Po jakiś dwóch godzinach leżenia w łóżku stwierdziłam, że czas ruszyć tą dupę! Mimo tego, że kręciło mi się w głowie i było mi nie dobrze to jakoś udało mi się dojść do własnej szafki...Wyjęłam pierwsze lepsze ubranie i poszłam do łazienki się wykąpać. O tak letni prysznic nieco mnie orzeźwił, po czym ubrałam się w wybrane ciuchy. Zeszłam na dół. W salonie siedziała Ania i oglądała telewizję.
- O cześć Paula! - przytuliła mnie na powitanie.
- Ta wreszcie jestem w świecie żywych... - chciałam żeby wyszedł z tego żart, ale miałam strasznie ochrypły głos i brzmiało to dziwnie XD
- Przepraszam cię za tą sprawę z Robertem. - przeprosiła mnie.
- Ej nic się nie stało...Nie masz za co przepraszać. - powiedziałam uśmiechając się mając jednak jeszcze gdzieś w sercu bolącą ranę, którą zrobił Robert...
- Dziękuję...Słuchaj o 11 00 ma przyjść Adam. - oznajmiła rudowłosa.
- A która godzina? - spytałam.
- 10:45. - odpowiedziała...CO?! Tylko tyle czasu?! A ja jestem w jakichś podartych spodniach i w bluzce z niezmywalną plamą!! Zerwałam się z kanapy i pobiegłam na górę...W czasie tej drogi towarzyszyły mi zawroty głowy przez co potykałam się co chwila. Szybko wbiegłam do pokoju i zaczęłam wyjmować jakieś ciuchy...Szybko wzięłam je ze sobą do łazienki...Przebrałam się i uczesałam włosy. Byłam gotowa, więc zeszłam na dół...Adam siedział już na kanapie obok rudowłosej.
- Cześć jak się czujesz? - spytał z wyraźną troską...On się o mnie martwi!?
- Do dupy. - odpowiedziałam krótko i usiadłam na kanapie obok Naruciaka,
- Przydałoby ci się świeżego powietrza! - powiedział i wstał z kanapy.
- Chodź Paula. - poprosił.
- Nie...Źle się czuję. - odpowiedziałam skrzywiona.
- Skoro nie chcesz iść to... - nie skończył, gdyż wziął mnie na barana.
- Puść mnie! - krzyknęłam stanowczo. On mnie zignorował i wyszedł ze mną na dwór...Była idealna pogoda. Słońce świeciło mocno, jednak zimny wiaterek sprawiał, że nie było tak gorąco. Adam postawił mnie na ziemi...
- Może zmienisz zdanie? - spytała Ania.
- Może. - powiedziałam. Postanowiliśmy przejść się. Ogólnie w Elblągu było sporo skrzyżowań i dużo samochodów jeździło, ale były te ciche zakątki...
- Idziemy na lody? - zaproponował Adam. Pomyślałam, że to zły pomysł, jednak Anka mnie wyprzedziła.
- Tak!!! - krzyknęła, a ja nic nie miałam do gadania, więc poszłam. Wszyscy wzięli po dwie gałki.
- To co wracamy? Jest już 15 00, a zanim się dojdzie to bedzie wieczór. - powiedział Adam patrząc na swojego malinowo-pistacjowego loda. Zgodziłyśmy się i rzeczywiście..Kiedy dotarliśmy na miejsce było około 17 00...Tiaa długa wycieczka...Tym bardziej, że po drodze jeszcze się zatrzymywaliśmy, by popatrzeć na coś...Walnęłam się na łóżko zmęczona.
- To dobranoc dziewczyny! - powiedział Naruciak widząc jak zamykają mi się oczy. Szybko się podniosłam.
- Nie...Znaczy jak chcesz możesz zostać. - powiedziałam rumieniąc się. Ania mrugnęła do mnie porozumiewawczo z cwaniackim uśmiechem...Tylko nigdzie nie idź! Nie chce sama z nim zostawać...O czym mielibyśmy gadać?
- To ja pójdę na górę się umyć. - powiedziała i wyszła... No dzięki ci...A może dobrze, że tak zrobiła? Może trzeba zacząć wszystko od nowa? Poukładać swoje życie tak żeby znów było normalne...Adam usiadł obok mnie i zaczął powiadać o swoich youtuberowych sytuacjach co było mi na rękę, bo nie wiedziałam co ja miałabym mu powiedzieć...Moje życie jest takie normalne...
- ....I wtedy Krex się przewalił...Wiesz jak to epicko wyglądało... - opowiadał, a ja wybuchłam śmiechem...Naruciak opowiadał to w tak zabawny sposób!
- Opowiedz mi coś o sobie. - poprosił Adam i przysunął się do mnie opierając brodę o ręce.
- A co chciałbyś wiedzieć? - spytałam wzdychając...Co miałabym mu powiedzieć?
- To co chcesz. - odpowiedział..No dzięki! Mógłby chociaż wybrać jakiś temat.
- Cóż w podstawówce miałam dużo problemów, jednak w gimbie to się zmieniło...Miałam sporo znajomych... - zaczęłam dziwnie...Nagle tak się rozgadałam, że trudno Adamowi było coś powiedzieć XD Popatrzyłam na zegarek...Już 18 00!! Całą godzinę przegadaliśmy! Ile ta Anka się myje?
- Poczekaj zadzwonię do rodziców spytać się czy już wracają. - powiedziałam...Nie wiem czemu, ale potrzebowałam usłyszeć kogoś z rodziny.
- Dzień dobry tutaj lekarz Ostrowiecki...W czym mogę pomóc? - spytał nieznajomy.
- Jak to lekarz to numer telefonu mojego taty. - powiedziałam z strachem... Naruciak również się zaciekawił i wstał z kanapy. Włączyłam na głośno mówiący...
- Ech...Jesteś pełnoletnia? - spytał...Odpowiedziałam, że nie.
- A jest z tobą ktoś pełnoletni? - spytał.
- Tak. - skłamałam...Inaczej pewnie by się czepiali.
- Ale niech pan mi powie gdzie jest tata! - powiedziałam tracąc cierpliwość i patrząc na Adama...Widziałam, że był zaniepokojony.
- Otóż pani tata leży w szpitalu w łodzi... - powiedział ze współczuciem... Co?!! Jak to!!?? Z moich oczu spływały łzy...Nie byłam w stanie rozmawiać. Adam wziął moją komórkę.
- Dzień Dobry tu wujek Pauliny...Co stało się z jej tatą? - skłamał i spytał...Byłam mu wdzięczna, że przejął rozmowę...
- Miał wypadek samochodowy i leży w szpitalu w łodzi, wraz z dziesięcioletnim chłopcem... - powiedział.
- To mój brat...Spytaj o mamę. - powiedziałam mu na ucho trzęsącym się głosem.
- A była z nimi kobieta? - spytał Adam...Miał strach w oczach tak samo jak ja...Co mogłam usłyszeć? Złą czy dobrą wiadomość? Mężczyzna przez chwile milczał.
- Nie żyje. - powiedział po chwili...Upadłam na podłogę i tak siedziałam płacząc...Łez spływało coraz więcej...Cała się trzęsłam...Byłam bezradna i to było najgorsze. Naruciak szybko zakończył rozmowę i kucnął przy mnie...Przytuliłam go mocno...Zacisnęłam oczy i płakałam w jego bluzę. On również odwzajemnił uścisk...Tego potrzebowałam ciszy i czułości...Podniósł mnie z podłogi i przytulił głaszcząc po włosach...Może pomogło mi to w jakiś 10 procentach...
- Adam co ja mam zrobić!!?? - krzyknęłam przez płacz...Nie wiedziałam co się ze mną działo...To zwykły sen prawda!?
- Słuchaj...Pójdziemy do mojej mamy...Zawiezie nas do szpitala i dowiemy się co z twoim tatą i braciszkiem...Wiem, że ci ciężko, ale bądź silna...Przejdziemy przez to!! Zrób to dla siebie, dla mnie, brata i taty... Dobrze? - powiedział stanowczo patrząc mi w oczy. Pokiwałam niepewnie głową...Nie byłam w stanie mówić.
- Poczekaj pójdę po Ankę i zaraz wyjeżdżamy. - powiedział i zostawił mnie samą. Oczy mnie szczypały od płakania, ale moja mama ona....Nie!! Bądź silna!! Adam dobrze mówi!! Przejdę przez to!! Po chwili Adam i Anka przyszli...Naruciak zaczął powoli wychodzić, a Ania podeszła do mnie i przytuliła. Kiedy wszyscy byliśmy na zewnątrz Adam spytał...
- Możesz iść? - pokiwałam głową...Po piętnastu minutach byliśmy przed domem Adama.
- Wsiadajcie. - powiedział i odtworzył drzwi od samochodu...Wsiadłyśmy...Bez słowa oparłam głowę o szybę...Czemu świat jest albo czarny, albo biały...Nie ma szarego? Łzy nadal leciały. Nagle Adam wybiegł z domu, a za nim jego mama. Naruciak wsiadł obok mnie...Oparłam się o niego zamykając oczy...Wszystko mnie bolało...Słyszałam jak serce Adama bije bardzo szybko...To mnie uspokajało... Czułam się bezpiecznie, jednak serce nadal krwawiło...Być może gdyby nie Adam może bym już nie żyła...Może bym podcięła sobie żyły, albo połknęła jakieś prochy...Przestań o tym myśleć!!! Mój oddech się chyba uspokoił...Musze być silna!! Chciałam coś powiedzieć, ale bałam się odpowiedzi...Otworzyłam oczy... Ania spała przytulona do mnie. Spojrzałam na Adama. Patrzył się w szybę auta..
- Myślisz, że tata i Kuba przeżyją? - spytałam cicho drżącym głosem. Oderwał wzrok od szyby i spojrzał na mnie z uśmiechem...
- Na pewno! Obiecuję ci... - powiedział wesoło...Mimo wszystko również się uśmiechnęłam i uspokoiłam...Wiem, że w sumie obietnica Adama nie miała na to wpływu, ale poczułam się lepiej...
---------------------------------------------
To już dziesiąty rozdział!! Tak jestem wredna i zniszczyłam Pauli życie, ale co tam ? XD
W ogóle jak u was wakacje lecą? Jaka pogoda?
Supi rozdział,tylko jednego pojąć nie mogę...Czemu Paula z Adamem nie są parą?
OdpowiedzUsuńTylko jedna rzecz mnie cieszy,a dokładniej to jak się okazuje to nie ja jestem najwredniesza. XDD
Ja tam Hope zniszczyłam całe życie i zrobiłam z niej dziewczynę chorą na schizofrenie :D Więc nie jesteś jedyna. Ale no czegoś takiego się nie spodziewałam i ciekawe jak to będzie dalej i Paulina i Adam niech nie będą tak szybko razem bo uwierz mi zaczną być razem i nagle nie będziesz miała pomysłów co pisać dalej. Dlatego ja mam zaczęte z pięć opowiadań.
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział bo właśnie tak widzę, że przeczytałam już wszystkie. Mam nadzieję, że dodasz szybko :) I błagam nie uśmiercaj jej już nikogo więcej :D