piątek, 25 września 2015

Rozdział 24 Adaś

Otworzyłam oczy i od razu je zmrużyłam z powodu światła...Było strasznie rażące...Chciałam usiąść, ale spowodowało to ból głowy i od razu się poddałam. Wszędzie było biało...Leżałam tak i zaczęłam wszystko sobie przypominać.
- Adaś. - powiedziałam cicho i szybko ściągnęłam z siebie poście...Wtedy zauważyłam, że jestem inaczej ubrana...Ale to nie było ważne! Stanęłam bosymi stopami na płytkach. Ledwo co stałam...Byłam strasznie słaba, mimo to ze łzami w oczach wyszłam z sali. Na pamięć znałam drogę do sali gdzie leżał Adam...Ja nie wierzę!! To w szpitalu pierwszy raz się pocałowaliśmy, to tutaj zostaliśmy parą, a teraz on leży tak nieruchomo przypięty do tych wszystkich rzeczy. Na krzesełku obok chłopaka siedziała, a raczej spała jego mama...Nie zwracając na to uwagi podeszłam do niego i złapałam za rękę...Była taka zimna.
- Adam. - wyszeptałam i dotknęłam jego ręką swojego policzka. Znów łzy zaczęły lecieć strumieniami, a ja byłam za słaba, żeby to powstrzymać...Po chwili jego mama się obudziła.
- Paulinka. - powiedziała smutno i mnie przytuliła..Odwzajemniłam to, w końcu w pewnym sensie to też moja mama, a ja potrzebowałam bliskości mamy...
- Przepraszam to wszystko przez mnie. - powiedziałam i wybuchłam płaczem.
- Nie obwiniaj się dziecko...To nie przez ciebie. - powiedziała łamiącym się głosem...Czy to się dzieje na prawdę? Mój Adaś...Mój biedny Adaś!! Dopiero co zostaliśmy parą, dopiero co się pierwszy raz pokłóciliśmy, a już same złe rzeczy się dzieją...Czy los nie chce żebyśmy byli razem?
- Paula. - usłyszałam nagle głos Adama!! Odwróciłam głowę w jego stronę. On nadal miał zamknięte oczy, widocznie tylko coś mu się śni, jednak ja słysząc jego głos podskakiwałam z radości. Pocałowałam Adama w czoło i dotknęłam jego policzka.
- Śpij spokojnie. - szepnęłam i wyszłam...Zastałam tam tatę, Anię i Kubę.
- Tak się martwiłem córeczko. - powiedział tata i mnie przytulił z Kubą, a potem Anka płacząc razem ze mną nie wiedząc nawet o co chodzi.
- Co się stało kotku? - spytał tata, a ja wybuchłam płacząc co chwila mówiąc pojedyncze słowa, tłumaczące sytuację. Bardzo mi wtedy pomogli...Wypisano mnie ze szpitala mówiąc, że nie było to nic groźnego.
- Paulo jedziemy do domu. Chodź. - powiedział tata, jednak ja nie miałam takiego zamiaru...Właśnie tutaj leży moja miłość, moja druga połowa i nie mam zamiaru jej opuszczać...Nigdy!
- Zostaję. - powiedziałam. Praktycznie to był już wieczór i pory odwiedzin się już skończyły, a ja co? Siedzę na tej jebanej poczekalni!
- Paula. - namawiał tata, jednak ja patrząc tempo w ścianę pokręciłam przecząco głową. Ania została ze mną. Z czasem krzesło robiło się coraz bardziej niewygodne, co chwila zmieniałam pozycję, aż w końcu wstałam i zaczęłam chodzić w kółko mówiąc nie zrozumiane rzeczy...Sama do końca nie wiem co mówiłam...Nie skupiłam się na tym co mówię, cały czas tylko myślałam o nim. Nagle Ania złapała mnie za ramię. Dopiero teraz zorientowałam się, że coś do mnie mówiła.
- Paula mówię ci już od pięciu minut, żebyś sie nie martwiła, a ty nie reagujesz. Potrzebujesz psychologa. - powiedziała poważnie, a ja mimo to, że wiedziałam o moim stanie psychicznym zaprzeczałam jak tylko się dało...
- Psycholog ci pomoże. - mówiła i miała rację, ale nie! Nie chciałam iść do psychologa!
- Nie. - odpowiedziałam stanowczo i w końcu znudzona chodzeniem usiadłam na krześle, by po chwili znów z niego wstać
----------------------------------
Przepraszam, że taki krótki, ale wynagrodzę to wam...
W ogóle pomyślałam, że kiedy zakończę to opowiadanie mogłabym zamieszczać tu różne książki...W sensie, że wypożyczyłabym jakąś książkę, którą chcielibyście przeczytać i po prostu przepisałabym ją na bloga, no wiecie nie będziecie musieli wypożyczać ani kupować...Wiem, że to bez sensu, ale w czasie wolnym często mi się nudzi, a nie mam weny na pisanie , więc wiecie...Więc możecie pisać już propozycję książek...

niedziela, 20 września 2015

Rozdział 23 Jego krew na mnie!!

Paula:
Nagle usłyszałam charakterystyczny dźwięk. Przerwałam dłuuugą rozmowę z Anią i podeszłam do komody, na której leżał mój telefon. Jednym przeciągnięciem palca po wyświetlaczu odblokował się pokazując białe, rażące tło...Było to przydatne, bo jak ktoś grzebał mi w telefonie to strasznie raziło go to tło, ale ja już się przyzwyczaiłam. Odczytałam SMS'a, który był od Adama. Napisał, żebym poszła jutro o 12 00 do parku. Odpisałam, że na pewno będę. Odłożyłam z powrotem telefon na komodę i wróciłam do Ani.
- Kto to? - spytała z ciekawości.
- Adam. - odpowiedziałam krótko z uśmiechem...Jutro czeka mnie ciężki dzień...Będę musiała mu powiedzieć co stało się kiedy wracałam od niego...Jeśli on dowie się pierwszy to może to oznaczać koniec związku, a tego nie chcę. Kocham go najbardziej na świecie i nie wiem co bym sobie zrobiłam gdybym nie mogła z nim być.
- Jutro o 12 00 idę do parku się z nim spotkać. - dodałam po chwili unikając pytań Ani.
- Będę mogła iść? - spytała z uśmiechem...
- Wolałabym być sama, ale nie martw się może wieczorem zgadamy się całą grupą i poznasz Łukasza, Agnieszkę i Ewę co ty na to? - spytałam, a ona od razu się zgodziła.
- Idziemy spać? - spytałam, gdyż byłam na prawdę zmęczona.
- Żartujesz? Jest dopiero 20 00!! - powiedziała, a ja już wiedziałam, że to będzie dłuuga noc..Nawet nie wiem kiedy usnęłam i to był błąd, bo gdy rano wstałam i poszłam do łazienki zobaczyłam narysowane markerem wąsy, okulary, bródkę oraz napisane na czole: XD Super co nie? Szorowałam twarz szorstką gąbką, ale to gówno nie chciało zejść...No piękne!! Nie poddawałam się i w końcu to zeszło, jednak w niektórych miejscach widać było szary kolor...Kiedy wróciłam do pokoju Ania już nie spała tylko patrzyła w swój telefon śmiejąc się głośno. Zabrałam jej go i zobaczyłam swoje zdjęcia z markerem na mordzie...Ja jebie!! Szybko usunęłam zdjęcia i z satysfakcją oddałam rudowłosej telefon.
- Za późno...Twoje focie są już na facie... - powiedziała. O kurwa! Przez Adama zaczęłam więcej przeklinać...No cóż...Coś za coś... Wzięłam poduszkę i walnęłam mocno Anię i tak zaczęła się trzecia wojna światowa...Tylko, że na poduszki...Kto wygrał? W sumie to nikt...Obie poddałyśmy się po jakiejś godzinie. Spojrzałam na zegarek...11!!!!! Zaczęłam biegać od szafki do szafki biorąc bieliznę, koszulkę, spodnie i biżuterię. Rudowłosa obserwowała mnie nie rozumiejąc. Wyprzedziłam jej pytania mówiąc, że za godzinę spotykam się z Adamem. Wbiegłam do łazienki i jak na złość akurat dzisiaj miałam takie kołtuny, że nie chciały mi się rozczesać! Kiedy już uporałam się z włosami i związałam je w koka weszłam pod prysznic.Szybko się umyłam i dokładnie wytarła, po czym zaczęłam zakładać przyniesione wcześniej ubrania. Mimo, że było lato dzisiaj było bardzo zimno i jak dla mnie to było jak w jesieni. Wybrałam więc cieplejsze ciuchy. Musiałam jakoś wyglądać, więc rozjaśniłam usta jasną pomadką, a oczy podkreśliłam eyelinerem(dobrze napisałam?). Rozpuściłam włosy próbując je jakoś fajnie ułożyć i założyłam biżuterię. Miałam jeszcze 10 minut na dojście do parku. Uwierzcie, że nie było łatwo zrobić tego wszystkiego z złamaną ręką!
- Pa Ania! - krzyknęłam zbiegając po schodach i wychodząc z domu. Dopiero w połowie drogi zorientowałam się, że nie zabrałam telefonu...Trudno. W końcu doszłam na miejsce. Rozglądałam się za Adamem i w końcu go dostrzegłam...Był wysoki, więc nie trudno było go zobaczyć. Od razu do niego podbiegłam przytulając, jednak nie odwzajemnił tego...Co się stało?
- Adam coś nie tak? - spytałam zestresowana...Co jeśli dowiedział się o tym zdjęciu.
- Jeśli nie chcesz ze mną być to mi to powiedz... - powiedział tylko na co zareagowałam natychmiast.
- Ty idioto!! Kocham cię najbardziej na świecie i nie wiem co bym zrobiła gdybym ciebie straciła. - powiedziałam szczerze, a w moich oczach pojawiły się łzy...Czy to koniec naszej znajomości?
- Na pewno? - spytał z niepewnością w głosie.
- Nie wierzysz mi? Nie ufasz? - spytałam. Zawsze myślałam, że związki polegają na ufaniu sobie...
- Nie to nie tak...Chodzi o to, że widziałem zdjęcie jak całowałaś się z Robertem.... - powiedział smutno...Jego oczy patrzyły na mnie z nadzieją i czekały aż powiem, że to nie prawda.
- Adam to jest... - zaczęłam, ale ktoś nie dał mi dokończyć zdania.
- Prawda! - usłyszałam głos Roberta, który przytulił mnie mocno.
- Adam to nie prawda! - krzyknęłam poprawiając Roberta.
- Puść mnie ! - krzyknęłam nie mogąc uwolnić się z jego uścisku.
- Puść ją! - powtórzył Adam. Chłopak mnie nie puszczał, a Naruciak zaczął okładać go pięściami. Nagle pojawiła się ta banda, którą spotkałam kiedy pierwszy raz zwiedzałam okolicę.
- Adam chodźmy już. - powiedziałam szarpiąc go nerwowo za rękaw koszuli, jednak Adam nie słuchał i nadal bił się z Robertem.
- Adam! - krzyknęłam kiedy banda była blisko nas. Dopiero wtedy Naruciak się obudził, ale było za późno....Okrążyli nas...
- Jak dam ci znak, masz uciekać. - szepnął mi na ucho Adam...Jak to uciekać? A on!? Chyba nie myśli, że go tutaj zostawię!? Już chciałam mu powiedzieć, że jego plan mi się nie podoba, ale on rzucił się na jednego z nich...Wszyscy skupili się na nim i zaczęli o bić.
- Uciekaj! - krzyknął, ale ja tam stałam jak słup ze łzami w oczach...Boże trzeba zadzwonić po pogotowie, policję!!Akurat zapomniałam telefonu! Kurwa!! Musiałam coś zrobić! Zauważyłam, że Robert stoi z boku patrząc z uśmiechem na scenę...Podeszłam do niego.
- Daj telefon!! - krzyknęłam oddychając nierówno ze strachu.
- Nie. - odpowiedział, jednak ja kopnęłam go jak najmocniej tam gdzie chłopców się nie kopie...
- Dawaj mi kurwa ten telefon!! - krzyknęłam, a ten zwijając się z bólu na ziemi wyjął telefon z kieszeni i mi podał. Zadzwoniłam na pogotowie...Cała roztrzęsiona patrząc jak biją Naruciaka...Boże Adam!!! W końcu odebrali, a załamanym głosem podałam adres. Gdy się rozłączyli bez zastanowienia pobiegłam w stronę mojego chłopaka. Leżał na ziemi, a ci go kopali.
- Kurwa zostawcie go!!! - krzyknęłam i wszyscy zwrócili na mnie uwagę. Przestali kopać Adama, teraz zbliżali się do mnie. I znów kopnęłam co poniektórych tam gdzie się chłopców nie kopie...Jednak w końcu i mnie dorwali. Szarpałam się nic nie widząc przez włosy...Robiło mi się czarno przed oczami, ale próbowałam nie zemdleć...Jakoś się trzymałam. W końcu przejechała karetka. Kolesie mnie puścili, a ja upadłam na ziemię. Byłam jeszcze przytomna. Podniosłam się z ziemi podbiegając szybko do Adama.
- Boże Adam!! - krzyknęłam...Cały był we krwi. Przytuliłam go mocno nie zważając na czerwoną maź. Ratownicy odczepili mnie od niego i zanieśli go do karetki. Pobiegłam za nimi.
- Chcę jechać. - powiedziałam łamiącym się głosem.
- Jest pani kimś z rodziny? - spytał ratownik.
- Jestem jego dziewczyną! - powiedziałam. Byłam zdeterminowana do tego by tam z nim pojechać!!!
- Nie może pani jechać przykro mi. - odpowiedział i już zamykali drzwi, ale zablokowałam je gipsem.
- Albo pojadę, albo się zabiję!! - krzyknęłam i w końcu mnie wpuścili. Ratownicy opatrywali Adama. Był przytomny, ale chyba mało mu brakowało do odlecenia...O boże czemu to musiał być on!!! Czemu nie ja!! Stałam obok chłopaka co chwila szlochając. Nagle poczułam jego dotyk...Złapał mnie za rękę. Uśmiechnęłam się patrząc na niego z bólem. Jak oni mogli!!??Byliśmy już w szpitalu. Ratownicy kazali mi wypełnić kartę chłopaka i zadzwonić do jego opiekuna. Podeszłam do recepcji cała zapłakana.
- Może pani pomóc? - spytała zmartwiona, ale odmówiłam i wzięłam kartę do wypełnienia. Usiadłam na krześle i zaczęłam wypełniać. Łzy leciały cały czas, a krew pobrudziła trochę dokument. Kiedy wypełniłam kartę poprosiłam o telefon przypadkowego człowieka. Zadzwoniłam na swój numer i tak jak myślałam odebrała Ania.
- Halo? - spytała rudowłosa.
- Tu Paula...Słuchaj w moim telefonie jest numer mamy Adama, zadzwoń do niej i powiedz, żeby przyjechała do szpitala. - powiedziałam łamiącym się głosem i ciężko oddychając. Nie mogłam się uspokoić... Postanowiłam iść do łazienki przemyć swoją twarz. Kiedy ujrzałam się w lustrze zobaczyłam potwora...Byłam cała w krwi...Krwi Adama. Buzia, ręce, a nawet włosy posklejane czerwoną mazią nie wspominając już o ubraniu...Wyglądałam jakbym kogoś zamordowała...Znów zaczęłam o tym myśleć...To była krew Adama na mnie...Jego krew na mnie....To jest straszne!!! Zrobiło mi się nie dobrze i chyba zemdlałam...
------------------------------------------------------------
Boże jak ja torturuję tych bohaterów....XD

sobota, 19 września 2015

Rozdział 22 Ona cię kocha!!

Adam:
Kuźwa i co teraz?! Byłem pewny, że będziemy szczęśliwi razem...Co ten cwel jej dał czego ja jej nie dałem? Szedłem właśnie dróżką w lesie...To jedyne miejsce, w którym jest spokojnie...Co zrobiłem nie tak?! Z moich oczu popłynęły łzy...Przecież tak długo byliśmy razem jako przyjaciele, a teraz już od nie dawna parą...Ona by tego nie zrobiła...Miałem nadzieję, że ona wszystko mi wytłumaczy...Jeśli nie będę mógł być z Pauliną to ja się zabiję! Będę żyć z nią, a jeśli nie to nie będę żył...Proste...Ale nie będę działał zbyt pochopnie...Paulina musi mi powiedzieć prosto w twarz, że nie chcę ze mną być, dopiero wtedy uznam, że zdjęcie Roberta było prawdziwe...Tak...Wyjąłem telefon i znalazłem numer do Pauli...Chwilę się zastanawiałem się, po czym w końcu napisałem SMS, byśmy spotkali się jutro w parku o 12 00. Odpisała, że przyjdzie.Nie wierzyłem Robertowi...Nie umiałem mu wierzyć...Zadzwoniłem do Krexa, żeby przyszedł. Po 15 minutach już t był.
- A ty co kurde taki smuteczeg?! - spytał z uśmiechem, a ja wszystko mu opowiedziałem...Może i ten idiota jest pojebany, ale to mój najlepszy przyjaciel i uwierzcie, że można na niego liczyć.
- Nie ma co się martwić stary!! Chodź nagramy odcineczek! - powiedział i już po chwili byliśmy w moim pokoju...Przez chwilę zapomniałem o tym co się wydarzyło.
- Co o tym sądzisz? - spytał nagle...Nie będę opisywał całej rozmowy, bo jej nie zrozumiecie XD
- Ty masz kurwa downa! - krzyknąłem z uśmiechem, a Krex zaczął się śmiać...
- Dawać mu łapkę w dół. - powiedział Łukasz po cichu.
- Popierdoliło cię! łapkę w górę dawać i nie słuchajcie tego pedała, bo on już nawet nie el we... - nagle pogubiłem się w słowach i zacząłem mówić nie wiadomo co...Taaa to cały ja.
- Adam kurwa idź do logopedy!! - krzyknąłem sam do siebie.
- Dobra to my już się żegnamy. - powiedziałem i chciałem fajnie zakończyć filmik, ale Krex mi przerwał.
- Chcę jeszcze coś powiedzieć...Adam miał dzisiaj ciężki dzień... - zaczął...Nie mów tego! Zacząłem, a przynajmniej próbowałem wyrwać mu kamerę, ale on wybiegł z mojego pokoju na dwór...Wybiegłem za nim i zobaczyłem, że se siedzi na drzewie.
- No, a więc Adamowi przydarzyła się pewna historia z pewną dziewczyną...I teraz jest strasznie smutny. - mówił, a ja próbowałem się drzeć, żeby zagłuszyć to co on mówi, ale poddałem się, bo już gardło zaczęło mnie boleć.
- A więc pocieszać naszego Naruciaka! - zakończył Krex...Opowiedział praktycznie wszystko...Niestety zabrał mi kamerę do swojego domu, więc pewnie zmontuje wrzuci ten filmik na swój kanał...O boże!! Już o 19 00 pojawił się na jego kanale nowy filmik. Włączyłem go.
- Naruciak nie załamuj się! Paula nie zrobiłaby ci tego i na pewno cię kocha! - powiedział na koniec filmiku, a po moich policzkach poleciały łzy. Zacząłem czytać komentarze:
-Nie załamuj się Naruciak...Ona na pewno cię kocha!
-Adam zobaczysz to zdjęcie to pewnie ściema!
-Życzę powodzenia Adamie i nie zwal tego związku!
-Pewnie wrobili Paulę! Ona cię kocha!! Ty ją kochasz!! To było widać na waszym wspólnym filmie!
Również napisałem komentarz:
"Dziękuję wam, a szczególnie tobie Krexiu <3(No homo my friends )" Było dosyć wcześnie, ale postanowiłem iść już spać...
--------------------------------------------
Wiem, że krótko, ale nie martwcie się postaram się robić dłuższe !!

wtorek, 15 września 2015

Rozdział 21 O co ci chodzi?

Otworzyła oczy i pierwsze co zobaczyłam to Adam...Zaraz co ja robiłam?! Dopiero po paru minutach przypomniałam sobie, że usnęłam kiedy byliśmy w siebie wtuleni...Zdjęłam delikatnie rękę chłopaka z mojej tali i próbowałam jak najciszej wstać z łóżka co nie było łatwe przez moją złamaną rękę. Udało mi się! Rozciągnęłam się i postanowiłam, że pójdę do domu, mój tata musi się nieźle martwić. Wzięłam karteczkę, która się przyklejała i napisałam wiadomość do Adama, że poszłam do domu, po czym nakleiłam mu ją na czoło...Chyba zauważy no nie? Zeszłam znajomymi schodami i po chwili znalazłam się w przedpokoju gdzie leżały moje buty. Założyłam je szybko i wyszłam z domu. Słońce świeciło bardzo mocno, delikatny wiaterek unosił moje włosy...Idealna pogoda. Kiedy mijałam park znów zobaczyłam Roberta i co najgorsze on chyba mnie widział...Przyspieszyłam kroku mając nadzieję, że mnie nie zaczepi, ale się myliłam, bo dogonił mnie i stanął tuż przede mną, przez co się o niego walnęłam, że tak powiem. Próbowałam go ominąć, ale on zagradzał mi drogę. Złapał mnie za ręce  przez co poczułam ból, przynajmniej na jednej ręce, bo na drugiej miałam gips.
- Czego chcesz? - spytałam, a on zaczął przybliżać niebezpiecznie twarz, oddaliłam swoją jak najdalej się dało, ale i tak mnie dosięgnął i pocałował. Szarpałam się, jednak on przytulił mnie do siebie i uniemożliwił jakikolwiek ruch. Poczułam wielkie poczucie winy, przecież Adam...Robert całował mnie inaczej niż Adam, robił to łapczywie i boleśnie. Próbowałam zrobić cokolwiek, ale nie mogłam. Modliłam się w tej chwili, aby Adam nigdy nie dowiedział się o tym co tu się właśnie dzieje. Nagle chłopak złapał mnie rękoma za pośladki...O nie!!! Tego już za wiele!!! Walnęłam go z całej siły w brzuch i to gipsem! Ha! Robert zgiął się z bólu.
- Jeszcze do mnie wrócisz! - krzyknął, a ja mając łzy w oczach zaczęłam biec do domu. Przed domem wytarłam łzy i się uspokoiłam..Nie chciałam, żeby tata mnie w taki stanie widział. Kiedy już ochłonęłam weszłam do środka.
- Tato wróciłam...Mam nadzieję, że się nie martwiłeś. - powiedziałam widząc tatę, który właśnie wychodził z kuchni.
- Nie martwiłem się...Adam wysłał mi wiadomość, że zasnęłaś i że nie chce cię budzić. - powiedział z uśmiechem.
- Słuchaj między tobą a Adamem coś jest? - spytał z zaciekawieniem...Powiem mu prawdę.
- Tak...Jesteśmy parą. - powiedziałam spuszczając spaloną ze wstydu głowę.
- No to gratuluję! - powiedział i przytulił mnie mocno.
- A i idź na górę, bo ktoś tam na ciebie czeka. - powiedział...Niby kto? Wbiegłam szybko na górę i otworzyłam drzwi... Od razu się przytuliłam do tej osoby.
- Ania przyjechałaś!! - ucieszyłam się.
- Powietrza! - wysapała, a ja szybko ją puściłam śmiejąc się.
- Na ile przyjechałaś?! - spytałam od razu mając nadzieję, że na długo.
- Do końca wakacji!! - krzyknęła szczęśliwa, a zaczęłam cieszyć się razem z nią. Do końca wakacji jeszcze dwa tygodnie, więc to całkiem sporo...Kiedy już się uspokoiłyśmy przypomniałam sobie co stało się w drodze do domu. Zaczęłam płakać.
- Ej Paula co jest? - spytała Ania. Usiadłyśmy razem na łóżku i zaczęłam jej wszystko tłumaczyć.
- I kiedy wracałam od Adama to Robert mnie pocałował!! - powiedziałam rycząc jak małe dziecko.
- Ej ale to chyba dobrze, że chce do ciebie wrócić... - powiedziała...No tak zapomniałam, że ona nie wie dlaczego złamałam rękę i, że jestem z Adamem. Szybko jej wszystko wyjaśniłam, a ona zaczęła piszczeć.
- Wiedziałam!!! Wiedziałam, że będziecie razem!!! Jam Wróżbita Maciej!! - krzyczała, a ja tylko się z niej śmiałam..Ona już wiedziała jak poprawić mi humor.
- Słuchaj ja cię do niczego nie zmuszam, ale musisz powiedzieć o tym Adamowi, zanim powie mu to ktoś inny. - powiedziała...Miała rację, jeśli Robert mu powie to koniec, ale może mu nie uwierzy? Dzisiaj postanowiłyśmy spędzić resztę dnia w domu, a jutro odwiedzić Adama i zapoznać Anię z Łukaszem, Ewą i Agnieszką...
Oczami Adama:
Dzisiaj wstałem z kartką przyklejoną do czoła z informacją od Pauli...Szkoda, że poszła do domu...Cóż nie będę do niej szedł, potrzebuje trochę prywatności, a przecież codziennie widywać się nie musimy...Postanowiłem, że nagram kilka odcinków, a jeden z nich zmontuję i wstawię jeszcze dzisiaj. Od razu wziąłem się do pracy i po kilku godzinach zrobiłem to co postanowiłem, po czym odwiedził mnie niespodziewany gość....Zadzwonił dzwonek, ale nikt nie otwierał, w końcu poszedłem ja i otworzyłem...Stał w nich Robert. Wyszedłem z domu zamykając za sobą drzwi, po czym natychmiast chwyciłem go za koszulę...Może i jest umięśniony, ale ja jestem od niego wyższy!
- Czego chcesz? - spytał mając ochotę go rozszarpać.
- Pogadać. - puściłem go...O czym on chce gadać?
- O czym? - spytałem nadal ze złością w oczach.
- O twojej dziewczynie. - odpowiedział i na jego twarz wkradł się uśmieszek.
- Zostaw ją w spokoju!! - odpowiedziałem zaciskając zęby.
- Spokojnie. Ja tylko chciałem powiedzieć, że to nie jest dziewczyna dla ciebie. - powiedział, a ja trochę wyluzowałem...Przychodzi tu tylko po to, by mi powiedzieć, że do siebie nie pasujemy?! A może on mi grozi...
- O co ci chodzi? - spytałem, jednak po chwili wiedziałem już wszystko. Wyjął z kieszeni telefon i pokazał mi zdjęcie...Pokazał jak ona...Moja Paula...Jak ona całuje się z tym cwelem!!! Cała złość ze mnie uszła...Nie byłem zły...Byłem zawiedziony i po prostu nieszczęśliwy. Do oczy napłynęły  mi łzy...

środa, 9 września 2015

Rozdział 20 Nie płacz

Przeszliśmy obok Roberta i szliśmy dalej.
- Adam. - zwróciłam się do niego.
- Tak? - spytał z uśmiechem. Z szczerym, pełnym uczuć uśmiechem...
- Obiecujesz, że mnie nie zdradzisz? - spytałam...Jestem głupia!! Przecież mu ufam wiem, że tego nie zrobi!
- Oczywiście, że nie...Nie ufasz mi? - spytał spokojnie.
- Ufam ci, tylko po tym co się stało z Robertem... - urwałam nagle...Nie chciałam do tego wracać...To przeszłość.
- Rozumiem. - powiedział i pocałował mnie w usta, co poprawiło mi humor i usunęło jakiekolwiek wątpliwości.
- Jak tam Paula? Dopiero co z tobą zerwałem, a ty już nowego se znalazłaś! Wiedziałem, że taka będziesz! Zawsze byłaś taka oschła wobec mnie... - ja oschła wobec niego? Chyba raczej na odwrót...Serio miałam z niego kpinę.
- Idioto myślisz, że nie widziałam jak całowałeś się z tamtą laską? Żal mi tej dziewczyny. - powiedziałam z kpiną i śmiechem w głosie.
- Pożałujesz tego dziwko! - krzyknął i wtedy Adam wkroczył do akcji.
- Ty pało co ty sobie myślisz?! Że możesz ją tak po prostu ją wyzywać?! Jesteś gorszy od niej, więc się lepiej nie odzywaj!!! - krzyknął Adam i to chyba podziałało, bo Robcio sobie poszedł...
- Nie przejmuj się nim. - powiedział Adam przytulając mnie co było bardzo miłe z jego strony.
- Nie przejmuje się...Nawet mam z niego ubaw...Żal mi tylko tej dziewczyny. - powiedziałam, a Naruciak oderwał się ode mnie i poszliśmy w stronę jego domu. Live minął am świetnie, wygłupialiśmy się i śmieliśmy, aż nagle przerwały nam otwierające się drzwi. Po drugiej stronie stała, chuda jak patyk, wymalowana jak straszydło blondynka...Miała chyba dwumetrowe szpile! Ja można w takim czymś chodzić! Ubrana też była jak jakaś dziwka...Miała sukienkę z duuużym dekoldem i była tak krótka, że było jej widać prawie majtki!!
- Co ona tu robi!!? - krzyknęłam patrząc na zdezorientowanego Adasia.
- Sam nie wiem!! Czego chcesz!? - zwrócił się do blondyny...Czyli prawdopodobnie się znają! Niech to nie będzie to o czym myślę.
- Jak to czego Adasiu? - spytała pustym głosem. O co chodzi.
- Co to ma znaczyć! - przerwałam, a z moich oczu poleciały łzy...Nie chciałam stracić Adama...Nagle zaczęłam się trząść i chyba zemdlałam. Obudziłam się w pokoju Adama, a sam właściciel tego pokoju siedział obok mnie na łóżku.
- Wstałaś już. - uśmiechnął się Naruciak tak jakby tamta akcja nie miała miejsca...O nie! Ja się tak nie dam!!
- A laska co tu przyszła kto to był!! Jak mi to wytłumaczysz hmm!? - krzyknęłam zdenerwowana wyskakując z łóżka.
- Jaka laska? Kiedy nagrywaliśmy live zasnęłaś...Może coś ci się przyśniło. - powiedział, a ja zaczęłam zagłębiać się w jego oczy szukając kłamstwa, jednak nie znalazłam...A więc mówi prawdę...Nie chcę stracić Adama i to pewnie dlatego mi się to przyśniło. Z moich oczu popłynęły łzy na myśl o tym, że mogę go stracić.
- Nie płacz. - powiedział i mocno mnie przytulił...Nie pytał o nic, po prostu milczał i to mnie uspokoiło...
------------------------------------------------------------------
CZYTAJ NOTKĘ:
A więc następny blog będzie o...Nawet nie wiecie jak ciężko mi wybrać, bo jeśli chodzi o większość głosów to jest to mają po tyle samo głosów, a uzasadnienia też są dobre i mam dylemat...Myślałam nad tym i jestem gotowa podjąć się zadania, które wymyśliłam...Po tym blogu założę dwa blogi...Jeden o Smavie, a drugi o Masterczułku....Tylko, że na nich rozdziały pojawiałyby się co tydzień w niedzielę, bo wtedy mam najwięcej luzu...Jedno opowiadanie już jest pisane, a jeśli ktoś miałby pomysł na drugie...Wystarczy mi tylko taki zarys to wysyłać ten pomysł na pocztę:
 patrycjaiopowiadania@gmail.com  Czekam na pomysły :D

wtorek, 8 września 2015

Ważne pytanie do was.

Jak wiecie, albo i nie ten blog dochodzi małymi krokami do końca, a na jego miejsce powstanie nowy blog...Zadawałam pytanie o kim chcielibyście następne fanfiction, każdy podawał kogo innego i nie mogłam się zdecydować, więc wybrałam taką jakby trójcę i musicie z niej wybrać jednego, ale uwaga! Tym razem nie większość głosów wygra(chociaż może się tak zdarzyć) tylko ta osoba, która poda najlepsze uzasadnienie, dlaczego właśnie o nim mam pisać...
Nasi kandydaci :D
1. Smav(pomyślałam, że mało jest o nim opowiadań, a poza tym bardzo go lubię)
2. Mandzio(uwielbiam Mandzia i myślę, że to byłaby taka nowość)
3. Masterczułek(co z tego, że piszę już o nim bloga, jeśli byście go wybrały poznałybyście tak jakby jego inną stronę, którą mam w planach, jeśli jego wybierzecie, oczywiście nie chcę was przekupić, żebyście na niego głosowali, tylko ta moja "inna strona" została tylko dla niego...Do innych mi to nie pasuje i nie umiałabym tak pisać...)
Dlaczego chcę, żebyście tak wcześnie wybierali?
Ponieważ jest gimnazjum i dopóki mamy mniej nauki i więcej czasu na pisanie to potem będzie łatwiej i będzie więcej czasu na naukę...
Jeśli chodzi o rozdział na tym blogu to będzie jakoś 3 dni po tym jak dodam rozdział na Sarę, a jest on już prawie gotowy :D
Praktycznie to wyszło tak jakbym chciała, żebyście Masterczułka wybrali, ale trudno...Wybierajcie !!

sobota, 5 września 2015

Promote Blog

Do Promote Blog zostałam nominowana przez  http://thankyou-rezi.blogspot.com
W Promote Blog chodzi o to, że udostępniamy 3 większe od naszego bloga blogi i udostępniamy 2 mniejsze od naszego...
3 większe blogi:
1. http://just-stay-jas.blogspot.com
2. http://you-saved-my-life-jas.blogspot.com
3. http://jdabrowsky-love-story.blogspot.com
2 mniejsze blogi:
1. http://cantlet-go.blogspot.com
2. http://cotrzyglowytoniejedna.blogspot.com
No to już :D Ja lecę poinformować te blogi o nominacji ...

piątek, 4 września 2015

Rozdział 19 Od teraz jesteś tylko mój...

- Wstawaj. - usłyszałam. Otworzyłam oczy i nagle poczułam znów ten ból w ręce...Nie wiem jak ja z tym bólem zasnęłam...Rozejrzałam się. Jestem nadal w samochodzie i właśnie wysiadamy. Z moich oczu poleciały łzy...To tak strasznie bolało!!
- Wytrzymaj jeszcze troszkę. - powiedział Naruciak pomagając mi wyjść z samochodu. Otarłam łzy i uśmiechnęłam się do chłopaka.
- Jak tam Paula? Nie bój się, wszystko będzie dobrze. - powiedział tata uśmiechając się do mnie.
- Wszystko dobrze tato. - odparłam wysilając się na wesoły ton. Weszliśmy do środka budynku. Wszystko było białe, oprócz krzesełek w poczekalni, one były w kolorze niebieskim. Był to inny szpital, ale i tak przypominał mi ten, w którym umarła mama...Paulina ni myśl o tym!
- Adam usiądź z nią w poczekalni, ja wypełnię zapis z Kubą. - powiedział i poszedł w stronę recepcji. Czemu ta ręka tak cholernie boli!! Miałam ochotę wydrzeć mordę na cały budynek, ale nie miałam już siły. Usiadłam na niebieskim krzesełku, a zaraz obok mnie ujrzałam również Adama. Położyłam głowę na jego ramieniu i zamknęłam oczy próbując zapomnieć o bólu, jednak nie udało mi się to...Czułam jakby ręka bolała mnie coraz bardziej.
- Chodź Paula. - usłyszałam głos taty. Otworzyłam leniwie oczy i wstałam.Wzięli mnie na salę i zagipsowali mi rękę, teraz ból już ustawał.
- No już gotowe. Możesz już iść tylko uważaj na rękę. - powiedział lekarz. Był bardzo miły, jednak jego asystentka już nie za bardzo. Powiedziałam Do widzenia i wyszłam z sali. Czekał tam tylko Adam, gdyż mój tata poszedł z Kubą do łazienki, chłopak od razu wstał i popatrzył mi w oczy. Odwróciłam wzrok i zaczęłam patrzyć na ścianę.
- I jak tam ręka? - spytał nie wiedząc co powiedzieć.
- Dobrze. - odpowiedziałam krótko.
- Słuchaj Paula to co się wydarzyło w parku to...Ech... - zaczął, a ja spuściłam głowę z wielkimi rumieńcami na polikach.
- Zostańmy przyjaciółmi. - powiedział nagle jakby z bólem. Czemu on to robi? Nie wie, że ja do niego czuję to samo? A może okłamał mnie mówiąc, że mnie kocha? Paula przestań o tym myśleć!! Teraz albo nigdy!!
- Mam lepszy pomysł. - powiedziałam cicho spalając się ze wstydu. Mimo, że patrzyłam w podłogę to bardzo dobrze wiedziałam jaką ma teraz minę. Odważyłam się spojrzeć na jego twarz i dostrzegłam tam zaciekawienie.
- Jaki? - spytał w końcu nie wytrzymując...Zrobię to!!! Moje serce zaczęło bić jeszcze szybciej niż przedtem, moje nogi odmawiały posłuszeństwa, a głowa mówiła, że jeśli to zrobię to zniszczę wszystko. Westchnęłam i spojrzałam w oczy Adama...Teraz już wiedziałam...Bałam się, ale przezwyciężyłam strach i szybko przybliżyłam twarz do twarzy chłopaka tak blisko, że nasze usta złączyły się w pocałunku. Zamknęłam oczy i poczułam tak miłe ciepło. Jedną ręką złapałam Adam za policzek jeszcze bardziej pogłębiając pocałunek. On objął mnie w pasie...Czułam ciepło, miłość, szczęście i jeszcze większe pożądanie...Chciałam go mieć...Mieć go tylko i wyłącznie dla siebie. Zabrakło nam oddechu i oderwaliśmy się od siebie. Teraz patrzyliśmy sobie w oczy uśmiechając się. No kto by pomyślał, że nasz pierwszy pocałunek będzie w szpitalu...
- Od teraz jesteś tylko mój. - powiedziałam, zaraz po tym chichocząc.
- A ty moja. - odpowiedział. Niestety wszystko co dobre kiedyś się kończy...Przyszedł tata i po chwili byliśmy już w drodze powrotnej. Nie mogłam uwierzyć, że kiedy tu jechaliśmy byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, a w powrocie już parą...Kiedy byliśmy pod domem wysiedliśmy z samochodu.
- Chodź musisz trochę odpocząć. - powiedział tata, lecz ja nie byłam już ani trochę zmęczona...
- Tato nie jestem zmęczona...Mogę się przejść? - spytałam.
- Nie. - odpowiedział tata równocześnie z Adamem.
- Czemu nie? - spytałam udając minę szczeniaka.
- Musisz wypocząć i tyle... - powiedział Naruciak...Ale on opiekuńczy...Najgorsze jest to, że Robert może się tu gdzieś kręcić, mam nadzieję, że go nie spotkam.
- No dobra, ale chodź ze mną Adam, bo będzie mi się nudzić. - powiedziałam. Wszyscy zgodzili się na ten układ. Weszliśmy do mojego pokoju i usiedliśmy na łóżku.
- To co robimy? - spytał Adam. Znałam odpowiedź i on chyba też...Po krótkiej chwili nasze usta znów się zetknęły. Kiedy zabrakło nam powietrza odsunęliśmy się od siebie i spojrzeliśmy sobie w oczy z uśmiechem.
- Co powiesz na live? - spytał nagle...Chodziło mu o to co youtuberzy grali na żywo w gry, a widzowie mogli komentować?
- No dobrze, ale co będziemy na nim robić? - spytałam z uśmiechem podchodząc do swojego komputera...
- Grać w gry, które prześlą nam widzowie...To wiesz co ja pójdę po kamery z domu. - powiedział i zaczął wychodzić, jednak go zatrzymałam.
- Jesteś idiotą...Zamiast wszystko tu przynosić to może po prostu ja do ciebie pójdę hmm? - zaproponowałam. Powiedziałam tacie, że wychodzę i obiecuję, że nie będę nadwyrężać ręki i wyszliśmy. Po drodze spotkaliśmy kogoś... Był to Robert, siedział na ławeczce w parku całując się z jakąś dziewczyną, kątem oka jednak patrzył na mnie chcąc wzbudzić u mnie zazdrość. Debil. Przeszłam obok całującej się pary obojętnie, trzymając ciepłą rękę Adama... Żal mi było tylko tej jego dziewczyny...Gdyby wiedziała jaki Robert jest na prawdę...
------------------------------------------------
CZYTAĆ NOTKĘ:
Wiem, że krótki rozdział, no ale trudno...W ogóle rozdziały na wszystkich moich blogach będą pojawiały się rzadziej niż wcześniej...Jest to spowodowane szkołą, szczególnie, że zaczęłam gimnazjum i chciałabym mieć dobre oceny...W ogóle ten blog malutkimi kroczkami zbliża się do końca, więc napiszcie w komach o jakim polskim youtuberze chcielibyście następnego bloga...Chce wiedzieć wcześniej, gdyż mogłabym już zacząć pisać to opowiadanie, wtedy miałabym parę gotowych rozdziałów i byłoby łatwiej...

wtorek, 1 września 2015

LA!!!

Zostałam nominowana do LA!! Nawet nie wiecie jak się cieszę!! Nominowała mnie Rose Black.


Pytania i Odpowiedzi :D
1. Ile masz lat ( Banalne wiem :D ) 
Mam 13 lat.


2. Jak długo piszesz opowiadania ? 
Cóż od jakiś 2 lat, jeśli dobrze pamiętam...


3. Czy masz jakieś zwierzaki ? Jak tak to jakie ? 
Właśnie niedawno miałam psa Benka, ale wpadł pod samochód :(
Zapalać znicze w komach dla Benka!


4. Dlaczego postanowiłaś pisać opowiadania ? 
Zaczęło się to od bajki dreamworksa...Gdy tylko ją obejrzałam zaczęłam wymyślać swoje własne wersje. Zaczęłam w internecie szukać informacji na temat tej bajki i całkowicie przypadkiem trafiłam na opowiadanie. Postanowiłam, że ja też napiszę takie napiszę...
Ogólnie postanowiłam pisać opowiadanie, gdyż miałam dużo pomysłów i po prostu musiałam z kimś je podzielić :D


5. Co czujesz pisząc opowiadania ? 
Trudne pytanie... Czuję się wtedy tak jakbym była częścią tego opowiadania i pisząc je czuję, że przekazuję tak jakby wam jakąś moją cząstkę :D


6. Jakie są twoje ulubione dania ? 
Ech...Nie mam w sumie ulubionego...


7. Co sądzisz o dzieciach które robią się na dorosłych  i imprezują bardziej jak starsi ludzie itp ? 
Znów trudne pytanie XD Sądzę po prostu, że te dzieci marnują sobie trochę życie...Nie lepiej znaleźć sobie hobby, przyjaciół? Wyjść gdzieś z nimi? Pośpiewać, potańczyć? Pooglądać jakieś bajki? Na prawdę dzieciństwo jest wspaniałe, a na dorośnięcie jest jeszcze duuużo czasu...


8. Czy zdążyło Ci się kiedyś kogoś gnębić? 
Gnębić? Raczej nie...Chyba, że na żarty to tak! Był to oczywiście mój brat...Uwielbiamy sobie dokuczać XD


9. Ile napisałaś opowiadań w sowim całym życiu? 
Eeee... Jakieś 7 XD


10. Czy oglądasz youtuberów ? Jak tak to jaki jest twój ulubiony ?
Oglądam youtuberów i moim ulubionym jest Masterczułek...Nie wiem czemu...Tak po prostu... Zawsze kiedy patrzę jak się wygłupia czy coś to sprawia, że się uśmiecham, więc no cóż...


11. Czy zdażyło Ci się zdradzić chłopaka ?
Nie zdarzyło mi się nawet mieć chłopaka XD Moim zdaniem jeśli ma się chłopaka to powinno mu się być wiernym, pod warunkiem, że on też jest ci wierny :D Ale ja jeszcze nie wiem jak działa miłość pomiędzy chłopakiem i dziewczyną, więc tylko wzoruję się na tym co widze i co słyszę od innych, oczywiście ja też mam swoją opinię, pogląd na to... 

Moje pytania:
1. Oglądasz youtuberów? Jaki jest twój ulubiony?
2. Jesteś zadowolona ze swojego bloga?
3. Co sądzisz o stereotypach?
4.  Jak spędziłaś Wakacje?
5. Jak myślisz dlaczego nominowałam cię do LA?
6. Krótkie czy długie włosy?
7. Ulubiona muzyka?
8. Jak tam pierwszy dzień w szkole?
9. Ulubiony kolor?
10. Czemu założyłaś bloga?
11. Skąd czerpiesz inspirację?

Nominuję:
Kochani czytelnicy przede wszystkim nominuję was, więc odpowiadajcie na pytania w komach, jeśli chcecie również możecie zadać mi pytanie...Ja wszystkie komy czytam :D 
Jeśli nie chcecie odpowiadać na jakieś pytanie to nie musicie...W ogóle podawajcie blogi, które mam nominować, ponieważ musi być ich 11, a ja mam na razie jakieś trzy XD
Więc jeśli chodzi o blogi to nominuję:
1.http://thankyou-rezi.blogspot.com
2.http://cantlet-go.blogspot.com
3.http://kaiko-fan-fiction.blogspot.com
Noi dupa...Kogo mam jeszcze nominować? Podawać blogi, które lubicie, swoje i tak dalej XD Jeszcze raz bardzo dziękuję za nominację :D