wtorek, 15 września 2015

Rozdział 21 O co ci chodzi?

Otworzyła oczy i pierwsze co zobaczyłam to Adam...Zaraz co ja robiłam?! Dopiero po paru minutach przypomniałam sobie, że usnęłam kiedy byliśmy w siebie wtuleni...Zdjęłam delikatnie rękę chłopaka z mojej tali i próbowałam jak najciszej wstać z łóżka co nie było łatwe przez moją złamaną rękę. Udało mi się! Rozciągnęłam się i postanowiłam, że pójdę do domu, mój tata musi się nieźle martwić. Wzięłam karteczkę, która się przyklejała i napisałam wiadomość do Adama, że poszłam do domu, po czym nakleiłam mu ją na czoło...Chyba zauważy no nie? Zeszłam znajomymi schodami i po chwili znalazłam się w przedpokoju gdzie leżały moje buty. Założyłam je szybko i wyszłam z domu. Słońce świeciło bardzo mocno, delikatny wiaterek unosił moje włosy...Idealna pogoda. Kiedy mijałam park znów zobaczyłam Roberta i co najgorsze on chyba mnie widział...Przyspieszyłam kroku mając nadzieję, że mnie nie zaczepi, ale się myliłam, bo dogonił mnie i stanął tuż przede mną, przez co się o niego walnęłam, że tak powiem. Próbowałam go ominąć, ale on zagradzał mi drogę. Złapał mnie za ręce  przez co poczułam ból, przynajmniej na jednej ręce, bo na drugiej miałam gips.
- Czego chcesz? - spytałam, a on zaczął przybliżać niebezpiecznie twarz, oddaliłam swoją jak najdalej się dało, ale i tak mnie dosięgnął i pocałował. Szarpałam się, jednak on przytulił mnie do siebie i uniemożliwił jakikolwiek ruch. Poczułam wielkie poczucie winy, przecież Adam...Robert całował mnie inaczej niż Adam, robił to łapczywie i boleśnie. Próbowałam zrobić cokolwiek, ale nie mogłam. Modliłam się w tej chwili, aby Adam nigdy nie dowiedział się o tym co tu się właśnie dzieje. Nagle chłopak złapał mnie rękoma za pośladki...O nie!!! Tego już za wiele!!! Walnęłam go z całej siły w brzuch i to gipsem! Ha! Robert zgiął się z bólu.
- Jeszcze do mnie wrócisz! - krzyknął, a ja mając łzy w oczach zaczęłam biec do domu. Przed domem wytarłam łzy i się uspokoiłam..Nie chciałam, żeby tata mnie w taki stanie widział. Kiedy już ochłonęłam weszłam do środka.
- Tato wróciłam...Mam nadzieję, że się nie martwiłeś. - powiedziałam widząc tatę, który właśnie wychodził z kuchni.
- Nie martwiłem się...Adam wysłał mi wiadomość, że zasnęłaś i że nie chce cię budzić. - powiedział z uśmiechem.
- Słuchaj między tobą a Adamem coś jest? - spytał z zaciekawieniem...Powiem mu prawdę.
- Tak...Jesteśmy parą. - powiedziałam spuszczając spaloną ze wstydu głowę.
- No to gratuluję! - powiedział i przytulił mnie mocno.
- A i idź na górę, bo ktoś tam na ciebie czeka. - powiedział...Niby kto? Wbiegłam szybko na górę i otworzyłam drzwi... Od razu się przytuliłam do tej osoby.
- Ania przyjechałaś!! - ucieszyłam się.
- Powietrza! - wysapała, a ja szybko ją puściłam śmiejąc się.
- Na ile przyjechałaś?! - spytałam od razu mając nadzieję, że na długo.
- Do końca wakacji!! - krzyknęła szczęśliwa, a zaczęłam cieszyć się razem z nią. Do końca wakacji jeszcze dwa tygodnie, więc to całkiem sporo...Kiedy już się uspokoiłyśmy przypomniałam sobie co stało się w drodze do domu. Zaczęłam płakać.
- Ej Paula co jest? - spytała Ania. Usiadłyśmy razem na łóżku i zaczęłam jej wszystko tłumaczyć.
- I kiedy wracałam od Adama to Robert mnie pocałował!! - powiedziałam rycząc jak małe dziecko.
- Ej ale to chyba dobrze, że chce do ciebie wrócić... - powiedziała...No tak zapomniałam, że ona nie wie dlaczego złamałam rękę i, że jestem z Adamem. Szybko jej wszystko wyjaśniłam, a ona zaczęła piszczeć.
- Wiedziałam!!! Wiedziałam, że będziecie razem!!! Jam Wróżbita Maciej!! - krzyczała, a ja tylko się z niej śmiałam..Ona już wiedziała jak poprawić mi humor.
- Słuchaj ja cię do niczego nie zmuszam, ale musisz powiedzieć o tym Adamowi, zanim powie mu to ktoś inny. - powiedziała...Miała rację, jeśli Robert mu powie to koniec, ale może mu nie uwierzy? Dzisiaj postanowiłyśmy spędzić resztę dnia w domu, a jutro odwiedzić Adama i zapoznać Anię z Łukaszem, Ewą i Agnieszką...
Oczami Adama:
Dzisiaj wstałem z kartką przyklejoną do czoła z informacją od Pauli...Szkoda, że poszła do domu...Cóż nie będę do niej szedł, potrzebuje trochę prywatności, a przecież codziennie widywać się nie musimy...Postanowiłem, że nagram kilka odcinków, a jeden z nich zmontuję i wstawię jeszcze dzisiaj. Od razu wziąłem się do pracy i po kilku godzinach zrobiłem to co postanowiłem, po czym odwiedził mnie niespodziewany gość....Zadzwonił dzwonek, ale nikt nie otwierał, w końcu poszedłem ja i otworzyłem...Stał w nich Robert. Wyszedłem z domu zamykając za sobą drzwi, po czym natychmiast chwyciłem go za koszulę...Może i jest umięśniony, ale ja jestem od niego wyższy!
- Czego chcesz? - spytał mając ochotę go rozszarpać.
- Pogadać. - puściłem go...O czym on chce gadać?
- O czym? - spytałem nadal ze złością w oczach.
- O twojej dziewczynie. - odpowiedział i na jego twarz wkradł się uśmieszek.
- Zostaw ją w spokoju!! - odpowiedziałem zaciskając zęby.
- Spokojnie. Ja tylko chciałem powiedzieć, że to nie jest dziewczyna dla ciebie. - powiedział, a ja trochę wyluzowałem...Przychodzi tu tylko po to, by mi powiedzieć, że do siebie nie pasujemy?! A może on mi grozi...
- O co ci chodzi? - spytałem, jednak po chwili wiedziałem już wszystko. Wyjął z kieszeni telefon i pokazał mi zdjęcie...Pokazał jak ona...Moja Paula...Jak ona całuje się z tym cwelem!!! Cała złość ze mnie uszła...Nie byłem zły...Byłem zawiedziony i po prostu nieszczęśliwy. Do oczy napłynęły  mi łzy...

7 komentarzy:

  1. W takim momencie ? ....

    Poza tym bardzo fajny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  2. O mój boże biedny Adaś. Ten Robert to niezły ciul jest. Oby on tylko uwierzył w to , że to nie ona całowała Roberta.

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże, Adam ty cioto! Jesteś facetem czy jednak nie? :v Faceci nie płaczą! ccc:
    Co do Ani to już ją lubię! B) Wróżbita Maciej, zawsze spoko! :v
    A ty Paulinko... no ten tego. Jest OK. :DDD
    Naklejka! :>

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj Polsacie, Polsacie... W takim momencie kończyć? Ryli?
    XD Nie, no żartuję, ja też jak piszę to tak kończę, bo nie wiem jak to dalej pociągnąć :')
    Aha, no i mam nadzieję, że Adam nie jest skończonym idiotą i się skapnie, że Paula by mu czegoś takiego z własnej woli nie zrobiła....

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyłączam się do pytania!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Idę po ciebie, Robert! OBEDRĘ CIĘ Z SKÓRY, SOLĄ POSYPIĘ, NAD KOMINKIEM NA TYDZIEŃ POWIESZĘ, W KOSTKĘ POKROJĘ, PRZEMIELĘ PRZEZ MASZYNKĘ DO MIELENIA, USMAŻĘ NA PATELNI I RZUCĘ NA POŻARCIE PSU KASTIELA!!!

    OdpowiedzUsuń