sobota, 31 października 2015

Rozdział 666 Halloween...

Ten rozdział nie jest związany z innymi. Jest to jakby One - Shot

(czytajcie w nocy)


Paulina:
Dzisiaj wszystko było idealne. Wstałam wyspana obudzona przez jesienne słońce. Leżąc na łóżku myślałam nad tym co mnie dzisiaj czeka...Jest Halloween! Poderwałam się z łóżka i pobiegłam do łazienki. Może trochę za wcześnie na straszny makijaż, ale nie mogłam doczekać się miny mojego chłopaka gdy mnie zobaczy. Na początek pomalowałam całą twarz na biało. Na dłoni też coś narysowałam. Może nie było to jakieś bardzo straszne, ale mi się podobało. 
Włosy podkręciłam lokówką i przerzuciłam na prawą stronę. Dodatkiem był wianek, który kupili mi Adam i Ania. Wyglądało super! Wyszłam z pokoju. Wzięłam z kuchni kanapkę z dżemem, którą naszykował mi tata i zanim ktokolwiek zdążył się zapytać co robię wyszłam z domu. Chciałam uniknąć zbędnych pytań, bo bardzo chciałam już być u mojego chłopaka. Cóż ludzie nie zwracali na mnie uwagi, widocznie skapnęli sie, że ja nie mogę się doczekać. Po drodze widziałam Roberta, na szczęście nie rozpoznał mnie menda jedna! Zapukałam do domu Adama, nie chciałam  być chamska. Otworzyła mi jego mama, która lekko się wystraszyła tego jak wyglądam. 
- Jest Adam? - spytałam od razu . Pokiwała głową mówiąc, że śpi w swoim pokoju. Idealnie! Tak szybko biegłam na górę, że nie obyło się bez potknięć. Na górze napotkałam jeszcze jego siostrę, która chyba przewidziała moje zamiary i pobiegła do pokoju, wróciła z kamerą i mrugnęła do mnie porozumiewawczo...Po cichu uchyliłam drzwi Adama, nie mógłby ich ktoś kiedyś naoliwić! Nachyliłam sie nad chłopakiem, uśmiechając się szeroko i robiąc wielkie oczy co wyglądało co najmniej straszne w tym makijażu. Jego siostra zaczęła łaskotać go w stopy. Otworzył oczy, od razu usiadł patrząc na mnie z przerażeniem i drąc się. Adam schował się pod kołdrą, ale kiedy usłyszał jak walamy się po podłodze ze śmiechu szybko wstał. 
- Nie można tak! - krzyknął udając obrażonego. Wzięłam kamerę i puściłam mu nagrany filmik. Sam zaczął się śmiać! 
- Jak ubierasz się na Halloween? - spytałam.
- Nigdy się nie przebierałem, zawsze spędzałem to święto w domu. - cóż w moim dawnym miejscu zamieszkania dosyć hucznie obchodziło się Halloween, ale tutaj raczej nie...Ale i tak go umaluję!! 
- Siadaj. - powiedziałam podsuwając mu krzesło. Usiadł posłusznie. W między czasie kazałam jego siostrze przynieść wszystkie kosmetyki. 
- A teraz się nie ruszaj. - powiedziałam sięgając po biały podkład. 
- Nie! Nie chcę się malować! - powiedział odsuwając się. 
- No weź! Psujesz zabawę! - krzyknęłam i po na prawdę dłuuuugich namawianiach się zgodził. Makijaż nawet go trochę odchudził...Gdy skończyłam wyjęłam z jego szafy bluzę i kazałam mu ją założyć. Zrobił to. Dałam mu również czapkę, mi bardzo sie podobało. 
Postanowiliśmy nagrać odcinek na jego kanał, wiecie taki Halloweenowy! było na prawdę śmiesznie, bardzo dobrze się bawiłam. 
"Baw się baw, bo już niedługo twój koniec" usłyszałam w myślach...Co do cholery!? Wystraszyłam się nie na żarty...
- Co jest kotek? - spytał Adam. Postanowiłam mu o tym nie mówić. 
- Nic, zamyśliłam się. To co idziemy na miasto? - spytałam. Fajnie byłoby pozbierać trochę cukierków...Nagrywanie filmiku zajęło nam dużo czasu i był już wieczór...
- Nie sądzę, ludzie niezbyt obchodzą to święto. - stwierdził, a ja zrezygnowana z powrotem klapnęłam na łóżko.
- Ale znam opuszczony dom, jak chcesz możemy tam przenocować. - zaproponował z uśmiechem. Zgodziłam się! W końcu to Halloween, w ten dzień pozwalam sobie na to, by się bać. Poszłam więc do domu, zmyłam makijaż bo by tylko przeszkadzał, wzięłam śpiwór, latarkę i jakieś cukierki. Zanim wszystko to spakowałam poszłam jeszcze związać włosy. Patrząc w lustro zaczęłam robić kucyka...Zaraz!! Przyjrzałam się lustrze i dostrzegłam, że za mną stoi postać nieokreślonego kształtu...Nie umiałam określić koloru ani wyglądu, ale była przerażająca. Z drżącym sercem, przyśpieszonym oddechem i nogami jak z waty odwróciłam się i wybiegłam z łazienki. 
- Ja pierdole co to było... - mówiłam prawie płacząc. Coś sie dzieje i to nie jest głupi żart!! Nagle moje całe ciało zaczęło mnie piec, upadłam na podłogę...Próbowałam wstać, ale nie mogłam....Jak bym była sparaliżowana. Mówiłam, krzyczałam, błagałam o pomoc, ale mój głos zanikał. Po chwili wstałam z podłogi, ale to nie byłam ja!! Ja nie miałam kontroli nad własnym ciałem!! Strach pożerał mnie od środka. 
- Ratujcie!! - krzyknęłam, ale mój głos znów zaniknął. Nagle usłyszałam szepty, to nie były szepty z tego świata,to wszystko odbywało się w mojej głowie...Boże proszę!! Byłam tylko obserwatorem, nie miałam kontroli nad tym co robię...Wiele razy próbowałam jakoś przejąć moje ciało, ale kończyło to się ogromnym bólem. Nie próbowałam tego więcej, obserwowałam co robię i z minuty na minutę strach coraz bardziej rósł....Wchodzę do łazienki, przeglądam się w lustrze...Wyglądam!!! To nie jestem ja!!! Cerę miałam tak jasną, że prawie białą, mimo to, że dawno zmyłam makijaż. Oczy były jak czarna otchłań, widziałam w nich jedynie nienawiść i zabawę, nic więcej...Powieki były zaczerwienione, a usta pokryte rubinem krwi, tak samo jak ręce, moje ręce!! Żyły ohydnie z nich wystawały, tak jakby któraś z nich miała się nie zmieścić i pęknąć...To na pewno jakiś chory, pojebany sen, który nic nie znaczy i jest tylko chorym pojebanym snem!!! Powiedzcie, że to prawda, że to sen i się obudzę!!!!! Moje ciało wyszło na zewnątrz, panowała już noc, nagle pod mój dom przyjechał samochód, wysiadła z niego Anka..Nie!!
- Ania nie podchodź proszę!! - krzyczałam najgłośniej jak tylko mogłam, ale zanim mój głos dosięgnął jej uszu zanikał...Nie mogłam się poruszyć, odwrócić wzroku od tego widowiska, czy nawet czegoś powiedzieć....Na moich oczach ona...Jej poszarpane ciało leżało na ulicy, całe w rubinowym kolorze krwi, poharatane przez nóż w moim ręku...Powieki miała uchylone, jednak nie mogła niczego zobaczyć, nie miała gałek ocznych, z ust krew leciała, którą sie dusiłam, przez chwilę jeszcze się ruszała, krzyczała, po chwili nie słyszałam żadnego dźwięku, nie widziałam żadnego ruchu, zero oznak życia...
- Nie! - krzyknęłam. Mój głos wrócił...Teraz było mnie słychać...Kiedy odzyskałam kontrolę nad swoim ciałem upadłam na ziemię...Poczołgałam się do jej ciała..Do jej zimnego, bladego martwego ciała....
- Boże nie! Ania nie ty, tylko nie ty! Nie umieraj! - krzyczałam zawodząco...Szlochałam i błagałam by ona żyła...To się nie może tak skończyć!! Nagle jakieś ptaki podleciały i dosłownie zaczęły ją jeść... Krzyk Ani...Ja nadal go słyszę...Jakby wołała o pomoc, niestety jest za późno, cała drżałam, a mój głos, który powinien układać się w słowa był tylko gaworzeniem, nie mogłam nic powiedzieć...Nie ma słów, które mogły by opisać co właśnie się ze mną dzieje. Ledwo wstałam z ziemi. Z moich oczu leciały łzy, otarłam je i zobaczyłam na ręce krew....Już nawet nie wiem czyja ona była! Moja czy może Ani! 
- Paulina? - to był znajomy głos...Głos Adama..
- Uciekaj!! - zdołałam tylko krzyknąć, nawet na niego nie spojrzałam, stałam do niego plecami, próbując jak najdalej od niego uciec, ale nie mogłam, przez moje ciało znów przeszedł jakby prąd. Znów straciłam panowanie. moje ciało biegnie za Adamem...Boże niech on biegnie szybciej!! Moja postać złapała go dopiero w lesie....Widziałam wszystko, jak krzyczy, jak mówi, że mnie kocha, jak się dusi, widziałam jak rozgląda się wokoło nie mogąc niczego zobaczyć przez stracenie oczu...Jego szarpanie na nic się zdało. Wkrótce zawisł w bezruchu...Z uchylonych powiek lała się krew tak samo jak z ust...Na prawdę ja to zrobiłam? Moje ciało znów było moje i znów na nim panowałam. Podbiegłam do Adama. Ten widok z bliska był jeszcze gorszy, on zmroził mi krew w żyłach. Nie byłam w stanie utrzymać się na nogach. Ten widok....Nagle jego ciało spadło, głowa również tylko oddzielnie, szorstka lina rozdzieliła te dwie części, przedzieliła na pół. Kiedy jego głowa spadła tuż obok mnie nie wytrzymałam psychicznie. Zaczęłam się śmiać próbując sobie wmówić, że tu tylko sen. Z szaleńczym śmiechem wyjęłam nóż i wbiłam go prosto w moje serce. Tak by mnie bolało, bym cierpiała. Wkrótce widziałam tylko ciemność, to już koniec po wszystkim...Moja dusza jednak cały czas uwięziona była w moim ciele, nie mogłam iść dalej niż na 10 metrów od mojego gnijącego ciała, najgorsze jest to, że ból wcale nie zniknął, a z każdą sekundą coraz bardziej się pogłębia, drugą rzeczą jest to, że obok mnie już zawsze będą leżeć moje ofiary, moja miłość, moja najlepsza przyjaciółka...Nie mam pojęcia skąd ciało Ani sie tu wzięło...Moje cierpienie będzie wieczne i nigdy się nie zakończy...Teraz każdy kto odnajdzie miejsce gdzie leży moje ciało ginie, staje się kolejną ofiarą mojej klątwy...Już dawno straciłam rachubę czasu, moja psychika już nie istnieje, jestem tylko obłąkaną duszą, która czeka na ratunek...Jednak nikt mi już nie pomoże, nikt nie umie, nikt nie wie...

Uważaj bo być może ty będziesz kolejną ofiarą ducha, który przejmie kontrolę nad twoim ciałem....


-----------------------------------------------------------------------------------
Musiałam napisać tą miniaturkę, bardzo wam dziękuję za dużą ilość wyświetleń i komentarzy, pamiętajcie, że ten rozdział nie jest związany z fabułą i następny będzie już kontynuacją normalnego opowiadania...Bardzo starałam się by było mrocznie, nie uzyskałam efektu, który chciałam, ale nie piszę zazwyczaj tak pojebanych rozdziałów, więc i tak jestem zadowolona, mam nadzieję, że tekst wywołał u was chociaż odrobinkę strachu... :D Następny rozdział, który tak jak mówiłam będzie już normalny pojawi się na pewno w czasie między poniedziałkiem, a piątkiem, więc bądźcie cierpliwi...

9 komentarzy:

  1. O matko! Jest po dwudziestej trzeciej i gdyby nie to, że brat ze mną siedzi w pokoju to już bym srała w gacie... Sorki z wyrażenie XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D Starałam się by było chociaż trochę strasznie...

      Usuń
  2. Jest dreszczyk, warto było czekać :D
    I jeszcze Halloweenowy filmik u Poszukiwacza... Po pierwszym z trzech omawianych filmików wyłączyłam, bo się srałam XD
    CZEGO LUDZKOŚĆ TAK CHCE, ABYM DZIŚ NIE SPAŁA?! XD

    OdpowiedzUsuń
  3. "- Ale znam opuszczony dom, jak chcesz możemy tam przenocować. - zaproponował z uśmiechem"
    JUZ WIDZE, NA PEWNO ADAM Y TO POWIEDZIALXDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A po za tym, nie zbyt straszne dla mnie. Pewnie za duzo horrorów czytałam już i oglądałam, a po nich sie bałam. Przyzwyczaiłam sieXDDD
      Ale i tak genialna robota i czekam na kolejny rozdział z fabułą!;33

      Usuń
  4. Matko... teraz gdybym nie tuliła misia (nazwałam go Andrzej XD) i mojego psa to bym się zesrała! Zwłaszcza przez to zdanie na samym końcu, to powiększone!

    OdpowiedzUsuń
  5. Przerażające jak nie wiem co. Bardzo fajny rozdział i tak jak mi pisałaś każdego umieścilas Hahaha

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurwa nie żyjesz! Nie ma halloween i jest 20.00, ale ja się boję! Adam nie byłby zadowolony :-( horrory są straszne :-( stwierdziłam że i tak nie bd się podpisywać mimo że jestem anonimkiem, bo jestem chyba jedyną osobą która czyta to w lutym a poza tym i tak pewnie tego nie przeczytasz. A nawet jak przeczytasz i odpowiesz to ja tego już nie bd wiedziała. A w sumie to się przedstawię.
    -Karolina
    I udowadniam że nie jestem robotem! Jakby ktoś nie wiedział chodzi o to że anonim musi udowodnić że nie jest robotem i wtedy może być anonimowy

    OdpowiedzUsuń