy, które pewnie przed chwilą mu założyli...
- Adam! - zawołałam chłopaka...Od razu przyszedł.
- Poznaj Adama. Poznałam go niedawno. Jego mama nas tutaj zawiozła. Ogólnie jestem mu bardzo wdzięczna...Cały czas mi pomagał. - powiedziałam szczerze. Troszkę wstydziłam się powiedzieć Adamowi, że bardzo jestem mu wdzięczna, więc postanowiłam powiedzieć to tacie w obecności chłopaka...Tak było łatwiej...Tak trudno powiedzieć komuś przepraszam lub dziękuję. Ech..
- Bardzo mi miło...Adamie. - powiedział tata i podał rękę chłopakowi.
- Jeśli chodzi o mamę to... - zaczął, jednak najtrudniej było mu to skończyć. Na pewno sam bardzo to przeżywał...W końcu to była jego wybranka. Razem podejmowali decyzje, razem mnie wychowywali, kochali się...Oczywiście pojedynczo też coś znaczyli, ale razem jako małżeństwo byli silniejsi. Tak mi go szkoda...A co powiedzieć Kubie? Ma dopiero z dziesięć lat. Co jeśli w wieku 20 lat nie będzie pamiętał jak wygląda jego mama?
- Tato ja już wiem. - powiedziałam, a kilka łez poleciało po policzku. Tata szybko je otarł.
- Nie płacz. Wiem, że bez niej będzie inaczej, ale poradzimy sobie. Może i nie wiem nic o nastolatkach, ale postaram się pomagać ci we wszystkim...- obiecał tata...Trzymam go za słowo.
- Kochanie wracaj do domu. - powiedział nalegająco
- Nie! Ja muszę tu być! Codziennie będę tu przychodzić. - powiedziałam bez zastanowienia. Tata chyba się poddał.
- No dobrze...Słuchaj znajdziesz sobie hotel na kilka dni...Masz pieniądze. - powiedział i dał mi pieniądze...Byłam mu wdzięczna.
- Dziękuję to ja pójdę poszukać tego hotelu. powiedziałam i pożegnałam się czule z tatą...Nie było po co ciągle płakać...Trzeba działać i pomagać!!
- Słuchajcie muszę poszukać hotelu. - zwróciłam się do Adama i Ani.
- Niestety Adam i ja musimy wrócić...Jutro mam pracę. - powiedziała mama Adama.
- Mama. Poradzę sobie. - powiedział pewnie chłopak.
- Ale... - próbowała zaprzeczyć, jednak Adam znajdywał coraz więcej argumentów.
- Będę dzwonić, przy okazji się usamodzielnię, poznam to miasto, pomogę Pauli i Ance, nauczę się sprzątać i w ogóle. - zakończył kiedy zabrakło mu kolejnych nie mających sensu argumentów.
- Niech się pani nie martwi zajmiemy się tym Naruciakiem !! - powiedziała Ania z uśmiechem. Mama Adama westchnęła.
- No dobrze, ale za trzy dni przyjeżdżam do was by zobaczyć co i jak. Adam dbaj o siebie, ale też o koleżanki. Aniu uważaj na siebie. Paulina...Bądź silna dziewczyno...- powiedziała wszystkim.
- Mamo bo się zrobię zazdrosny! Foch Forever! - powiedział Adam udając obrażonego na co ja z Anią się zaśmiałyśmy. W końcu mogłyśmy wyruszyć na poszukiwanie hotelu....
----------------------------------------------------
Kolejny rozdziałuś za nami słodziaki!!! W ogóle chcielibyście mieć jakąś nazwę? Np: Jdabrowsky ma swoje firanki i karnisze to czemu ja nie mogę mieć moich....Eeeee Szafek? Sory, ale w wymyślaniu takich rzeczy nie jestem najlepsza XD Wiem!! Może Papasie? Jeśli macie fajną nazwę to podawać!!

wtorek, 28 lipca 2015

Post informacyjny !!!

Otóż rozdział pojawi się na pewno jakoś w tym tygodniu, ale nie o to chodzi, bo jest to również post poświęcony na to byście pochwalili się swoimi blogami! Obojętnie jaka tematyka :D Możecie również napisać blogi które lubicie :D A  w ogóle nie wiem czy wiecie, ale prowadzę fanfiction z przyjaciółką  o Rezim..Raz ona dodaje rozdział, a raz ja....Ja nazywam tam siebie papaja, a ona zwie się Patka...To tyle papatki!!! Chwalić się blogami!!!

niedziela, 26 lipca 2015

Krótkie youtuberowe ciekawostki + reklama pewnych blogów...

Otóż jeśli chodzi o świat youtube to wpadłam na pewną gazetkę o youtuberach, nazywa się Tube News...Jeszcze jej nie czytałam, ale możecie być pewni, że kiedy przeczytam jeden numer zrecenzuję go :D
Jeśli chodzi o reklamę blogów to jest to blog:
http://cantlet-go.blogspot.com
oraz:
http://elena-and-adam.blogspot.com
Pierwszy blog jest o  Hope, która ma duże problemy i jest chora...Czy Stuu jej pomoże? W tym opowiadaniu pojawią się jeszcze inne postacie i youtubierzy, ale nie będę wszystkiego zdradzać, jeśli będziecie chcieli zajrzeć to zajrzycie, ale na serio bardzo polecam...Ja strasznie się nakręciłam na to opowiadanie XD
Drugie opowiadanie jest o Elenie i Naruciaku...Jest dopiero prolog, ale jest Super!!!
Zapraszam na blogi i życzę miłego dnia!!

piątek, 24 lipca 2015

Rozdział !0 Obietnica....

Po jakiś dwóch godzinach leżenia w łóżku stwierdziłam, że czas ruszyć tą dupę! Mimo tego, że kręciło mi się w głowie i było mi nie dobrze to jakoś udało mi się dojść do własnej szafki...Wyjęłam pierwsze lepsze ubranie i poszłam do łazienki się wykąpać. O tak letni prysznic nieco mnie orzeźwił, po czym ubrałam się w wybrane ciuchy. Zeszłam na dół. W salonie siedziała Ania i oglądała telewizję.
- O cześć Paula! - przytuliła mnie na powitanie.
- Ta wreszcie jestem w świecie żywych... - chciałam żeby wyszedł z tego żart, ale miałam strasznie ochrypły głos i brzmiało to dziwnie XD
- Przepraszam cię za tą sprawę z Robertem. - przeprosiła mnie.
- Ej nic się nie stało...Nie masz za co przepraszać. - powiedziałam uśmiechając się mając jednak jeszcze gdzieś w sercu bolącą ranę, którą zrobił Robert...
- Dziękuję...Słuchaj o 11 00 ma przyjść Adam. - oznajmiła rudowłosa.
- A która godzina? - spytałam.
- 10:45. - odpowiedziała...CO?! Tylko tyle czasu?! A ja jestem w jakichś podartych spodniach i w bluzce z niezmywalną plamą!! Zerwałam się z kanapy i pobiegłam na górę...W czasie tej drogi towarzyszyły mi zawroty głowy przez co potykałam się co chwila. Szybko wbiegłam do pokoju i zaczęłam wyjmować jakieś ciuchy...Szybko wzięłam je ze sobą do łazienki...Przebrałam się i uczesałam włosy. Byłam gotowa, więc zeszłam na dół...Adam siedział już na kanapie obok rudowłosej.
- Cześć jak się czujesz? - spytał z wyraźną troską...On się o mnie martwi!?
- Do dupy. - odpowiedziałam krótko i usiadłam na kanapie obok Naruciaka,
- Przydałoby ci się świeżego powietrza! - powiedział i wstał z kanapy.
- Chodź Paula. - poprosił.
- Nie...Źle się czuję. -  odpowiedziałam skrzywiona.
- Skoro nie chcesz iść to... - nie skończył, gdyż wziął mnie na barana.
- Puść mnie! - krzyknęłam stanowczo. On mnie zignorował i wyszedł ze mną na dwór...Była idealna pogoda. Słońce świeciło mocno, jednak zimny wiaterek sprawiał, że nie było tak gorąco. Adam postawił mnie na ziemi...
- Może zmienisz zdanie? - spytała Ania.
- Może. - powiedziałam. Postanowiliśmy przejść się. Ogólnie w Elblągu było sporo skrzyżowań i dużo samochodów jeździło, ale były te ciche zakątki...
- Idziemy na lody? - zaproponował Adam. Pomyślałam, że to zły pomysł, jednak Anka mnie wyprzedziła.
- Tak!!! - krzyknęła, a ja nic nie miałam do gadania, więc poszłam. Wszyscy wzięli po dwie gałki.
- To co wracamy? Jest już 15 00, a zanim się dojdzie to bedzie wieczór. - powiedział Adam patrząc na swojego malinowo-pistacjowego loda. Zgodziłyśmy się i rzeczywiście..Kiedy dotarliśmy na miejsce było około 17 00...Tiaa długa wycieczka...Tym bardziej, że po drodze jeszcze się zatrzymywaliśmy, by popatrzeć na coś...Walnęłam się na łóżko zmęczona.
- To dobranoc dziewczyny! - powiedział Naruciak widząc jak zamykają mi się oczy. Szybko się podniosłam.
- Nie...Znaczy jak chcesz możesz zostać. - powiedziałam rumieniąc się. Ania mrugnęła do mnie porozumiewawczo z cwaniackim uśmiechem...Tylko nigdzie nie idź! Nie chce sama z nim zostawać...O czym mielibyśmy gadać?
- To ja pójdę na górę się umyć. - powiedziała i wyszła... No dzięki ci...A może dobrze, że tak zrobiła? Może trzeba zacząć wszystko od nowa? Poukładać swoje życie tak żeby znów było normalne...Adam usiadł obok mnie i zaczął powiadać o swoich youtuberowych sytuacjach co było mi na rękę, bo nie wiedziałam co ja miałabym mu powiedzieć...Moje życie jest takie normalne...
- ....I wtedy Krex się przewalił...Wiesz jak to epicko wyglądało... - opowiadał, a ja wybuchłam śmiechem...Naruciak opowiadał to w tak zabawny sposób!
- Opowiedz mi coś o sobie. - poprosił Adam i przysunął się do mnie opierając brodę o ręce.
- A co chciałbyś wiedzieć? - spytałam wzdychając...Co miałabym mu powiedzieć?
- To co chcesz. - odpowiedział..No dzięki! Mógłby chociaż wybrać jakiś temat.
- Cóż w podstawówce miałam dużo problemów, jednak w gimbie to się zmieniło...Miałam sporo znajomych... - zaczęłam dziwnie...Nagle tak się rozgadałam, że trudno Adamowi było coś powiedzieć  XD Popatrzyłam na zegarek...Już 18 00!! Całą godzinę przegadaliśmy! Ile ta Anka się myje?
- Poczekaj zadzwonię do rodziców spytać się czy już wracają. - powiedziałam...Nie wiem czemu, ale potrzebowałam usłyszeć kogoś z rodziny.
- Dzień dobry tutaj lekarz Ostrowiecki...W czym mogę pomóc? - spytał nieznajomy.
- Jak to lekarz to numer telefonu mojego taty. - powiedziałam z strachem... Naruciak również się zaciekawił i wstał z kanapy. Włączyłam na głośno mówiący...
- Ech...Jesteś pełnoletnia? - spytał...Odpowiedziałam, że nie.
- A jest z tobą ktoś pełnoletni? - spytał.
- Tak. - skłamałam...Inaczej pewnie by się czepiali.
- Ale niech pan mi powie gdzie jest tata! - powiedziałam tracąc cierpliwość i patrząc na Adama...Widziałam, że był zaniepokojony.
- Otóż pani tata leży w szpitalu w łodzi... - powiedział ze współczuciem... Co?!! Jak to!!?? Z moich oczu spływały łzy...Nie byłam w stanie rozmawiać. Adam wziął moją komórkę.
- Dzień Dobry tu wujek Pauliny...Co stało się z jej tatą? - skłamał i spytał...Byłam mu wdzięczna, że przejął rozmowę...
- Miał wypadek samochodowy i leży w szpitalu w łodzi, wraz z dziesięcioletnim chłopcem... - powiedział.
- To mój brat...Spytaj o mamę. - powiedziałam mu na ucho trzęsącym się głosem.
- A była z nimi kobieta? - spytał Adam...Miał strach w oczach tak samo jak ja...Co mogłam usłyszeć? Złą czy dobrą wiadomość? Mężczyzna przez chwile milczał.
- Nie żyje. - powiedział po chwili...Upadłam na podłogę i tak siedziałam płacząc...Łez spływało coraz więcej...Cała się trzęsłam...Byłam bezradna i to było najgorsze. Naruciak szybko zakończył rozmowę i kucnął przy mnie...Przytuliłam go mocno...Zacisnęłam oczy i płakałam w jego bluzę. On również odwzajemnił uścisk...Tego potrzebowałam ciszy i czułości...Podniósł mnie z podłogi i przytulił głaszcząc po włosach...Może pomogło mi to w jakiś 10 procentach...
- Adam co ja mam zrobić!!?? - krzyknęłam przez płacz...Nie wiedziałam co się ze mną działo...To zwykły sen prawda!?
- Słuchaj...Pójdziemy do mojej mamy...Zawiezie nas do szpitala i dowiemy się co z twoim tatą i braciszkiem...Wiem, że ci ciężko, ale bądź silna...Przejdziemy przez to!! Zrób to dla siebie, dla mnie, brata i taty... Dobrze? - powiedział stanowczo patrząc mi w oczy. Pokiwałam niepewnie głową...Nie byłam w stanie mówić.
- Poczekaj pójdę po Ankę i zaraz wyjeżdżamy. - powiedział i zostawił mnie samą. Oczy mnie szczypały od płakania, ale moja mama ona....Nie!! Bądź silna!! Adam dobrze mówi!! Przejdę przez to!! Po chwili Adam i Anka przyszli...Naruciak zaczął powoli wychodzić, a Ania podeszła do mnie i przytuliła. Kiedy wszyscy byliśmy na zewnątrz Adam spytał...
- Możesz iść? - pokiwałam głową...Po piętnastu minutach byliśmy przed domem Adama.
- Wsiadajcie. - powiedział i odtworzył drzwi od samochodu...Wsiadłyśmy...Bez słowa oparłam głowę o szybę...Czemu świat jest albo czarny, albo biały...Nie ma szarego? Łzy nadal leciały. Nagle Adam wybiegł z domu, a za nim jego mama. Naruciak wsiadł obok mnie...Oparłam się o niego zamykając oczy...Wszystko mnie bolało...Słyszałam jak serce Adama bije bardzo szybko...To mnie uspokajało... Czułam się bezpiecznie, jednak serce nadal krwawiło...Być może gdyby nie Adam może bym już nie żyła...Może bym podcięła sobie żyły, albo połknęła jakieś prochy...Przestań o tym myśleć!!! Mój oddech się chyba uspokoił...Musze być silna!! Chciałam coś powiedzieć, ale bałam się odpowiedzi...Otworzyłam oczy... Ania spała przytulona do mnie. Spojrzałam na Adama. Patrzył się w szybę auta..
- Myślisz, że tata i Kuba przeżyją? - spytałam cicho drżącym głosem. Oderwał wzrok od szyby i spojrzał na mnie z uśmiechem...
- Na pewno! Obiecuję ci... - powiedział wesoło...Mimo wszystko również się uśmiechnęłam i uspokoiłam...Wiem, że w sumie obietnica Adama nie miała na to wpływu, ale poczułam się lepiej...
---------------------------------------------
To już dziesiąty rozdział!! Tak jestem wredna i zniszczyłam Pauli życie, ale co tam ? XD
W ogóle jak u was wakacje lecą? Jaka pogoda?

wtorek, 21 lipca 2015

Youtubowe ciekawostki #1

Oto pierwszy post z youtubowych ciekawostek czyli o tym co dzieje się na youtube :D
Czy wiedzieliście, że Janek Dąbrowski (JDabrowsky) prowadzi audycję w radiu na kanale 4? Nie wiem ile audycji opuściłam, ale na najnowszej już byłam :D Z tego co wiem audycja jest co dwa dni o 21 00 Następna audycja będzie w środę: Radio gdzie możesz posłuchać Terefere...Szczerze powiedziawszy Jasio przygotowuje na tą audycję kilka piosenek, temat główny i jakiś żarcik na początek :) Na najnowszej audycji Jasio opowiedział żarcik i puścił muzę na początek, tematem głównym była piosenka:

Remo ft. Jan Dąbrowski - TEREFERE 

Taką muzykę nie wszyscy lubią, ale ogólnie na impre jest dobra...W tej piosence Jasiu użyczył swojego wokalu, który oczywiście został troszkę zmodyfikowany jak to w większości takich miksów, a w teledysku wystąpili wszyscy z terefere(Skkf, Thor, Smav, Kiślu, Jasiu) oraz jacyś ludzie,na pewno gościnnie była Sylwia Przybysz. Teledysk miał przedstawiać różne fajne dyscypliny i miał pokazywać jak to terefere aktywnie  spędza wakacje...niestety bardzo dużo dyscyplin musiało odpaść ze względu na pogodę :( Na szczęście terefere wykorzystało do teledysku imprezę...Nie pamiętam gdzie ta impra była, ale nie nieźle się bawili XD Skkf nie umiał szampana otworzyć :D

 A teraz coś o Karolu Gązwie (blowek)...Otóż wpadłam na pewną stronę veedo.pl I co tam zobaczyłam!!? Jakże niesamowity program BlowStar! Oczywiście prowadzący to Blowek...Nieźle co? Jak na razie oglądałam  zwiastun programu BlowStar: ZWIASTUN     oraz : odcinek 1   Nie wiem czy jest więcej odcinków z tego...Sami sprawdzicie jeśli będziecie ciekawi ;) Ogólnie Blowek na tym programie zapraszał będzie różnych ludzi i będą grać w gry...1 odcinek pokazuje Krzysztofa Hołowczyca i grę Mario Kart (chyba inaczej się to pisze XD)...Nie będę wam spojlerować i nie powiem kto wygrał :D Co o tym myślę? Hmm na pewno będzie ciekawie jednak dla mnie trochę za dużo montażu było w pierwszym odcinku...Kombinowali, kombinowali, żeby fajnie wyszło i cóż przekombinowali...Ale w sumie jest tak źle :D

To tyle z ciekawostek :D Rozdział pojawi się pojutrze dopiero :( Powiedzcie co sądzicie o takich ciekawostkach...Na pewno pojawiały by się one dosyć rzadko, gdyż po prostu musi się coś ciekawego trafić, a nie codziennie się coś takiego przytrafia :D

sobota, 18 lipca 2015

Youtubowa wykreślanka!!

A więc postanowiłam zrobić wykreślanką z youtuberami...Kolejność youtuberów nie ma znaczenia... Kto odpadnie pierwszy? Kto zostanie? To zależy od was :D!
 1. Naruciak 
 2. Masterczułek
 3. Kaiko
 4. SKKF
 5. Stuu(Polski Pingwin)
 6. Blow
 7. Karolek
 8. reZigiusz
 9. Multi
10. Smav
11. Mandzio
12. Weza
13. Kiślu
14. jdabrowsky
15. Thor
16. Dysowskyy

Rozdział 9 Przecież ma Adama :D

Perspektywa Ani:
Kurde co ja zrobiłam!!? Zepsułam przyjaźń!! Jestem beznadziejną przyjaciółką! Nie mogłam się powstrzymać! Ciągle przyzywałam siebie w myślach! Boże nigdzie jej nie ma!!
- Paula! - zawołałam, lecz odpowiedziało mi tylko stukanie deszczu...No ta wkurzyła się na ciebie to na pewno ci odpowie, ale ja mądra jestem!! Łzy leciały przez cały czas...Cała przemoczona wbiegłam do domu...Nie mogę jej szukać sama, nie znam okolicy! K*rwa gdzie ten telefon!! Kiedy wreszcie go znalazłam wykręciłam numer i zadzwoniłam.
- Halo? - spytał nieco ospale znany mi głos.
- Adam pomóż! Przyjdź szybko do domu Pauli...Numer dom: 87. - powiedziałam ochryple i rozłączyłam się.
- Po co ja jej o tym mówiłam! - krzyczałam na siebie ciągle płacząc. Nagle do domu ktoś wszedł. Szybko się podniosłam i pobiegłam w stronę drzwi. W progu zobaczyłam zdezorientowanego Adama.
- Co się stało? - spytał szybko ze strachem w oczach...
- Wkurzyła się na mnie i uciekła z domu...Kompletnie nie wiem gdzie jest! - mówiłam drżąc z strachu.
- Spokojnie znajdziemy ją. - mówił Adam chcąc mnie uspokoić, ale sam chyba nie był przekonany do tego co powiedział...
- Dobra idziemy jej szukać. - powiedział chłopak i wyszedł na zewnątrz, ja zrobiłam to samo.
- Najpierw pójdziemy tam! - powiedział próbując przekrzyczeć deszcz. Oboje poszliśmy we wskazanym kierunku... Błądziliśmy tak przez już 2 godziny!!
Perspektywa Adama:
 W sumie to chodziliśmy w tą stronę....dochodziliśmy gdzieś, wracaliśmy i szliśmy gdzie indziej...Oby jej się nic nie stało...Tak martwię się o nią!! Czuję się odpowiedzialny za to co zrobi....Tylko czemu? Czemu w ogóle im pomagam? Ech... Byliśmy cali zmarznięci i mokrzy, więc postanowiliśmy zatrzymać się w klubie, który dobrze znam...Niestety nie jest on za fajny...Głośna muza, alkohol, dziwni, zboczeni ludzie i pijacy, ale co poradzić? Weszliśmy do środka...Mnóstwo ludzi tańczyło do jakiegoś disco polo... Od razu pokierowaliśmy się do baru...Tam jest ciszej. Usiedliśmy na wysokich krzesłach.
- Chcecie czegoś? Piwa, wina? - spytał barman.
- Nie dziękujemy...Już piliśmy. - odpowiedziałem uśmiechając się. Gdybym powiedział, że nie chce pewnie zachęcałby nas, a tak to myśli, że już piliśmy... Nagle zapatrzyłem się w jeden punkt. Zatopiłem się w myślach...Co jeśli jej nie znajdziemy? Co wtedy? Ja ją lubię i musimy ją znaleźć!!
- Adam!!!!! - wydarła się nagle Ania. Popatrzyłem na nią zdziwiony.
- Paula!!! Ona tam jest z jakimś chłopakiem!!!!! - krzyczała, zeszła z krzesła w tej chwili łapiąc mnie za rękę i ciągnąc w jakąś stronę. Rzeczywiście !!! To była Paula...Ale zaraz czy ona czasem nie przystawia się do jakiegoś faceta!!?? Ania podbiegła do niej i przytuliła się. Paula odepchnęła ją.
- Czego chcesz!!? Wyjdź stąd!! - krzyknęła. Ania się rozpłakała i pobiegła chyba do łazienki.
- Co ty robisz!!? To twoja przyjaciółka!! - mówiłem...Facet odszedł gdzieś.
- Była przyjaciółka, a w ogóle ty co tu robisz?!! Nie musiałeś przychodzić! Bawię się świetnie bez ciebie! - krzyknęła. To mnie zabolało...Ona odwróciła się do mnie plecami i poszła w swoją stronę kręcąc biodrami. Ona nie jest taka...Podbiegłem do niej, złapałem za ramiona i odwróciłem w swoją stronę. Już miałem powiedzieć co o niej myślę, ale nagle poczułem zapach alkoholu...
- Paula t-ty piłaś!!? - krzyknąłem...Boże ona psuje sobie życie.
- Słuchaj teraz ci pewnie nieźle się we łbie poprzewracało, ale musisz iść do domu...Teraz! - powiedziałem do niej stanowczo.
- A co będę miała w zamian? - spytała z kpiącą miną...
- A czego chcesz? - spytałem spokojnie...
- Hm...pieniądze mi się skończyły, a nie chce mi się prosić o kasę, więc kup mi piwo. - powiedziała po chwili zastanowienia.
- Nie ma mowy! Mam pomysł! Jutro kupię ci mnóstwo piwa, ale musisz iść do domu. - powiedziałem...
 - No dobra kotku. - odpowiedziała....Wzdrygnąłem się jak to powiedziała. Wziąłem ją pod ramię, bo nie była w stanie iść sama...Chwiała się jak nie wiem co... Poszliśmy do łazienki do Ani...Wytłumaczyłem jej wszystko i po chwili wyszliśmy z klubu. Ania szła pod ramię z Paulą z lewej strony, a ja z prawej. Dobrze, że deszcz chociaż przestał padać. Nagle Paula potknęła się i upadła, a my polecieliśmy razem z nią. Ech...Jak tak będziemy iść to zajmie nam to całą wieczność. Wziąłem ją na ręce i szedłem przed siebie już na serio bardzo zmęczony...Mam nadzieje, że moja siostra będzie mnie kryła...No wiecie rodzice nie pozwolili by mi iść tak późno, dlatego powiedziałem siostrze, że jak coś to żeby mnie kryła... Po chwili Paula oparła głowę o mój tors i zasnęła...
- Słuchaj podoba ci się Paula? - zagadała Ania... Czy mi się podoba?! Nie mam pojęcia! Nigdy nie myślałem o niej w ten sposób...Trzeba przyznać, że jest bardzo ładna, zabawna, dobra...Ale czy mi się podoba? Ciężko stwierdzić! Ale zaraz ona ma chłopaka! Ech...
- Nie wiem...Ale ona ma chłopaka. - odpowiedziałem po dosyć długim czasie.
- Nie ma chłopaka...Właśnie o to dzisiaj poszło...I dlatego uciekła... Bo ten jej chłopak mnie pocałował...Rozumiesz? - wytłumaczyła... Nagle jakoś polepszył mi się humor... No nie mówcie, że to dlatego, gdyż nie ma chłopaka...Ech... Po chwili doszliśmy do domu. Weszliśmy do środka.
- Gdzie jest jej pokój? - spytałem. Ania zaprowadziła mnie do jej pokoju i rozścieliła łóżko. Ja położyłem śpiącą królewnę i wyszliśmy...
- To co idziesz do domu? - spytała.
- Tak pójdę już...Przyjdę około 11 00 zobaczyć co u was słychać. - powiedziałem i wyszedłem z domu.
                                                                      ***
Po cichu wszedłem do domu i pokierowałem się do pokoju. Walnąłem się na łóżko, jednak zauważyłem, że słońce już wschodzi...No tak teraz już nie zasnę...Wszedłem więc na kompa i wstawiłem nowy filmik na yt. Po jakiejś godzinie pojawiły się komy...
" Naruciak co tak wcześnie ten filmik? XD"
" Ale zajebiaszczy filmik! Beka! "
Odpowiedziałem na te komy...
" Kolejny dureń z internetu!"
Tego już nie skomentowałem...Hejty się ignoruje...Kiedy hejtujesz hejtera sam jesteś hejterem....Przynajmniej ja tak uważam.
Perspektywa Ani:
 Jak dobrze, że ją znaleźliśmy!! Strasznie się o nią martwiłam...Myślę, że Paula nie będzie długo cierpieć z powodu Roberta...Przecież ma Adama  :D Prędzej czy później coś między nimi się stanie...
-----------------------------------------------------------
Cóż...Komentować :D Mam takie pytanko czy chcecie w każdym rozdziale perspektywy, bo moim zdaniem to przesada...Perspektywy działy by się tylko w takich ważniejszych rozdziałach :D  Myślę, że gdyby ciągle były perspektywy to szybko by was to znudziło... No cóż mówcie co o tym sądzicie!

wtorek, 14 lipca 2015

Rozdział 8 Ale skąd ja tu się wzięłam?

- Bo widzisz on... - zaczęła i wstrzymała oddech.
- On....pocałował mnie...Nie mogłam się powstrzymać, a potem spytał czy będę jego dziewczyną...Powiedziałam, że nie... - mówiła szybko Ania mając łzy w oczach...
- Co?! - krzyknęłam. Jak to?! Jak on mógł mi to zrobić!? A moja przyjaciółeczka? Och...Nie mogła się powstrzymać!!?? łzy zaczęły płynąć strumieniami...Zabolało mnie to...Cholernie mnie to zabolało!!! Dostałam właśnie nóż w serce!!! 
- Paula spokojnie...- zaczęła, jednak jej przerwałam...Nie chciałam słuchać jej tłumaczeń...Miałam to w *****...
- Jak mam być spokojna co??!! - wydarłam się ochrypniętym głosem. Jak oni mogli mi to zrobić co?!! Mój chłopak...On...Szkoda słów na tego durnia!! Wstałam z kanapy...Na zewnątrz było już ciemno, ale nie obchodziło mnie to. Nagle usłyszałam stukanie w szybę. W dupie mam deszcz!! Ubrałam ciepłą bluzę i szybko zeszłam na dół nie zwracając uwagi na biegnącą za mną Ankę, która mnie przepraszała i próbowała zatrzymać.
- Ale co ty chcesz zrobić? Gdzie idziesz? Martwię się?! Ja przepraszam!! - mówiła, jednak ja ubierałam już buty. 
- Wychodzę! - krzyknęłam i wyszłam trzaskając drzwiami. Deszcz lał tak, że ledwo dało się coś zobaczyć. Pobiegłam w pierwszą lepszą stronę. Nagle usłyszałam przerażony głos Anki.
- Paula gdzie jesteś!!?? - krzyczała. Z trudem podjęłam decyzję, by nie zwracać na nią uwagi. Tak na prawdę chciałabym się do niej przytulić...Ale jednak miałam do niej żal... Byłam cała przemoknięta, a zauważyłam jakiś klub...Weszłam jak najszybciej do środka. Ogólnie było dość ciemno...Jedynie kula disco oświetlała salę noi kilka pojedynczych lampeczek... Na parkiecie tańczyło bardzo dużo osób, ale i przy stolikach też ich nie brakowało. Usiadłam przy wolnym stoliku i pogrążyłam się w smutku.
- Hej. - powiedział ktoś i przysiadł koło mnie...Był to niebieskooki blondyn...Na oko 19 lat.
- Czego chcesz? - spytałam pochlipując nosem.
- Chciałbym wiedzieć dlaczego jesteś smutna..Chodź porozmawiamy przy barze tam nie jest tak głośno. - zaproponował...Hmmm głupio było odmówić, więc poszłam z nim. Bar był w osobnej sali i rzeczywiście...Było ciszej. Usiedliśmy na wysokich krzesłach.
- Może piwa? - spytał.
- Nie jestem pełnoletnia...Ne mogę. - odmówiłam.
- Oj nie przesadzaj tylko jedno. - zachęcił. Pomyślałam o Robercie...Wściekłość przejęła stery.
- No dobra... - zgodziłam się...Po chwili dostałam kufel z piwem. Wypiłam łyk...Dobre! Poczułam jak płyn rozgrzewa mnie od środka...Nawet nie wiedziałam kiedy piłam następny...Po chwili mój umysł nie myślał racjonalnie...Poczułam się dziwnie i wtedy film się urwał... Obudziłam się w swoim łóżku.
- Zaraz skąd ja tu się wzięłam? - spytałam samej siebie. Zaczęłam podnosić się do pozycji siedzącej. AŁA!!! Głowa strasznie zaczęła mnie boleć. Nagle wszedł Adam...Skąd on tutaj? Za Adamem weszła Ania.
- O wstałaś! - ucieszył się Adam. Jego słowa trafiły do mojego mózgu jakoś 1000 razy głośniej...Odczułam znów okropny ból.
- Ciszej. - zarządziłam. Adam zrobił przepraszającą minę. Ania cały czas trzymała się z tyłu. Chłopak podszedł do mnie, przykucnął przy łóżku i spojrzał mi prosto w oczy.
- Proszę nigdy więcej tak nie rób. - powiedział to bardzo stanowczo, ale takim opiekuńczym tonem...Martwi się o mnie....? Może czas zacząć nowy rozdział w życiu? AŁA!! Od tego myślenie głowa znów mnie zabolała.
- Obiecuję. - powiedziałam uśmiechając się.
- Aniu przepraszam, że tak naskoczyłam... - przeprosiłam, a ona się uśmiechnęła. Adam wstał i podszedł do drzwi.
- Zaraz przyniosę ci proszki...Pewnie nieźle boli cię głowa. - powiedział znikając za drzwiami.
- Paula martwiłam się! - powiedziała stanowczo za głośno....Myślałam, że moja głowa pęknie na pół, ale jednak nic takiego się nie wydarzyło...
------------------------------------------------------
Tutaj wasz polsat!! Teraz pytanie do was: Czy chcecie perspektywę Ani i Adama w następnym rozdziale by dowiedzieć się gdzie i co robiła Paula gdy była pod wpływem alkoholu?

sobota, 11 lipca 2015

Rozdział 7 Pożegnanie z chłopakami i pogaduchy !

Nie zwracając większej uwagi na to o czym Karol i Ania rozmawiają usiadłam na swoim miejscu. Na środku stoliku leżał duży talerz z naleśnikami. Nałożyłam sobie kilka i posmarowałam część dżemem, a część nutellą. Byłam tak głodna, że zjadłam je w dwie minuty i musiałam nałożyć sobie jeszcze kilka porcji :D Po śniadaniu poszłam z Anką na górę spakować rzeczy...Chłopaki zostali na dole. Wzięłam swoją piżamę i zaczęłam ją pakować.
- Słuchaj Paula czy podoba ci się Adam? - spytała nagle. Upuściłam piżamę na podłogę, natychmiast się po nią schyliłam kryjąc rumieńce. Nigdy nie myślałam o Adamie w ten sposób, ale czy rzeczywiście on mi się podoba? Jest na prawdę sympatyczny, zabawny, przystojny....Tak jest przystojny moim zdaniem i co z tego?
- Paula! - wyrwała mnie z przemyśleń przyjaciółka.
- Co? - spytałam mając nadzieję, że zapomniała o tamtym pytaniu.
- Odpowiedz. - rozkazała Ania. Jak ja nie znoszę tej rudej małpy, jednocześnie ją kochając :D
- Cześć dziewczyny. Spakowane? - spytał Karol tym samym mnie ratując! Dzięki ci!
- Tak! - powiedziałam.
- Dobra to chodźcie podwiozę was. - zaproponował.
- Oki. - odpowiedziała Ania, wzięła swoją torbę i poszła za Karolem. Ja poszłam w jej ślady. Po chwili byłam już przed domem.
- Bardzo dziękuję, że mogłyśmy przenocować...Na serio nie wiesz jak nam pomogłeś. - podziękowałam Adamowi i wsiadłam do auta.
- No chodź Anka! - pospieszałam ją.
- Już! Tylko powiem coś Adamowi. - powiedziała. Nie interesowało mnie zbytnio co ma do powiedzenia chłopakowi, więc zaczęłam patrzeć na drzewa, które stały po drugiej stronie ulicy. W końcu Ania usiadła obok mnie i wszyscy stali się szczęśliwi...Koniec! Droga minęła nam bardzo szybko.
- To tutaj. - powiedziałam widząc swój dom...W prawdzie Karol już był tu raz, ale wolałam się upewnić.
- Dzięki za podwózkę. - powiedziałam wysiadając z samochodu. Bałam się troszkę spotkania z mamą i tatą...Co jeśli widzieli, że ktoś mnie podwozi autem? Lub jeśli zobaczą jednak ten siniak? Stanęłam przed drzwiami i przekręciłam klamkę....Były zamknięte? Całe szczęście, że wzięłam ze sobą zapasowe klucze! Otworzyłam drzwi i rzuciłam Annie nerwowe spojrzenie....Ona również wyglądała  na zdziwioną. Weszłyśmy do domu.
- Mamo? - krzyknęłam, jednak odpowiedziała mi tylko ciszej. Ja poszłam do salonu, a Ania do kuchni.
- Ej Paula! Chodź tu ! - krzyknęła do mnie. Szybkim krokiem poszłam do kuchni. Ania wręczyła mi karteczkę, na której pisało:
Wyjechaliśmy do rodzinnego miasta załatwić kilka spraw...Nie martw się wrócimy za jakieś dwa dni...W lodówce zrobiłam ci zapasy, więc będziecie miały co jeść...Chcieliśmy cię wziąć, ale nocowałaś u koleżanki, poza tym nie jesteś sama masz Anię...Tylko nie rób tam nic głupiego i nie włócz się bardzo po mieście. 
Kocham Cię!
Mama :)
- Zaprośmy Adama! - zaproponowała Ania...
- Anka jutro go zaprosimy, a ten dzień zostawmy na pogaduchy...Zmieniło się coś u was? - zaczęłam temat.
- Nie. - powiedziała krótko Ania...Hmmm zazwyczaj miała o wiele więcej do powiedzenia! Musi coś ukrywać.
- To co podoba ci się Adam? - zmieniła szybko temat. Hmmm....
- Już sama nie wiem !! - powiedziałam po chwili namysłu. Kiedy zobaczyłam cwaniacki uśmieszek  Ani szybko dodałam:
- W sumie mam Roberta. - powiedziała, a Ani jakoś zrzedła mina.
- Co się dzieje z Robertem? Coś nie tak? Słuchaj Aniu nie ważne jak bardzo będzie to bolesne...Powiedz mi, przecież się przyjaźnimy. - powiedziałam co dodało chyba trochę rudej odwagi...
- Bo widzisz on... - zaczęła i wstrzymała oddech.
- On **********************************
-------------------------------------------------------
Hahaha!!! Ale jestem wredna...Co takiego zrobił Robert? Cóż przykro mi(wcale nie jest mi przykro), ale dowiecie się w następnym rozdziale!  Tak, jestem wredna!! Ale mam nadzieję, że skomentujecie ten rozdział plawda?

wtorek, 7 lipca 2015

Rozdział 6 Nadal ci zimno?

Po skończeniu filmiku Adam zaczął go montować, a ja z Anią korzystając z okazji porozmawiałyśmy na różne tematy.
- Wiesz może co z Robertem? - spytałam zdając sobie sprawę, że dopiero teraz za nim zatęskniłam. Ania zrobiła zbolałą minę jakby sobie coś przypomniała. Uśmiechnęła się do mnie jakoś nie bardzo przekonująco.
- Nie wiem. - odpowiedziała...Dobrze wiem, że kłamała.
- Powiedz prawdę. - poprosiłam, lecz ona pokręciła głową.
- Wiesz myślę, że sam ci to powinien powiedzieć. - odpowiedziała. Troszkę się tego bałam...No bo co takiego mogło się wydarzyć?
- Dobra to na ile zostajecie ? - spytał Adam odwracając się na krześle do nas.
- Wiesz...Chciałyśmy tu przenocować...Muszę coś wymyślić, żeby mama nie zobaczyła tego. - powiedziałam pokazując nadgarstek.
- Myślę, że powinnaś powiedzieć o tym mamie...Kłamanie nie jest najlepszym sposobem. - odpowiedział. Boże, a co go to obchodzi.
- Słuchaj moja mama nie powinna o tym wiedzieć. - powiedziałam stawiając na swoje.
- Moim zdaniem powinna. - sprzeczał się.
- Noi co z tego? Twoja sprawa!? - wydarłam się.
- Nie, ale... - zaczął, jednak ja się strasznie wściekłam.
- Ale co? Moja mama powinna to zobaczyć, a potem zgłosić na policję, żeby ten stuknięty koleś mnie zabił!!?? TAK?! - wykrzyczałam. Chłopak milczał.
- TAK?! - powtórzyłam pytanie. W końcu opanowałam się. łza poleciała z oka.
- Przepraszam. - powiedziałam cicho.
- Nic się nie stało. - powiedział. Usiadł obok mnie i przytulił. Szybko odwzajemniłam uścisk. Nie interesowało mnie to, że jest tu Karolek i Ania. Tego właśnie potrzebowałam...W końcu uścisk się skończył. Poczułam się lepiej i otarłam łzę.
- Wiem co pomoże ci to zakryć. - zaczął Adam i podszedł do szuflady, w której po chwili zaczął czegoś szukać. W końcu znalazł to coś i podszedł do mnie.
- Masz to powinno załatwić sprawę. - powiedział i wręczył mi szeroką bransoletkę...
- Dziękuję...Kiedy siniak zniknie na pewno ci oddam. - odpowiedziałam.
- Nie musisz oddawać. - powiedział z uśmiechem, ale ja i tak wiedziałam, że ją oddam.
- To co ludzie przebieramy się w pidżamki!? - spytała szybko Ania.
- Można. - odpowiedzieliśmy. Adam otworzył swoją szafę i do niej wlazł.
- Okey...Co ty robisz? - spytałam patrząc dziwnie na szafę...Tak samo zareagowała Ania, a Karolek się tylko zaśmiał.
- Dobra to ja wyjmę piżamę. - powiedziałam i skierowałam się do swojej torby. Gdy tylko wyjęłam piżamę z szafy wyskoczył Adam przebrany w piżamkę. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
- Dobra to kto następny? - spytał.
- Może Paula!? Chodź. - powiedział. Chciałam zrezygnować, ale co tam.
- A można tam przejść do Narni? - zaśmiałam się i weszłam do szafy. Było tam zaskakująco dużo miejsca. Zaczęłam się przebierać. Zajęło mi to około 1 minuty. Wyszłam z szafy w swojej nowej piżamce i wskazałam na Anię, by teraz ona poszła się przebrać.
- Oki. - powiedziała. Ania jest trochę wyższa ode mnie, dlatego kiedy tylko weszła walnęła się o coś w głowę, na co wszyscy się zaśmiali. No, więc właśnie tak wszyscy przebrali się w piżamy.
- Dobra to teraz jak śpimy? Dwie osoby na łóżku, a dwie na podłodze? Czy może wszyscy na podłodze? - spytał Naruciak.
- Na podłodze! - powiedziałam w tym samym momencie z Anią.
- Dobra to idę po materace. - powiedział i po chwili razem z Karolem przenieśli dwa, ogromne materace. Położyli je na podłodze i przykryli kocami. Adam dał dwie kołdry i cztery poduszki.
- Noi Super! To teraz gdzie kto śpi? Ja zajmuje miejsce po środku! - powiedział szybko i położył się po środku.
- Ja również! - powiedziałam szybko i ułożyłam się obok Adama. Ania położyłam się koło mnie, a Karol koło Naruciaka i jest git!
- Ostatnie pytanie. Chyba nie będziemy spać no nie? Pooglądajmy jakieś filmy! - zaproponowała Ania, a wszyscy się chętnie zgodzili.
- To może jakiś horror? - spytał Karolek. Już miałyśmy powiedzieć, że nie, ale Adam nas wyprzedził.
- Zwariowałeś!! Ja chyba zawału dostanę!! Wiesz, że potem będę się bał przez rok na przykład oglądać telewizor, bo coś z niego wylezie!! - powiedział spanikowany, a Karol się zaśmiał.
- No dobra...Spokojnie Adam...Spokojnie! - uspokoił Naruciaka i  dał nam coś wybrać. Wybrałyśmy raczej taki życiowy film...Pokazuje on po prostu różne problemy pewnej dziewczyny. W połowie filmu chłopcy zasnęli... Lenie jedne!! Wyłączyłam film i podeszłam do biurka. Stało tam pewne pudełko. Wyjęłam z pudełka kilka kolorowych markerów pokazując je Ani z cwaniackim uśmiechem.
- Maluję Adama! - powiedziała cicho Ania.
- Nie. Ty malujesz Karola. - powiedziałam
- No dobra. - powiedziała. Na twarzach chłopaków zaczęło powstawać przepiękne arcydzieło!
Na twarzy Adama napisałam NARUCIAK tak jak ma na profilowym w yt...Narycowałam mu też wąsy i uszka na czole...Naruciakowy kotek :D Ania pomalowała całą twarz Karolka na brązowo....Cały marker się wypisał XD Kiedy miał już brązową twarz narysowała mu pyszczek pieska. Wzięłam telefon Adama i zrobiłam im zdjęcie. Po czym weszłam na jego facebooka...nie wylogował się :D  Wstawiłam zdjęcie, a po minucie miało już jakieś 100 lajków! Cóż potem postanowiłyśmy iść spać. Nagle poczułam, że ktoś bierze mnie na ręce...Mimo tego nie chciało mi się budzić, więc spałam dalej. Nagle poczułam lodowatą wodę!
- Aaaaa!! - krzyknęłąm budząc się...Spostrzegłam, że byłam w wannie. Obok niej stał Adam śmiejąc się. Chciałam się go tylko złapać, by wyjść, jednak pociągnęłam go zbyt mocno i wpadł do wanny. Po chwili zaczął się trząść z zimna.
- Czemu mi to zrobiłaś! To zimne jest! - wydarł się, a ja zaczęłam się śmiać. Po paru minutach się opanowałam.
- Oj nie denerwuj się. - powiedziałam czochrając mu włosy mokrą ręką.
- Ej no teraz jeszcze mam mokre włosy! - powiedział śmiejąc się.
- Dobra robi się zimno...Wyjdźmy już. - powiedziałam, a o przysunął się bliżej i mnie przytulił.
- Nadal ci zimno ? - spytał.
- Nie w ogóle. - odpowiedziałam z uśmiechem. Kiedy przytulas się skończył postanowiliśmy wyjść z wanny. Wzięliśmy ręczniki i przeszliśmy szybko do pokoju Adama.
- Gdzie jest Ania i Karol ? - spytałam.
- Cóż zeszli już na śniadanie. - powiedział.
- Okey możesz wyjść? Wolę się nie przebierać w szafie kiedy jestem cała mokra. - zaśmiałam się. Chłopak wziął swoje ciuchy i wyszedł. Pewnie poszedł przebrać się do łazienki. Zaczęłam zdejmować mokre rzeczy kładąc je na grzejniku. Właśnie wycierałam się ręcznikiem kiedy "ktoś" musiał wejść do pokoju. Szybko owinęłam się materiałem...
- Sory, zapomniałem spodni! Wcale nie patrze...Nic nie widzę! - mówił Adam rzeczywiście nie patrząc na mnie, ale i tak cała oblałam się rumieńcem. Kiedy Adam wyszedł zaczęłam się przebierać w to ( tylko bez kosmetyków i trampek) Do tego założyłam bransoletkę od Adama, która zakrywała mój siniak. Wyszłam z pokoju i natrafiłam na czekającego chłopaka.
- Sory, że tak wszedłem do pokoju. - powiedział...To on mnie za to przeprasza?
- Weź daj spokój! Nic się nie stało. - powiedziałam uśmiechając się.
- Chodźmy, więc na śniadanie. - powiedział uroczyście i razem zeszliśmy do jadalni. Karolek i Ania siedzieli śmiejąc się z czegoś. Miałam dziwne wrażenie, że mówili o mnie :D
--------------------------------------------
Koniec rozdziału 6!!! Komentować !

poniedziałek, 6 lipca 2015

FF o Czułku!!

Założyłam już bloga o Czułku :D Na razie jest tam tylko prolog, który opublikowałam również na tym blogu...Jakby co szablon zrobiłam sama w piZap...Jest to bardzo pomocna strona :D A to mój blog o Czułku: http://kolejneffpatrycji.blogspot.com  To tyle rozdział z ff o Czułku powinien pojawić się za niedługo...Góra za tydzień :D

niedziela, 5 lipca 2015

Rozdział 5 Ałć....(Opowiadanie o Masterczułku,proszę przeczytaj je)

Dotarliśmy dość szybko. Wyszłam z samochodu i ujrzałam no cóż zwykły dom...Zapatrzyłam się przez chwilę na jedno okno...Było otwarte, a za nim widać było Adama... Po co ja to wymyśliłam!? Przecież nie można się tak wpychać do kogoś... Było mi strasznie głupio, ale za późno by się wycofać..Ehh...
- Paula no chodź idziemy! - powiedziała Ania ciągnąc mnie za rękę. Weszłyśmy do środka. Przywitała nas prawdopodobnie mama Adama.
- Dzień Dobry Karol...Adam jest na górze. - powiedziała uśmiechnięta...Kiedy nas zobaczyła skinęła na nas głową. Głos utknął mi w gardle...Ani chyba też.
- Pomagają nam w robieniu filmików. - odpowiedział Karol ratując nas...Mama się uśmiechnęła i poszła do innego pomieszczenia.
- Chodźcie. - powiedział Karol i poszliśmy za nim do pokoju chłopaka...Cóż miał tu dosyć zwyczajnie gdyby nie jakieś zielone prześcieradło zawieszone na czymś, lampy takie chyba do nagrywania, kamera i cała ściana w rysunkach przypominających Adama. Co najdziwniejsze w pokoju nikogo nie było...Musiał gdzieś wyjść. Podeszłam do ściany z rysunkami. Oglądałam je z podziwem i uśmiechem na ustach. Nawet nie zauważyłam kiedy wszedł Adam.
- Podobają ci się ? - spytał. Ja się wystraszyłam i odskoczyłam na bok przewracając lampy, które spadły na zielone prześcieradło zrzucając je na podłogę.
- Ups przepraszam! - powiedziałam rumieniąc się strasznie. Cofnęłam się o krok do tyłu, zahaczyłam o coś i przewróciłam się na obolały tyłek. Już miałam wstać, ale statyw z kamerą zachwiał się i spadł na mnie waląc mnie w nos...
- Ałć. - stęknęłam z bólu. Karol i Adam szybko zerwali się z miejsca i zaczęli mi pomagać. Karol wziął ze mnie statyw z kamerą, a Adam mnie podniósł.
- Przyniosę chusteczki. - powiedział szybko chłopak patrząc się na mój nos. Dotknęłam go i poczułam ciepłą ciecz. Obejrzałam ją i stwierdziłam, że to krew.
- Wiesz co może usiądź. - powiedział Karol łapiąc mnie za ramiona i sadzając na łóżku. Nagle przybiegł Adam z chusteczkami. Wzięłam jedną i przyłożyłam do nosa.
- Cholerny bałagan ! - krzyknął Adam i zaczął sprzątać.
- Ja przepraszam bardzo...Nie chciałam... - mówiłam ze spuszczoną głową.
- To nie twoja wina. - powiedział spokojnie Naruciak i uśmiechnął się do mnie.
- A w ogóle skąd się tu wzięłyście? - spytał z zaciekawieniem. Ania natychmiast wszystko wytłumaczyła.
- O kurde, ale gnojek! Zajebię go! - powiedział ostro Adam. Szybko wstałam chcąc uspokoić Adama, ale zakręciło mi się w głowie i z powrotem usiadłam.
- Musisz wypocząć. - powiedziała Ania.
- Adam spokojnie...Przecież żyję...Poza tym oni by cię zabili. - powiedziałam poważnie.
- Ale Karola już nie. - powiedział.
- Nie no żartuję...Dobra jest dosyć późno...Nagrywamy? - spytał, a Karol potwierdził.
- Ania przysuń tu lampy, a ty Paulo ustaw kamerę w tym miejscu. - powiedział... Mówił to bardzo miłym tonem. Podeszłam do kamery ciesząc się, że na coś się przydam i przesunęłam ją w miejsce, które kazał Adam.
- Dobra dzięki dziewczyny...Paulo włącz nagrywanie takim dużym przyciskiem. - powiedział. Wykonałam polecenie.
- Witajcie tu Naruciak i Karolek! Dzisiaj będziemy robić taki challenge. - powiedział Adam. Podczas tej krótkiej przemowy zaczęłyśmy się strasznie śmiać z Karolka...Robił śmieszne miny. Naruciak nie bardzo wiedząc o co chodzi spojrzał na Karola, a ten zrobił minę aniołka...Na co pękłyśmy ze śmiechu. Karolek w końcu nie wytrzymał i również zaczął się śmiać.
- Dobra tu się zrobi cięcie. - powiedział Naruciak nie wiedząc o minach Karolka.
--------------------------------------------------
Dzisiaj krótki rozdział, ale mam coś jeszcze...mam taki jakby prolog do opowiadania z Masterczułkiem...Jeśli wam się spodoba założę o nim bloga...Oto i on :

- Cześć! - krzyknęła czternastoletnia dziewczyna wchodząc do domu i rzucając plecak na kanapę. Nikt jej nie odpowiedział. Weszła do kuchni i tam ujrzała uśmiechniętą, czarnowłosą kobietę.
- Cześć mamo. - powiedziała przytulając się do kobiety.
- Hej. Jak tam w szkole? - spytała matka...
- Dobrze dostałam czwórkę z matmy! - pochwaliła się czarnowłosa. Kobieta uśmiechnęła się. Ich dom był dosyć skromny i mały, ale wystarczał dla nich...W końcu tylko dwie osoby tu mieszkają.
- Cieszę się Emmo. - powiedziała wesoło mama. Czternastolatka pobiegła szybko do swojego pokoju. Usiadła przy biurku i odpaliła komputer...Włączyła muzykę i zaczęła odrabiać lekcje. Nagle przyszedł dziwny SMS:
"Emmo pod twoim łóżkiem jest pudło. Wyjmij je."
Dziewczyna trochę zdziwiona zajrzała pod łóżko...Rzeczywiście było tam pudło. Wyciągnęła je i otworzyła. Był tam jakiś dziwny strój...Tak jakby jakiejś wojowniczki oraz list.
"Kiedy zrozumiesz zadzwoń pod ten nr. *********"
Niebieskooka Emma bardzo się tym zdziwiła, ale to zignorowała i nie zadzwoniła pod adres...Nie próbowała nawet tego zrozumieć...Pewnego dnia Emma i jej mama znikły bez śladu. Nikt nie wie co się stało...Dlatego stwierdzono, że już nie żyją.
W tym czasie:
Kolejny nudny dzień....Stwierdził zielonooki piętnastolatek wracając z kolegami do domu...Po chwili koledzy odłączyli się  skręcając do swoich domów, więc Dezy został sam. Dzisiaj czuł się wyjątkowo do d*py...Jego brata właśnie pobito, a on nie mógł nic zrobić skąd o tym wiedział? Szkoła Floriana była bardzo blisko szkoły Dezyderego...Wieści szybko się rozchodzą. Poza tym czuł, że jest całkowicie nikomu nie potrzebny...Matka cóż jest bardzo zapracowana, a ojczym? No  zazwyczaj chodzi po nochach na imprezy...Uwierzcie...Nie wraca w dobrym stanie. Wreszcie wrócił do domu...Florek już tam był...Zwolniono go z lekcji. Dezy podszedł do brata.
- Jak się czujesz? - spytał smutno zielonooki.
- Bywało lepiej, ale nie ma co narzekać. - powiedział z trudem...Miał rozciętą wargę, podbite oko i kilka siniaków na ręce.
- Co jest? Jakoś smutno wyglądasz... - spytał Florian chociaż i tak wiedział, że Dezy mu tego nie powie...Cóż...Tak jak myślał tak się stało.
- Nic. - odpowiedział i poszedł do swojego pokoju. Zaczął rozwiązywać zadanie domowe z matmy, lecz nie mógł się skupić...Co chwilę coś odwracało jego uwagę. Po chwili zaczął patrzeć na niebieską ścianę.
- Ta ściana jest stanowczo za niebieska. - powiedział do siebie i się zaśmiał. Wrócił do zadania i znów to samo... Przez okno było widać przelatującego ptaszka, a to szczekanie psa, a to kosiarka, a to jego brat nagle wszedł do pokoju.
- AAAAAA!!! - wkurzył się Dezy rzucając ołówek na środek pokoju.
- Spokojnie chciałem się dowiedzieć czemu jesteś taki smutny... - powiedział Florian.
- Kanapki. - odpowiedział bez zastanowienia się Dezy.
- Ty rzeczywiście masz coś z głową. - zaśmiał się Florek i podszedł do brata.
- Nie wiem co się dzieje! Dosłownie słyszę wszystkie odgłosy...Wszystko mnie rozprasza! Mam tego dość!! - wyznał zielonooki trzymając głowę na rękach opartych o biurko.
- Co to? Zadanie z matmy? - spytał Florek. Dezy potwierdził. Florian postanowił mu pomóc i razem odrobili zadanie.
- Dobra to ja idę do siebie. - powiedział Florek i wyszedł słysząc jeszcze " Dzięki". Nagle Dezy dostał wiadomość. Bez zastanowienia odczytał ją.
"Zajrzyj pod łóżko i otwórz to pudło"
WTF?! Myślał Dezy, ale mimo to zrobił to dziwne zadanie i otworzył pudełko. Zobaczył dziwną koszulkę z jakby przymocowaną maską, bluzę i krawat. Ubrał te rzeczy i przejrzał się w lustrze.
- No świetnie! I mam w tym niby chodzić?! Nikt nie będzie widział jaki jestem przystojny i żadna laska na mnie nie poleci! - zbulwersował się Dezy patrząc w lustro. Założył kaptur i zrobił groźną minę...Wyglądał jak prawdziwy wojownik.
- Chyba się przyzwyczaję. - powiedział do siebie i się uśmiechnął. W prawdzie nie wiedział jeszcze co to miało znaczyć, ale bardzo go to zaciekawiło...
--------------------------
Mówić czy się podoba !

sobota, 4 lipca 2015

Rozdział 4 Ale ja mam farta!

Obudził mnie dźwięk dzwonka...Pewnie mama zaraz otworzy...Pomyślałam i przekręciłam się na drugą stronę. Dzwonek nie przestawał dzwonić...Czemu mama nie otwiera!? Zaczęłam myśleć o co chodzi. Idiotka! Pomyślałam, przecież mama jest w pracy i wróci o 14 00, tata też dzisiaj jest w pracy, a brat ma strasznie twardy sen w przeciwieństwie do mnie. Otworzyłam oczy i szybko wstałam z łóżka...Byłam strasznie zmęczona, dlatego do drzwi doszłam powolnym krokiem. Bez zastanowienia przekręciłam kluczyk w drzwiach i otworzyłam je temu komuś. Coś wprost rzuciło się na mnie. Przez chwilę myślałam, że ktoś wszedł tu tylko po to by mnie udusić, ale nagle zobaczyłam rudą czuprynę.
- Anka! - krzyknęłam.
- No przecież, a co myślałaś !? Ty to masz spóźniony refleks. - powiedziała i się zaśmiała.
- Ale jak? - spytałam. Moja przyjaciółka przyjechała tu aż z Makowa! To się nazywa przyjaźń.
- Na piechotę wiesz! - zażartowała.
- Chciało ci tu się jechać tylko na jeden dzień? - spytałam. Ciągle nie mogłam uwierzyć, że jest tutaj ze mną.
- Kto powiedział, że na jeden dzień?! Przyjechałam na tydzień! - powiedziała z uśmiechem.
- Jeeej!!! - krzyknęłam i ją przytuliłam. W końcu oderwałyśmy się od siebie.
- Na co czekasz? Walizki się same nie zaniosą. - powiedziała Ania dając mi jedną z walizek, a drugą wzięła ona.
- Co ty nosisz w tych walizkach? Kamienie? - spytałam się wlekąc za sobą walizkę po schodach...Mieszkanie na górze jednak ma minusy.
- Są tam tylko najważniejsze rzeczy. - powiedziała. Serio?! Myślałam, że wzięła ze sobą całe szafki ubrań.
- No proszę. Tak długo się znamy, a ty ciągle mnie zaskakujesz. - powiedziałam z uśmiechem.
- To co zastajemy tutaj, a kiedy mama przyjedzie z pracy idziemy na spacer? - spytałam.
- A teraz nie możemy? - spytała znając dobrze odpowiedź.
- Nie Kubek jest za mały, by zostać samemu w domu. - odpowiedziałam.
- No dobra to może coś obejrzymy? Dawaj Hobbita! -wykrzyknęła mi do ucha.
- No dobra już dobra! Tam jest laptop, włącz na cda, a ja przyniosę coś do żarcia. - postanowiłam i poszłam na dół do kuchni. Wzięłam tylko to co najpotrzebniejsze, czyli tymbark, żelki i lody. Oczywiście na samym początku zjadłyśmy lody, ale dziwnie zamiast jeść płatków na śniadanie jem sobie lody cytrynowe. Na samej końcówce dołączył do nas mój brat...Jemu również musiałam przynieść loda. Potem Kubek stwierdził, że poogląda bajki w salonie, więc my włączyłyśmy horror, ale niestety na samym początku zaczęłyśmy się śmiać, więc z tego były nici. Bardzo szybko zleciał nam czas i w końcu przyjechała mama. Przywitała się z Anią i poszłyśmy razem na spacer. Poszłam w to samo miejsce, gdzie spotkałam Adama...Wiecie w końcu to youtuber...Jeśli niespodzianka się uda, a on tu przyjdzie to będzie Ekstra! Jest zjawił się!!
- Cześć Adam! - krzyknęłam do niego, a on zauważając mnie szybko do mnie podbiegł. Ania widząc go wyszczerzyła się strasznie.
- Adam to jest Ania. Aniu to jest...
- NARUCIAK!!!!! - przerwała mi. Ech...Ale ona umie się drzeć!
- O widzę, że jesteś Ciurakiem. - powiedział Adam zadowolony.
- Tak ! Mogę pstryknąć sobie kilka fotek z tobą? - spytała szybko. Ja musiałam dosyć długo rozkminiać co ona powiedziała....Jak ona umie tak szybko gadać?
- Oczywiście! - powiedział Adam i zaczęła się sesja zdjęciowa...Po wielkich prośbach też się zgodziłam i zrobiliśmy sobie kilka fotek.
- Ale fajnie, że cię spotkałam! - cieszyła się Ania.
- Aniu weź zluzuj to zwykły chłopak on też ma prywatne życie. - wyszeptałam jej na ucho patrząc na troszkę już zirytowanego chłopaka.
- Masz racje. -odpowiedziała Ania.
- No...Życie youtubera musi być trudne prawda? - spytała nagle Ania powstrzymując swoje podekscytowanie.
- Zależy... - odpowiedział krótko.
- Przepraszam, że tak zareagowałam...Przecież też masz prywatne życie. - dodała Ania. Na twarzy Adama ujrzałam szczery uśmiech.
- Nie przepraszaj nic się nie stało. - powiedział, ale widziałam, że był zadowolony z tego, że Ania umiała uszanować prywatność. Kurczę, ale ja umiem czytać z twarzy człowieka...Zresztą kiedyś w quizie na bestach wyszło mi, że moja moc to czytanie w myślach...Dziwne...
- Paula a ty co taka cicha? - spytała Ania.
- Zamyśliłam się tylko. - odpowiedziałam uśmiechając się.
- Muszę iść...Obiecałem mamie, że kupię jej to wszystko. - powiedział i wyjął z kieszeni listę zakupów.
- Dobrze...To cześć! - powiedziałam machając mu na pożegnanie...W sumie mogłyśmy iść z nim, ale jeszcze nic o nim nie wiem, a poza tym pewnie wracając do domu byśmy się zgubiły...
- Wracamy już? - spytałam rudowłosej, jednak ona chyba nie za bardzo mnie słuchała.
- To Naruciak! To przecież Naruciak... - mruczała pod nosem.
- Oj Aniu coś się zawiesiłaś! Wracamy do domu czy jeszcze gdzieś idziemy? - spytałam jej.
- Może wracajmy. - odpowiedziała. Ruszyłyśmy w stronę domu gadając o wszystkim i o niczym...Nagle znów zobaczyłam Czachę i jego bandę.
- Ciii! - uciszyłam rudowłosą i przyśpieszyłam kroku. Nagle nas zauważył i zaczął do nas iść. Nagle przed nami stanął któryś z nich i zagrodził nam drogę. Okrążyli nas. Lider drużyny podszedł do nas i złapał za ręce.
- Ała puszczaj! - krzyknęła Ania. Ja tylko patrzyłam na nich ze strachem.
- Oddawaj kasę! Tym razem twój chłopak cię nie uratuję! - skierował się do mnie.
- Nie mam kasy. - odpowiedziałam trzęsącym się głosem...Nie czułam już prawie dopływu krwi do mojej ręki.
- A ty masz coś? - spytał się Ani.
- Nie. - powiedziała z bólem w głosie...Dopiero teraz zauważyłam, że po moich policzkach płyną łzy. Nie było tu żadnych domów, a samochody nie za często tutaj przejeżdżały. Co teraz? Ale ja mam farta!! Przejeżdżający samochód zatrzymał się. Wysiadł z niego jakiś mężczyzna około dwudziestki.
- Zostaw te panny. - powiedział.
- No już, bo po policję zadzwonię! - krzyknął mężczyzna. Miał włosy związane z tyłu w kitkę i lekki zarost. Czacha puścił nas, ale musiał to zrobić po prostu musiał!! Popchnął mnie mocno, a ja nie mogąc złapać równowagi upadłam na tyłek i łokcie...No pięknie. Rudowłosa szybko pomogła mi wstać.
- Nic wam nie jest? - spytał mężczyzna. Ania jeszcze przed chwilą przytrzymując mnie szybko puściła i podbiegła do faceta. Ja cała obolała wolałam sobie postać tutaj...
- Karolek!!! Jestem twoim MISZCZEM!! - wykrzyknęła do niego. CO?! A no tak wszystko jasne! To pewnie też jakiś youtuber! Karolek przywitał się z nią i podszedł do mnie.
- Możesz chodzić może was podwiozę co? - spytał.
- Wiesz co zwykle nie wsiadam do obcych samochodów, ale zaryzykuję. - powiedziałam i zaczęłyśmy wsiadać do samochodu.
- To jak się nazywacie? - spytał.
- Ta ruda to Ania, a ja jestem Paulina, ale można mówić do mnie Paula. - odpowiedziałam.
- Kurdę lepiej, żeby moja mama nie zauważyła tych sińców. - powiedziałam do Ani.
- Chyba lepiej, żeby twoja mama o tym wiedziała... - wtrącił się Karolek.
- Nie lepiej nie...Nie chcę przejmować jej takim czymś. - powiedziałam.
- To twoja sprawa, ale jak coś to mogę was podwieźć do Adama...Sam tam jadę...- powiedział.
- Do Naruciaka? - spytałam, a on kiwnął głową...Zgodziłam się...Wiem, że to bezsensu, ale skręciliśmy  do mojego domu po moje ubrania...Ania też wzięła swoje... Na szczęście moja mama nas nie zauważyła... Ja chyba jestem za bardzo ufna...Czemu ja ufam Karolkowi i Adamowi tak bardzo? Nie wiem...Ale szczerze mówiąc oboje są bardzo pozytywni i wydają się być bardzo mili...Polubiłam Adama i myślę, że Karolka też polubię... Napisałam do mamy, że razem z Anią nocujemy u nowej koleżanki i, że w razie czego do niej zadzwonię...Tiaa jeśli Naruciak się zgodzi to przenocujemy, a jeśli nie to trudno, ale na pewno na noc do domu nie wrócimy...Musimy wykminić co powiedzieć mamie kiedy zobaczy te starte do krwi łokcie i siniaki na nadgarstkach...Jeszcze moje starte łokcie da się wytłumaczyć, ale te nadgarstki? Od dziś chyba zacznę nosić szerokie bransoletki, by to ukryć...Resztę jazdy spędziliśmy na śpiewaniu różnych piosenek...
-----------------------------------------------
Koniec rozdziału 4 !!! Kurdę jakąś godzinę temu Czułek dodał filmik na yt...Tak mnie nim wystraszył i w ogóle, a na końcu mówi, że to wszystko było jednym żartem i, że dalej nagrywa!!! Głupek...Ale mnie wystraszył...Oto ten filmik:

piątek, 3 lipca 2015

Ważne!!! Zastanawiam się nad nowym FF....

Tak jak jest w tytule zastanawiam się nad nowym fanfiction o Masterczułku...Cóż nie ma prawie żadnych opowiadań o nim, więc myślę: Czemu nie? Mam tysiące pomysłów na opowiadanie, ale najpierw chciałam się upewnić czy ktoś będzie to w ogóle czytał...Noi chciałam też się was zapytać czy miałoby by być to życie realne czy Science Fiction (myślę, że można to tak nazwać...) A może jeszcze coś innego cóż czekam na odpowiedź...Oczywiście tego opka bym nie opuściła....Więc...C o tym myślicie?

Rozdział 3 Nawet nie wiem kiedy usnęłam...

- Słuchaj Paula. Lepiej omijać ich szerokim łukiem...Nie chcesz wiedzieć co się z tobą stanie jeśli nie będziesz przestrzegać tej zasady. - powiedział. Mimo, że był dosyć poważny wywoływał u mnie uśmiech.
- Kim oni w ogóle są? - spytałam.
- Taką miejscową bandą. Zastraszają jakieś młode dziewczyny i dzieci noi wyciągają od nich kasę...Zastraszając ich, bo wiedzą, że ich ofiary nie zgłoszą tego na policję. - podsumował.
- Ten co podszedł do ciebie jako pierwszy to Czacha...To on jest liderem...Reszty nie znam...No prawie...Jeden z nich to mój dawny, najlepszy przyjaciel. - dodał. Uuuu musiał nieźle się pokłócić z tym swoim przyjacielem. Chciałam zapytać co się właściwie stało, ale mimo mojej ciekawości postanowiłam dać spokój.
- Wiesz co ja już muszę lecieć, pa! - powiedział i szybko pokierował się w przeciwną stronę...Ja również miałam już dość i poszłam do domu. Kiedy byłam w swoim pokoju otworzyłam laptopa i weszłam na skypa. Zadzwoniłam do pewnej osoby.
- Cześć Paula jak tam w nowym domu!!?? - zobaczyłam znajomą twarz....
- Oj Anka nie jest tak źle, a co tam u ciebie? - uśmiechnęłam się do niej.
- A to co zwykle...Strasznie za tobą tęsknię, ale na szczęście mogę cię odwiedzać. - powiedziała podekscytowana.
- Serio?! - spytałam nie dowierzając...Byłoby EKSTRA!!!
- Tak! - krzyknęła z radości...Miałam coś powiedzieć, ale nagle zerwało połączenie. Ech no trudno...Nagle do mojego pokoju wlazł Kubuś.
- Zagramy w coś? - spytał.
- Dobra może w Rayman Legends ? - zaproponowałam, a on tylko się uśmiechnął. Odpaliłam grę.
- To co raz ty raz ja? - powiedziałam, a on tylko pokiwał głową. Oczywiście on zaczynał...
- Paulina pomóż...Nie mogę tego przejść. - powiedział znudzony.
- Oki już. - powiedziałam. Zaczęłam mu pomagać i udało się za pierwszym razem.
- Jak ty to?! - zdziwił się.
- Normalnie. - zaśmiałam się, po czym zeszłam na dół do kuchni. Wyjęłam z lodówki dwa lody z czekoladową polewą i z powrotem poszłam na górę.
- Przerwa! - oznajmiłam...Mój Kubek od razu się zgodził. Włączyliśmy, więc Jak wytresować smoka 2 na cda i żarliśmy lody...Mimo to, że oglądałam tą bajkę sto razy to znów popłakałam się kiedy(UWAGA SPOJLER!!!) tata Czkawki zginął. Po seansie Kubuś był strasznie zmęczony, więc poszedł do swojego pokoju...Ja wzięłam książkę z półki i zaczęłam czytać...Miałam już sporą biblioteczkę...Kilkanaście książek było jeszcze nie przeczytanych...Kiedy znajduję fajną książkę od razu ją kupuję...Po co zwlekać? Zaczęłam coraz bardziej pogrążać się w historii pewnej nastolatki z dużymi problemami. Lubię różne gatunki, ale ulubionym jest fantazy...Nawet nie wiem kiedy usnęłam...
-----------------------------------------------------------
Wiem, że nic się nie dzieje, ale kilka takich rozdziałów musi być...No cóż to tylko cisza przed burzą :) Bardzo dziękuję, że czytacie i komentujecie :D Chciałabym wam polecić innego bloga o Naruciaku...Niestety już zakończonego, ale cóż był bardzo fajny: KLIK

czwartek, 2 lipca 2015

Rozdział 1 Przeprowadzka i nowe znajomości....

No to super!!!! Zajebiście!!!
- Ale dlaczego?! - spytałam zdenerwowana.
- Tata znalazł dobrą pracę...Nie będzie musiał wyjeżdżać już za granicę...Kiedy się tam przeprowadzimy tata będzie pracował co drugi dzień...A nie tak jak teraz kiedy całymi tygodniami nie ma go w domu... Wiem, że to trudne, ale to konieczne. - powiedziała. Miałam mieszane uczucia... Bałam się tego...Nowi przyjaciele....Wręcz tego nie chciałam. Tu było miejsce !! Przy Ani i Robercie....Tak to mój chłopak...Jestem z nim od miesiąca i układa nam się bardzo dobrze. W sumie cieszyłam się też...Widzieć tatę prawie codziennie...
- Ale gdzie? - spytałam.
- Do Elblągu. - odpowiedziała spokojnie...Życie to życie! Chciało mi się strasznie płakać. Ale co to ten Elbląg?!
- Co do jakiego Eleblogu?! To to w Polsce jest ? - spytałam się szybko.
- Do Elblągu...Tak to w Polsce. - odpowiedziała z uśmiechem i wyszła...Zostawiając mnie samą. Upadłam na łóżko. Z oka popłynęła samotna łza. Otarłam ją szybko dłonią. Dopiero teraz zorientowałam się, że jestem bez bluzki. W końcu ubrałam się w coś normalnego. Zadzwoniłam do Anuśki. W końcu nie można siedzieć w domu przez cały czas.
- Halo? - odezwał się znajomy głos.
- Za pół godziny w lesie. - powiedziałam. To było nasze ulubione miejsce, szczególne, że tylko my tam chodziłyśmy. Związałam włosy w kucyka i umalowałam usta szminką ochronną. W sumie byłam gotowa, a było jeszcze wcześnie, więc weszłam na facebooka...Nic nowego. W końcu nadszedł czas bym pojechała. Oznajmiłam mamie, że wychodzę i poszłam do garażu. Wyjęłam moją zakurzoną deskę i pojechałam do lasku. Ania już tam była. Miała ona dosyć krótkie, rude włosy i zielone oczy...Była ode mnie trochę wyższa i jak zwykle miała świetną stylówę.
- Co jest mała? - spytała patrząc na mnie zmartwiona.
- Wyjeżdżam. - powiedziałam krótko.
- Kiedy? - spytała z smutkiem.
- A wiesz, że nie wiem? - ta odpowiedź tak śmiesznie zabrzmiała, że wybuchnęłyśmy śmiechem. W sumie gadałyśmy o głupotach.
- Dobra kochana to, że wyjeżdżasz to nie koniec świata....Obiecaj, że będziemy mieć ze sobą kontakt. - powiedziała.
- Obiecuję. - przysięgłam i pożegnałam się z Anią. Droga powrotna minęła bardzo szybko. Weszłam do domu i poszłam do mamy.
- Mamuś zapomniałam się zapytać kiedy wyjeżdżamy. - powiedziałam do mamy nie zwracając uwagi na to, że rozmawia przez telefon.
- Paulina rozmawiam ! - powiedziała odstawiając na chwilę telefon od ucha.
- No dobrze, ale kiedy wyjeżdżamy ? - spytałam jeszcze raz, jednak mama mnie zignorowała. Wkurzona poszłam do swojego pokoju. Swoje emocje wyrzuciłam na kartkę...Namalowałam jakieś smutne oczy...Weszłam na yt i zaczęłam słuchać muzyki...Nie mam ulubionej piosenki, zespołu ani gatunku...Słucham tego co wpada mi w ucho...Usłyszałam nagle moją mamę.
- Dziękuję bardzo do widzenia. - powiedziała. Zniecierpliwiona wstałam z krzesła i skierowałam się do mamy.
- To kiedy wyjeżdżamy ? - spytałam. Coś czułam, że nadejdzie to szybko.
- Jutro. - odpowiedziała spokojnie.
- Co?! Przecież ja się muszę spakować, pożegnać z Robertem i w ogóle!! - wykrzyczałam. Przecież mam jeszcze tylko kilka godzin!!!
- Kochanie nie musisz się pakować..Jutro rano przyjeżdża ciężarówka i wszystko nam zabierze, a jeśli chodzi o Roberta masz jeszcze jakieś 6 godzin...Na pewno zdążysz. - powiedziała mama. Ciężarówka....Fajnie! Jeśli chodzi o pieniądze to mamy ich wystarczająco na nasze potrzeby, a bardzo często starcza nam również na przyjemności...Myślę, że jesteśmy przeciętną rodziną.
- To wiesz co wrócę za dwie godziny. - powiedziałam i wybiegłam z domu. Poszłam na piechotę...miałam blisko. Mieszkał zaraz za zakrętem. Kiedy tam dotarłam od razu zobaczyłam Roberta....Pobiegłam do niego i pocałowałam.
- Cześć niestety wyjeżdżam. - powiedziałam ze smutkiem.
- Szkoda...No cóż będziemy gadać przez skypa. - powiedział...Myślałam, że bardziej się tym przejmie, a on mówi tylko, że szkoda?! Coś nie gra.
- Kochanie na pewno raz w miesiącu będę cię odwiedzał nawet jeśli przeprowadzałabyś się na koniec świata. - powiedział...To mnie bardzo pocieszyło...Na pożegnanie pocałowaliśmy się...Czułam w tym pocałunku smutek. Bardzo kochałam Roberta i nie chciałam go opuszczać. Niestety ....Czasem tak bywa. Wróciłam do domu zmęczona....Bardzo szybko usnęłam.Wstałam o 8 00 czyli tak jak zazwyczaj. Zrobiłam wszystkie zwykłe codzienne czynności i cóż trzeba było ruszać w drogę...Będziemy jechać około trzech i pół godziny. Ze smutkiem patrzyłam na oddalający się dom za szybą samochodu. Nie będę płakać!!! Wiem, że płakanie to ludzka rzecz, ale ja robię to zbyt często. Znudzona zaczęłam przysypiać...Już byłam między snem, a świadomością....
- Mamo pojedziemy na lody!!!?? - wydarł się Kuba. Oczywiście później już zasnąć nie mogłam.
- Dzięki...Kubku. - powiedziałam do niego.
- Proszę bardzo. - odparł i zaśmiał się. Nie odpowiedziałam...W końcu dotarliśmy na miejsce. Dom był cóż jak dom...Bardzo się ucieszyłam kiedy za domem zobaczyłam dość duże podwórko z huśtawką...Kocham się bujać!! Tak jak mówiłam dom jak dom. Od razu wbiegłam do niego krzycząc, że zajmuję pokój na górze! Wybrałam średniej wielkości pokój z czterema(nie licząc drzwi na balkon) oknami i balkonem. Oczywiście o ten pokój trochę pokłóciłam się z bratem, ale mama stwierdziła, że większy pokój należy się mnie!! Jej!! Nagle robotnicy zaczęli wnosić meble.
- Ta szafka tu, a biurko hmmm...Tutaj! - mówiłam...Wszystkie meble były poustawiane po mojej myśli. Niedługo po tym zdarzeniu przyjechał tata. Przywitałam się z nim, po czym pojechał do sklepu po farby do pokoi. Mój był malowany jako pierwszy, gdyż wybrałam jeden kolor i nie trzeba było dużo pracy. Pokój pomalowany był na niebiesko, a meble były białe...Jedna ściana została taka jakaś pusta, więc postanowiłam, że to tam powieszę moją tablicę korkową. Kiedy pokój już jakoś wyglądał postanowiłam się przejść...Przebrałam się w to i byłam gotowa. Założyłam jeszcze swoje białe tenisówki i wyszłam na zewnątrz. Nie wiedziałam gdzie idę, ale jak coś to mam telefon. Nagle wpadłam na kogoś.
- Upss przepraszam bardzo! - chłopak był ode mnie o wiele wyższy i na pewno też starszy. Nie wyglądał miło.
- Uważaj jak leziesz!! - krzyknął.
- Nie krzycz nie jestem głucha! - podniosłam ton, a on tylko prychnął.
- Widzę, że jeszcze mnie nie znasz...Cóż zaraz dowiesz się kim jestem. - powiedział.
- No pośpiesz się, bo mi się śpieszy. - odpowiedziałam. Nagle przyszli jego kumple...Tak samo wysocy. Teraz zaczynałam się trochę bać.
- Ta panienka nie wie kim jesteśmy. - powiedział, a wszyscy się zaśmiali.
- Pokażmy jej! - krzyknął jeden. Wszyscy zaczęli się do mnie zbliżać z pięściami.
- Ejj no dziewczyn się ne bije... - powiedziałam jąkając się. Chciałam krzyknąć, ale to chyba jeszcze bardziej by ich wkurzyło...Mam niezwykłe podejście do zawierania nowych przyjaźni...
- Proszę nie...Ja przepraszam. - powiedziałam szybko.
- Za późno...Trzeba było wcześniej pomyśleć! - zaśmiał się szyderczo.
- E chłopaki.... Sorki, że wam przeszkadzam, ale ta dziewczyna nie wiedziała o was.... - powiedział jakiś inny chłopak, który był od nich nieco niższy...W sumie ten chłopak wydawał mi się strasznie pozytywny...
- OO Adam...Wiesz ostatnio jakoś cię nie widziałem...Masz kasę? - spytali.
- Ehhhh. - westchnął zmieszany.
- Chcesz jej pomóc? Daj kasę. - powiedział, a więc taki był jego układ.
- Mam przy sobie tylko dwie dychy. - powiedział pokazując dwie dychy.
- Cóż trochę mało. - powiedział ten głupek. Wcale nie chciał mnie wypuścić.
- Ja mam 3 dychy. - powiedziałam i wyjęłam pieniądze. W końcu ten oblech się zgodził i mnie puścił.
- Dziękuję. Jestem Paulina, a dla przyjaciół Paula. - powiedziałam.
- A Paula nie jest przypadkiem jeszcze innym imieniem? - spytał, a ja kiwnęłam potwierdzająco.
- A ty jesteś Adam? - spytałam. Chłopak przytaknął....Zaraz to nie jest przypadkiem Naruciak? Cóż nie bardzo mnie to interesowało...Ale jednak to chyba Naruciak. Czy oglądam youtuberów? Nie za specjalnie...Jednak moja przyjaciółka Anka to co innego...Zna chyba wszystkich....