Kolejny dzień...Nic sie nie zmieniło, nie poprawiło, a nawet się pogorszyło...Z każdym dniem tęsknię za nim bardziej...Dzisiaj kocham go bardziej niż wczoraj, a jutro będę go kochać bardziej niż dzisiaj...Popieprzona jest ta miłość! Czemu serce zawsze wybiera to co traci?!Szare chmury nie zwiastowały nic dobrego, ale jednocześnie nic gorszego...widziałam błysk na niebie...Piękny jasny błysk, który rozpalił mą nadzieję w sercu..Być może ta smuga światła to Adam...Być może on tam gdzieś sobie chodzi obserwując mnie, być może...Usłyszałam grzmot zaraz po tym błysku...Czyżby burza w jesień? Za każdym razem kiedy widziałam deszcz myślałam, że to Adam płacze, a kiedy wychodzi tęcza to on sie cieszy...Niestety jeszcze nie widziałam tęczy od śmierci jego...Z każdym dniem cierpię bardziej, z każdym dniem umieram i jedyne co przynosi mi ulgę to sen, kiedy nie jestem świadoma tego co się dzieje, kiedy mój organizm odpoczywa, mózg daje sobie spokój, a serce na chwilę zapomina o nim...Lecz później się budzę...Jestem świadoma tego co się dzieje, co się stało, mój organizm się wyniszcza, mózg nie daje mi chwili spokoju, a serce rozrywane jest na milion kawałków jakby by było z papieru....Najgorsze jest jednak to, że ja wciąż gdzieś w środku mam nadzieję, że on żyje...Nadzieja jest niebezpieczna...Adam był moim lekarstwem na wszystko, a teraz?! Co zrobię bez lekarstwa...Niedawno byłam w czymś, byłam kimś, byłam w związku, byłam Adama, a teraz jestem pomiędzy i jestem nikim, już nikomu nie dam miłości, jestem niczyja...Jestem bezpańska, bo mój właściciel odszedł...Mój właściciel, który nie posiadał tylko mnie, posiadał całe moje serce, kiedy odszedł serca nie ma...Nie mam uczuć, oprócz bólu...Zatrzymuję się przed sklepem z lustrem. Oglądam siebie...Jestem bezbarwna...Nagle dostrzegam w lustrze jeszcze kogoś. Obok mnie stoi Adam, trzyma mnie za ramiona, mimo tego ja nie czuję jego dotyku. Zaczynam płakać, ogarnia mnie strach...Odwracam się...Nikogo nie ma...Jestem tylko ja...Łzy leciały coraz bardziej i było ich coraz więcej...Z biegiem wróciłam do domu. Siedziałam na łóżku, ręce miałam założone na kolanach, bujałam się w tył i w przód...Wiedziałam co to znaczy, że zobaczyłam jego...Wiem, że trudno będzie mi z tym żyć, że będę cierpieć, ale mam inne wyjście? Dostaję pierwsze objawy schizofrenii...Czy jestem na to gotowa? Czy sobie z tym poradzę? Wtedy myślałam, że tak, ale nie wiedziałam na co sie szykuje...Dzisiaj postanowiłam nie wychodzić z domu, za bardzo się bałam, że znów go zobaczę...Na każdym kroku się pilnowałam i próbowałam być w towarzystwie kogoś, ale nie za bardzo mi to wychodziło. Ze strachem położyłam się spać...
Idę po wysokiej górze...Niebo ma piękny żółtawy kolor, a ziemia jest taka bardziej kolorowa, bardziej brązowa niż była...nie czułam bólu, ani smutku. Byłam szczęśliwa...Wiatr powiewał unosząc moje włosy tak jak i zwiewną, długą sukienkę. Szłam na boso, ale nie przeszkadzało mi to, ziemia zdawała sie być tak miękka jak poduszka...Stoję nad przepaścią i patrzę w dół. Nie wie czemu, ale coś każe spojrzeć mi w bok. Widzę biegnącego chłopaka, to on !! To Adam! Biegnie prosto w przepaść!! Krzyczę do niego, lecz on mnie nie słyszy, nagle skacze w przepaść. Szybko podbiegam i łapę go za rękę.
- Puść mnie. - powiedział.
- Nigdy. - zaprzeczyłam i wciągnęłam go na górę.
Rozglądam się...jestem w swoim pokoju, na twarzy czuję mokre łzy, moje ciało drży, a ja nie wiem do końca co się stało...Boję się...Co ten sen oznacza? W ogóle czy coś oznacza? Tej nocy już nie zasnęłam, płakałam. Uciekałam przed samą osobą. Ja nie daję rady!! Wzięłam żyletkę, na rękach już nie ma miejsce, więc zaczęłam robić rany na nogach. W końcu przestałam gdyż już przestało robić to na mnie wrażenie. Zamknęłam oczy i wykrzywiłam twarz...Kolejna fala płaczu i bólu za 3...2...1...0
---------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że rozdział się podobał...Co miał oznaczać sen? Ja wiem, ale wam nie powiem!!! Zgadujcie w komach, może odgadniecie...Od razu mówię, że jeśli odgadniecie to poznacie sekret tego opowiadania, chyba,że sie nie domyślicie :)
No wiesz co przestałabyś już z tymi smutnymi rozdziałami. Ja chcę jakiś wesoły rozdział a nie. No ale i tak rozdział super i czekam na kolejny :)
OdpowiedzUsuńMiał oznaczać ten sen, że oni się spotkają w niebie? XD Ja tak optymistka, Juziu! Dobra czas na pesymizm -_-.
OdpowiedzUsuńJAK MOGŁAŚ?! Ja mam doła a ty go powiększasz :C Idę się wypłakać o godzinie zernej dwadzieścia trzy... PA!
Kiedy nowy roździał ?? mam nadzeję że będzie wesoły :)
OdpowiedzUsuńFuck. [...]
OdpowiedzUsuńWow, moje słowa są takie ubogie... Nie wiem jak napisać. Źle oj bardzo źle.
xx
TEN GOŚCIU W KAPTURZE TO ON ( PLOSE *,* ) ALBO WSTRĘCIUCH ROBERT
OdpowiedzUsuńczekam wstawisz 25.10.15r polseeee <3 Super masz blog
dziękuję i spróbuję wstawić 25, ale nie wiem czy się wyrobię, więc niczego nie obiecuję :)
UsuńDzięki za odpowiedź jestem twoją fanką i twojego opowiadania :) tak jak prosiłaś mój podpis to #Ewcia
UsuńŻadne ff oprócz twojego nigdy nie doprowadziło mnie do płaczu :(
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne rozdziały :)
Kurwa :'(
OdpowiedzUsuńPłaczę i nie mogę przestać :(
-------------------
Może ten sen oznacza, że Adam wcale nie umarł i to on jest jej Aniołem Stróżem :3