poniedziałek, 2 listopada 2015

Rozdział 32 Jestem pewna...

Mówiłam Ani, żeby wróciła, żeby skończyła szkołę, a ona co!? Siedzi tu ze mną...Dzięki niej czuję się lepiej, ale tylko trochę...Obiecałam sobie, że wytrzymam, że będę walczyć, ale kogo ja oszukuję!? Obietnicę złamię prędzej czy później, rudowłosa powiedziała, że jutro musi wracać do domu, ale przyjedzie do mnie za kilka dni, wtedy mam okazję, by skończyć ze sobą tak by nikt nigdy tak na prawdę nie dowiedział się co się stało. Tym razem jestem tego pewna...Nie mam już szansy na szczęście...Jeszcze nie dawno powiedziałabym, że samobójcy nie wiedzą co tracą, że przesadzają, ale teraz wiem, że wcale tak nie jest...Wiem jak się czują, kiedy psychika rozwala im łeb i czekają już tylko na śmierć...Umrę...Tak będzie lepiej, mój tata nie będzie sie o mnie zamartwiał, mój braciszek nie będzie miał siostry, która nie umie zadbać nawet o własną dupę, Ania nie będzie sie smucić z mojego powodu, po prostu tak będzie lepiej.
- Paula o czym myślisz? - spytała mnie rudowłosa przyjaciółka siedząca obok mnie.
- O niczym. - odpowiedziałam cichutko. Wiedziałam o tym, że Ania wie, że kłamię, ale nie miałam zamiaru powiedzieć prawdy. Rudowłosa zaczęło mówić o jakiś nieistotnych rzeczach, więc znów pozwoliłam sobie odpłynąć. Jeśli ktoś zobaczył by moją głowę od środka załamałby się...Nikt nie potrafiłby opisać co tam widział, oprócz mnie...Mój umysł w środku to ciemne, zniszczone przez Cierpienie pomieszczenie...Była tam komoda, cała w pajęczynach, była stara...To tam chowane były moje wspomnienia, które nigdy nie wrócą...W koncie pomieszczenia siedziały dwie postacie...Jedna była nieokreślanego kształtu, to był Strach, a druga była przygnębiona, to był Smutek i Cierpienie... Gdzie uśmiechająca się Radość o jaskrawej, promieniejącej cerze? W pomieszczeniu były jeszcze dwie postacie, Gniew i Ból...W pokoju na ścianie wisiała również dźwignia, to ona decydowała o moim nastroju i wyglądzie tego pomieszczenia, teraz ustawiona była na najniższy poziom, czyli na ten najbardziej smutny, ponury i straszny, oznaczało to zagrożenie dla mojego życia i nie dało się tego w żaden sposób wyleczyć. Teraz pójdźmy do mojego Serca...Siedzi na nim brat Bólu, który zajmował sie tym samym...Wbijał igły w serce raniąc je coraz bardziej...Z oczu Serca leciały łzy. To właśnie działo się wewnątrz mnie...
- Halo!! - krzyknęła Ania machając mi ręką przed oczyma, czy aż tak bardzo się zamyśliłam, że aż nie kontaktowałam ze światem i byłam nieobecna? Patrzyłam się tylko w jeden punkt i szczerze muszę przyznać, że był tak interesujący, że nie mogłam przestać na niego patrzeć. Z moich oczu poleciały łzy...Kolejne łzy mojego biednego Serca. Gdy byłam młodsza zawsze planowałam sobie przyszłość tak: Znajdę faceta, będę miała dwójkę wspaniałych dzieci, czyli Anastazje i Sebastiana, odchowam je z miłością, każdego dnia budząc się, mój mąż będzie mnie witał, a później zostanę szczęśliwą babcią z cukierkami, widocznie to nie było moim przeznaczeniem. Widocznie moja droga skończy się dość szybko, nie zrobiłam jeszcze wielu rzeczy, które chciałam zrobić...Skoczyć ze spadochronu, wyjechać na wakacje za granicę...Ach...Teraz nie ma sensu robić tego wszystkiego skoro nie ma jego...Chciałabym by żył, nawet jeśli miał by mnie nie pamiętał...Przynajmniej miałabym pewność, że jemu nic nie jest, że jest szczęśliwy i nadal nagrywa zjebane filmy dla swoich klopsów, ciuraków...Ciekawe jak Karol i Asia sobie z tym radzą...Może by ich odwiedzić? Nie! To zły pomysł, tylko bym się do nich przywiązała i w końcu mój plan zabicia się na nic!!
------------------------------------------
Kolejny rozdział!! Piszcie na dole swoje teorie, być może któraś będzie dobra, ale chyba niektórzy już domyślili się jak to będzie z tym opowiadaniem :)

2 komentarze:

  1. Hmm... Będzie chciała się zabić lecz Adam ją uratuje? :C To takie smutne.... I CRY! ŁEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy to musi być ciągle takie smutne? Niech będzie coś wesołego nooo

    OdpowiedzUsuń