Uwaga ten rozdział nie oznacza końca :D
Już jutro jadę do Adama...Boję się, jednocześnie będąc wesołą...Co się stanie kiedy go zobaczę? W sercu miałam nadzieję, że stanie się cud, ale umysł to tłumił...Jestem świadoma tego, że psychika mnie niszczy...Kasuje wszystkie dobre chwile i próbuje mnie złamać...Ale ja się nie dam! Póki Adam ma szansę na życie ja nie odpuszczę!! Zobaczyłam godzinę w telefonie...To dzisiaj...To dzisiaj jadę do niego...Była pierwsza w nocy a ja myślę o jego oczach, ustach, dotyku i ciepła...Chciałabym znów poczuć miły prąd przechodzący przez ciało kiedy Adam łapie mnie za rękę, ale kiedy to się stanie? A jeśli się już nie stanie? Jak ja nienawidzę bezradności!! Mimo wczesnej godziny ktoś wszedł do mojego tymczasowego pokoju. Był to psycholog.
- Śpisz? - spytała retorycznie...Nie odpowiedziałam.
- Nie pojedziemy do twojego chłopaka. - poinformowała...Ja to!? Co z nim?! Czemu nie mogę tam jechać!? Spojrzałam na nią, a jej oczy zdradzały wszystko. Zabrakło mi oddechu. Zasłoniłam usta dłońmi i patrzyłam bezradnie szukając czegoś. Moje nogi nie mogły mnie utrzymać. Upadłam na twardą posadzkę szlochając i drąc się...W tej chwili się poddałam, mogłam umierać, nic już się nie liczyło...On odszedł. Kobieta zostawiła mnie samą, a ja?! Wiłam się po podłodze z bólu. Wszystko mnie bolało! Bolały mnie oczy, które już nigdy nie ujrzą Adama, bolało mnie ciało, które już nie dotknie jego ciała, bolały mnie usta, które nie poczują już tych ciepłych warg, bolała mnie głowa, która mówiła, że już nigdy go nie spotkam, a najbardziej bolało mnie serce, które roztrzaskało sie jak szkło...Gdybym wbiła sobie nóż w brzuch to nie bolałoby to tak bardzo jak teraz boli moje serce...
Czy to się stało na prawdę!? A może to kolejny chory sen!? Wzięłam poduszkę z mojego łóżka...To kiedyś była zwykła poduszka, a teraz nie jest już zwykła...To poduszka Adasia...Nie pytajcie skąd ją mam. Przytuliłam sie do niej jak najmocniej mogłam. Czułam jego zapach...Jego boski zapach, który powoli znika w powietrzu. Wiem, że nic nie trwa wiecznie, ale czy on musiał umrzeć teraz! Powiedzcie mi! Ten kto nie stracił ważnej osoby nie wie co to za ból, nie zrozumie go...Nigdy! Miałam ochotę wyskoczyć przez okno i pofrunąć w piękne miejsce, ale moje ciało było za ciężkie. Jestem wrakiem człowieka..Adam na mnie nigdy nie zasługiwał...Być może, gdybym tamtego dnia go nie poznała to wszystko byłoby lepsze...Ja bym nie cierpiała, mama by nie umarła i być może on też by żył i nagrywał te swoje zjebane filmy uszczęśliwiając swoich widzów, a teraz co?! Co ja im powiem kiedy Ciurak do mnie podejdzie i spyta czemu nie ma filmów?! Mam mu odpowiedzieć, że Adam nie żyje!? A co na to youtubowi rodzice Naruciaka?! Co Karolek i Joasia zrobią kiedy się dowiedzą!? A moja Ania?! Mam dość! Dość tych myśli!! Sięgnęłam po strzykawkę...Nie było w niej żadnego płynu, to nawet lepiej. Przejechałam igłą po nadgarstku, to był już kolejny raz kiedy to robię, ale tym razem jest to w stu procentach przemyślane...No dobra w 99 procentach...Patrzyłam na krew, która leciała z rany...Patrzyłam jak ją tracę...Jak mało potrzeba by umrzeć...Wyjęłam telefon, by mieć przed oczami jego. Włączyłam pierwszą lepszą fotkę z Adamem i patrzyłam na niego płacząc i uśmiechając się. Czułam jak opadam z sił, jak tracę czucie w ręce, którą pocięłam.
- Kocham cię. - szepczę, tylko na tyle mnie stać. Nagle tracę czucie w innych partiach ciała. Boję się...Może zabijanie się nie było dobrym pomysłem?! Może mam szansę jeszcze na dalsze życie!? Nie!! Nie!! Proszę...Za późno...Zamknęłam oczy. Zapomniałam o wszystkim...W mojej głowie była tylko pustka i ogromny strach...
----------------------------------------------
Czy Adam na poważnie umarł?! No cóż tego dowiecie się w przyszłych rozdziałach...Tak właśnie chciałam zakończyć bloga, że oboje umierając, ale kontynuuję go, więc chyba już się domyślacie co będzie dalej :D

NIE! OBY NIE! OBY TO MIAŁA BYĆ NIESPODZIANKA I ADAM MIAŁ PRZYJECHAĆ DO NIEJ DO SZPITALA! OBYYY!!!
OdpowiedzUsuńKiedy kolejny?*-* To jest mega <3
OdpowiedzUsuńZa dwa dni wstawię :D
UsuńRozdział smutny jak nie wiem co i pomimo tego że wiem co będzie dalej to mi smutno bardzo. Jacy oni biedni, A tak w ogóle to boska piosenka i bardzo mi się dobrze ją słuchało do tego rozdziału :)
OdpowiedzUsuńPłaczę :"( ... po prostu ryczę!!! Co ty mi zrobiłaś?!
OdpowiedzUsuńPS Świetny rozdział ;')
Pierwszy raz płaczę z powodu opowiadania...
OdpowiedzUsuń