Otworzyłam oczy i od razu je zmrużyłam z powodu światła...Było strasznie rażące...Chciałam usiąść, ale spowodowało to ból głowy i od razu się poddałam. Wszędzie było biało...Leżałam tak i zaczęłam wszystko sobie przypominać.
- Adaś. - powiedziałam cicho i szybko ściągnęłam z siebie poście...Wtedy zauważyłam, że jestem inaczej ubrana...Ale to nie było ważne! Stanęłam bosymi stopami na płytkach. Ledwo co stałam...Byłam strasznie słaba, mimo to ze łzami w oczach wyszłam z sali. Na pamięć znałam drogę do sali gdzie leżał Adam...Ja nie wierzę!! To w szpitalu pierwszy raz się pocałowaliśmy, to tutaj zostaliśmy parą, a teraz on leży tak nieruchomo przypięty do tych wszystkich rzeczy. Na krzesełku obok chłopaka siedziała, a raczej spała jego mama...Nie zwracając na to uwagi podeszłam do niego i złapałam za rękę...Była taka zimna.
- Adam. - wyszeptałam i dotknęłam jego ręką swojego policzka. Znów łzy zaczęły lecieć strumieniami, a ja byłam za słaba, żeby to powstrzymać...Po chwili jego mama się obudziła.
- Paulinka. - powiedziała smutno i mnie przytuliła..Odwzajemniłam to, w końcu w pewnym sensie to też moja mama, a ja potrzebowałam bliskości mamy...
- Przepraszam to wszystko przez mnie. - powiedziałam i wybuchłam płaczem.
- Nie obwiniaj się dziecko...To nie przez ciebie. - powiedziała łamiącym się głosem...Czy to się dzieje na prawdę? Mój Adaś...Mój biedny Adaś!! Dopiero co zostaliśmy parą, dopiero co się pierwszy raz pokłóciliśmy, a już same złe rzeczy się dzieją...Czy los nie chce żebyśmy byli razem?
- Paula. - usłyszałam nagle głos Adama!! Odwróciłam głowę w jego stronę. On nadal miał zamknięte oczy, widocznie tylko coś mu się śni, jednak ja słysząc jego głos podskakiwałam z radości. Pocałowałam Adama w czoło i dotknęłam jego policzka.
- Śpij spokojnie. - szepnęłam i wyszłam...Zastałam tam tatę, Anię i Kubę.
- Tak się martwiłem córeczko. - powiedział tata i mnie przytulił z Kubą, a potem Anka płacząc razem ze mną nie wiedząc nawet o co chodzi.
- Co się stało kotku? - spytał tata, a ja wybuchłam płacząc co chwila mówiąc pojedyncze słowa, tłumaczące sytuację. Bardzo mi wtedy pomogli...Wypisano mnie ze szpitala mówiąc, że nie było to nic groźnego.
- Paulo jedziemy do domu. Chodź. - powiedział tata, jednak ja nie miałam takiego zamiaru...Właśnie tutaj leży moja miłość, moja druga połowa i nie mam zamiaru jej opuszczać...Nigdy!
- Zostaję. - powiedziałam. Praktycznie to był już wieczór i pory odwiedzin się już skończyły, a ja co? Siedzę na tej jebanej poczekalni!
- Paula. - namawiał tata, jednak ja patrząc tempo w ścianę pokręciłam przecząco głową. Ania została ze mną. Z czasem krzesło robiło się coraz bardziej niewygodne, co chwila zmieniałam pozycję, aż w końcu wstałam i zaczęłam chodzić w kółko mówiąc nie zrozumiane rzeczy...Sama do końca nie wiem co mówiłam...Nie skupiłam się na tym co mówię, cały czas tylko myślałam o nim. Nagle Ania złapała mnie za ramię. Dopiero teraz zorientowałam się, że coś do mnie mówiła.
- Paula mówię ci już od pięciu minut, żebyś sie nie martwiła, a ty nie reagujesz. Potrzebujesz psychologa. - powiedziała poważnie, a ja mimo to, że wiedziałam o moim stanie psychicznym zaprzeczałam jak tylko się dało...
- Psycholog ci pomoże. - mówiła i miała rację, ale nie! Nie chciałam iść do psychologa!
- Nie. - odpowiedziałam stanowczo i w końcu znudzona chodzeniem usiadłam na krześle, by po chwili znów z niego wstać
----------------------------------
Przepraszam, że taki krótki, ale wynagrodzę to wam...
W ogóle pomyślałam, że kiedy zakończę to opowiadanie mogłabym zamieszczać tu różne książki...W sensie, że wypożyczyłabym jakąś książkę, którą chcielibyście przeczytać i po prostu przepisałabym ją na bloga, no wiecie nie będziecie musieli wypożyczać ani kupować...Wiem, że to bez sensu, ale w czasie wolnym często mi się nudzi, a nie mam weny na pisanie , więc wiecie...Więc możecie pisać już propozycję książek...
Jejku biedna Ania... Tak mi szkoda, że wszystko jej się sypię. Kurczę... :c
OdpowiedzUsuńPomysł z książkami nie jest taki zły, ale jednak wolałabym gdybyś pisała coś własnego. Nie musiałoby być często, ale chociaż byłoby to coś twojego. ;)
Pozdrawiam xx :)
O jejku taka biedna no i Adam tez. Niech on się szybko obudzi i wyszło będzie w porządku
OdpowiedzUsuń