czwartek, 2 lipca 2015

Rozdział 1 Przeprowadzka i nowe znajomości....

No to super!!!! Zajebiście!!!
- Ale dlaczego?! - spytałam zdenerwowana.
- Tata znalazł dobrą pracę...Nie będzie musiał wyjeżdżać już za granicę...Kiedy się tam przeprowadzimy tata będzie pracował co drugi dzień...A nie tak jak teraz kiedy całymi tygodniami nie ma go w domu... Wiem, że to trudne, ale to konieczne. - powiedziała. Miałam mieszane uczucia... Bałam się tego...Nowi przyjaciele....Wręcz tego nie chciałam. Tu było miejsce !! Przy Ani i Robercie....Tak to mój chłopak...Jestem z nim od miesiąca i układa nam się bardzo dobrze. W sumie cieszyłam się też...Widzieć tatę prawie codziennie...
- Ale gdzie? - spytałam.
- Do Elblągu. - odpowiedziała spokojnie...Życie to życie! Chciało mi się strasznie płakać. Ale co to ten Elbląg?!
- Co do jakiego Eleblogu?! To to w Polsce jest ? - spytałam się szybko.
- Do Elblągu...Tak to w Polsce. - odpowiedziała z uśmiechem i wyszła...Zostawiając mnie samą. Upadłam na łóżko. Z oka popłynęła samotna łza. Otarłam ją szybko dłonią. Dopiero teraz zorientowałam się, że jestem bez bluzki. W końcu ubrałam się w coś normalnego. Zadzwoniłam do Anuśki. W końcu nie można siedzieć w domu przez cały czas.
- Halo? - odezwał się znajomy głos.
- Za pół godziny w lesie. - powiedziałam. To było nasze ulubione miejsce, szczególne, że tylko my tam chodziłyśmy. Związałam włosy w kucyka i umalowałam usta szminką ochronną. W sumie byłam gotowa, a było jeszcze wcześnie, więc weszłam na facebooka...Nic nowego. W końcu nadszedł czas bym pojechała. Oznajmiłam mamie, że wychodzę i poszłam do garażu. Wyjęłam moją zakurzoną deskę i pojechałam do lasku. Ania już tam była. Miała ona dosyć krótkie, rude włosy i zielone oczy...Była ode mnie trochę wyższa i jak zwykle miała świetną stylówę.
- Co jest mała? - spytała patrząc na mnie zmartwiona.
- Wyjeżdżam. - powiedziałam krótko.
- Kiedy? - spytała z smutkiem.
- A wiesz, że nie wiem? - ta odpowiedź tak śmiesznie zabrzmiała, że wybuchnęłyśmy śmiechem. W sumie gadałyśmy o głupotach.
- Dobra kochana to, że wyjeżdżasz to nie koniec świata....Obiecaj, że będziemy mieć ze sobą kontakt. - powiedziała.
- Obiecuję. - przysięgłam i pożegnałam się z Anią. Droga powrotna minęła bardzo szybko. Weszłam do domu i poszłam do mamy.
- Mamuś zapomniałam się zapytać kiedy wyjeżdżamy. - powiedziałam do mamy nie zwracając uwagi na to, że rozmawia przez telefon.
- Paulina rozmawiam ! - powiedziała odstawiając na chwilę telefon od ucha.
- No dobrze, ale kiedy wyjeżdżamy ? - spytałam jeszcze raz, jednak mama mnie zignorowała. Wkurzona poszłam do swojego pokoju. Swoje emocje wyrzuciłam na kartkę...Namalowałam jakieś smutne oczy...Weszłam na yt i zaczęłam słuchać muzyki...Nie mam ulubionej piosenki, zespołu ani gatunku...Słucham tego co wpada mi w ucho...Usłyszałam nagle moją mamę.
- Dziękuję bardzo do widzenia. - powiedziała. Zniecierpliwiona wstałam z krzesła i skierowałam się do mamy.
- To kiedy wyjeżdżamy ? - spytałam. Coś czułam, że nadejdzie to szybko.
- Jutro. - odpowiedziała spokojnie.
- Co?! Przecież ja się muszę spakować, pożegnać z Robertem i w ogóle!! - wykrzyczałam. Przecież mam jeszcze tylko kilka godzin!!!
- Kochanie nie musisz się pakować..Jutro rano przyjeżdża ciężarówka i wszystko nam zabierze, a jeśli chodzi o Roberta masz jeszcze jakieś 6 godzin...Na pewno zdążysz. - powiedziała mama. Ciężarówka....Fajnie! Jeśli chodzi o pieniądze to mamy ich wystarczająco na nasze potrzeby, a bardzo często starcza nam również na przyjemności...Myślę, że jesteśmy przeciętną rodziną.
- To wiesz co wrócę za dwie godziny. - powiedziałam i wybiegłam z domu. Poszłam na piechotę...miałam blisko. Mieszkał zaraz za zakrętem. Kiedy tam dotarłam od razu zobaczyłam Roberta....Pobiegłam do niego i pocałowałam.
- Cześć niestety wyjeżdżam. - powiedziałam ze smutkiem.
- Szkoda...No cóż będziemy gadać przez skypa. - powiedział...Myślałam, że bardziej się tym przejmie, a on mówi tylko, że szkoda?! Coś nie gra.
- Kochanie na pewno raz w miesiącu będę cię odwiedzał nawet jeśli przeprowadzałabyś się na koniec świata. - powiedział...To mnie bardzo pocieszyło...Na pożegnanie pocałowaliśmy się...Czułam w tym pocałunku smutek. Bardzo kochałam Roberta i nie chciałam go opuszczać. Niestety ....Czasem tak bywa. Wróciłam do domu zmęczona....Bardzo szybko usnęłam.Wstałam o 8 00 czyli tak jak zazwyczaj. Zrobiłam wszystkie zwykłe codzienne czynności i cóż trzeba było ruszać w drogę...Będziemy jechać około trzech i pół godziny. Ze smutkiem patrzyłam na oddalający się dom za szybą samochodu. Nie będę płakać!!! Wiem, że płakanie to ludzka rzecz, ale ja robię to zbyt często. Znudzona zaczęłam przysypiać...Już byłam między snem, a świadomością....
- Mamo pojedziemy na lody!!!?? - wydarł się Kuba. Oczywiście później już zasnąć nie mogłam.
- Dzięki...Kubku. - powiedziałam do niego.
- Proszę bardzo. - odparł i zaśmiał się. Nie odpowiedziałam...W końcu dotarliśmy na miejsce. Dom był cóż jak dom...Bardzo się ucieszyłam kiedy za domem zobaczyłam dość duże podwórko z huśtawką...Kocham się bujać!! Tak jak mówiłam dom jak dom. Od razu wbiegłam do niego krzycząc, że zajmuję pokój na górze! Wybrałam średniej wielkości pokój z czterema(nie licząc drzwi na balkon) oknami i balkonem. Oczywiście o ten pokój trochę pokłóciłam się z bratem, ale mama stwierdziła, że większy pokój należy się mnie!! Jej!! Nagle robotnicy zaczęli wnosić meble.
- Ta szafka tu, a biurko hmmm...Tutaj! - mówiłam...Wszystkie meble były poustawiane po mojej myśli. Niedługo po tym zdarzeniu przyjechał tata. Przywitałam się z nim, po czym pojechał do sklepu po farby do pokoi. Mój był malowany jako pierwszy, gdyż wybrałam jeden kolor i nie trzeba było dużo pracy. Pokój pomalowany był na niebiesko, a meble były białe...Jedna ściana została taka jakaś pusta, więc postanowiłam, że to tam powieszę moją tablicę korkową. Kiedy pokój już jakoś wyglądał postanowiłam się przejść...Przebrałam się w to i byłam gotowa. Założyłam jeszcze swoje białe tenisówki i wyszłam na zewnątrz. Nie wiedziałam gdzie idę, ale jak coś to mam telefon. Nagle wpadłam na kogoś.
- Upss przepraszam bardzo! - chłopak był ode mnie o wiele wyższy i na pewno też starszy. Nie wyglądał miło.
- Uważaj jak leziesz!! - krzyknął.
- Nie krzycz nie jestem głucha! - podniosłam ton, a on tylko prychnął.
- Widzę, że jeszcze mnie nie znasz...Cóż zaraz dowiesz się kim jestem. - powiedział.
- No pośpiesz się, bo mi się śpieszy. - odpowiedziałam. Nagle przyszli jego kumple...Tak samo wysocy. Teraz zaczynałam się trochę bać.
- Ta panienka nie wie kim jesteśmy. - powiedział, a wszyscy się zaśmiali.
- Pokażmy jej! - krzyknął jeden. Wszyscy zaczęli się do mnie zbliżać z pięściami.
- Ejj no dziewczyn się ne bije... - powiedziałam jąkając się. Chciałam krzyknąć, ale to chyba jeszcze bardziej by ich wkurzyło...Mam niezwykłe podejście do zawierania nowych przyjaźni...
- Proszę nie...Ja przepraszam. - powiedziałam szybko.
- Za późno...Trzeba było wcześniej pomyśleć! - zaśmiał się szyderczo.
- E chłopaki.... Sorki, że wam przeszkadzam, ale ta dziewczyna nie wiedziała o was.... - powiedział jakiś inny chłopak, który był od nich nieco niższy...W sumie ten chłopak wydawał mi się strasznie pozytywny...
- OO Adam...Wiesz ostatnio jakoś cię nie widziałem...Masz kasę? - spytali.
- Ehhhh. - westchnął zmieszany.
- Chcesz jej pomóc? Daj kasę. - powiedział, a więc taki był jego układ.
- Mam przy sobie tylko dwie dychy. - powiedział pokazując dwie dychy.
- Cóż trochę mało. - powiedział ten głupek. Wcale nie chciał mnie wypuścić.
- Ja mam 3 dychy. - powiedziałam i wyjęłam pieniądze. W końcu ten oblech się zgodził i mnie puścił.
- Dziękuję. Jestem Paulina, a dla przyjaciół Paula. - powiedziałam.
- A Paula nie jest przypadkiem jeszcze innym imieniem? - spytał, a ja kiwnęłam potwierdzająco.
- A ty jesteś Adam? - spytałam. Chłopak przytaknął....Zaraz to nie jest przypadkiem Naruciak? Cóż nie bardzo mnie to interesowało...Ale jednak to chyba Naruciak. Czy oglądam youtuberów? Nie za specjalnie...Jednak moja przyjaciółka Anka to co innego...Zna chyba wszystkich....

6 komentarzy:

  1. Super rozdziałek c:
    Czekam na kolejny =)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tia.... JA NAWET GO NIE KOJARZĘ!!!! (Naruciaka :[ )

    OdpowiedzUsuń
  3. No i Adam wkroczył do akcji. Jak napisałaś na początku , że wysoki chłopak to myślałam, że to będzie on i tak troszkę się wystraszyłam jak zaczął się sapać do niej no ale oczywiście Naruciak to ten obrońca :D Rozdział fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Za dużo wykrzykników. Np. Lololo !!! Takie coś w ogóle mi się nie podoba... Oczy bolą. Naruciak jest śmieszny. On by powiedzial: Spokojnie, spokojnie. Psze bardzo dwie dychy. Za mało? Mam do ku*wa gdzieś! I jak robisz zdania to nie rób spacji przed kropką itd. Np. Lubię placki ! A to ma być tak: Lubię placki! Ten wykrzyknik czy cokolwiek na przylegać. Za dużo dajesz "..." Aż oczy bolą, jak mówiłam. Akcja ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za rady :D Blog ma już dużo rozdziałów, ale jak teraz będę pisać następny postaram się dostosować do rad :) Jeszcze raz bardzo dziękuję, za krytykę i muszę coś wyznać jestem uzależniona od "..." XD Ale postaram się robić mniej :D

      Usuń