środa, 29 lipca 2015

Rozdział 11 Foch Forever!!!

- Paula jesteśmy... - szeptał ktoś...Czułam jego oddech na szyi. Otworzyłam oczy...Leżałam w tej samej pozycji co wcześniej...Ania też. Zaczęliśmy wychodzić z samochodu... Niebo poszarzało. Ech..Moja mama nie żyje, ale muszę być silna!! Dla Kuby i taty!! Nie płacz! Ani się waż!! Próbowałam powstrzymać łzy, jednak nie mogłam... Teraz wszystko jest inne, zmieniło się, ale czy na gorsze? Może w przyszłości los mi to wynagrodzi...A może wiecznie będę pogrążona w smutku? Przede mną staje nowe wyzwanie, nowe zmagania...Czy sobie poradzę? Nie mam pojęcia...Teraz wszystko będzie inne, będę musiała się przyzwyczaić. Z zamyślenia wyrwała mnie Ania i Adam...Oboje przytulili mnie co pomogło mi. Ja sobie nie poradzę?! Oczywiście, że sobie poradzę!! Jeszcze będzie tak, że mama będzie ze mnie dumna!! Mam wspaniałych przyjaciół, którzy na pewno mi pomogą! Mam nadzieję, że nie będę ich tym bardzo obciążać, w końcu to mój problem ech...Trzymając się za ręce weszliśmy do środka. Po korytarzach chodzili pacjenci, lekarze i goście...Nie znosiłam tego miejsca, może i uratowano tu życie wielu ludzi, ale ile osób wyszło z płaczem i bólem w sercu. Spytaliśmy recepcjonistki gdzie znajduje się mój brat i tata...cały czas z moich oczy wylewały się łzy. Łzy bólu...Mogłam zostać w domu!! To miejsce przypominało mi sytuację z mojego dzieciństwa...Było to jakieś 7 lat temu, kiedy miałam 9 lat:
- Amelka!! Cześć! Co tu robisz? - spytała mała dziewczynka, którą kiedyś byłam.
- Moja mama chciała porozmawiać z twoją mamą, więc zabrała mnie ze sobą! W co się pobawimy? - spytała blondynka o niebieskich oczach, wyglądała jak taka laleczka...Była bardzo wtedy ładna w przeciwieństwie do mnie...
- Może w chowanego! - powiedziałam po chwile namysłu.
- Dobra! Ja liczę! - powiedziała uśmiechnięta i zaczęła liczyć. Byłam wtedy dzieckiem i moja niemądra głowa pomyślała by schować się po drugiej stronie ulicy..Tak też zrobiłam. Amelka zaczęła szukać...W końcu nie wytrzymałam, w krzakach było nudno.
- Tu jestem haha!! - zawołałam pokazując się. Amelia również się zaśmiała. Po chwili zaczęła biec do mnie przez ulicę.
- Ałć! - krzyknęła dziewczynka upadając. Już chciałam po nią iść, kiedy zza zakrętu wyjechał czerwony samochód...Jechał bardzo szybko...Nie miał szans zwolnić. Dopiero dziesięć metrów przed nią zorientował się, że trzeba zahamować. Na własne oczy widziałam kiedy moja przyjaciółka zniknęła pod kołami...Natychmiast przybiegła jej mama, a za nią moja. Nie wiedziałam co się dokładnie stało...Jednak gdy dowiedziałam się, że nigdy jej nie zobaczę było mi źle..Tak po prostu..Płakałam i znienawidziłam ten czerwony samochód!! Kiedy Adam z mamą byli w recepcji ja płakałam coraz bardziej...Nie mogłam wytrzymać tego głupiego uczucia, które w tej chwili mnie kontrolowało.
- Paula. Nie będę cię pocieszać, bo to nic nie da, ale bądź pewna tego, że ja i Adam na pewno ci pomożemy. - powiedziała przytulając się do mnie. Powoli analizowałam słowa, które mi powiedziała. Uśmiechnęłam się. To było miłe, a poza tym na rodzinie się świat nie kończy, mam przecież przyjaciół jeszcze....Przede mną całe życie...Muszę wstać teraz, by iść dalej!
- Dziękuję. - powiedziałam z ulgą.
- Dziewczyny, Kuba teraz śpi, więc nie można go budzić, bo musi wypocząć, a twojemu tacie zszywają rany. Można poczekać na twojego tatę, bo Kuba dopiero co zasnął i raczej szybko się nie obudzi. - powiedział Adam cały czas się uśmiechając... W oczach widziałam jednak trochę smutku.
- Jesteście kochani. - powiedziałam z uśmiechem.
- Wiem. - wyszczerzyła się Anka.
- Pamiętasz jak w dzieciństwie dobra byłaś z baletu? - spytała Ania...Tak na prawdę ona nie widziała jak tańczyłam w podstawówce balet, ale widziała nagrywane przez moją mamę filmy z występów...Mama....Teraz ten wyraz stał się dla mnie bardzo bliski, ale jednocześnie daleki...
- Tak, pamiętam. - odpowiedziałam po chwili.
- Słuchaj może jeszcze coś umiesz? Może zaczęłabyś tańczyć? - spytała się mnie. No w sumie kochałam balet, a skończyłam z nim dlatego, gdyż po prostu się ze mnie śmieli...Ech....Fajnie byłoby zacząć z tym jeszcze raz :)
- Może. - odpowiedziałam niepewnie.
- Paula chyba możesz sie zobaczyć z swoim tatą. - powiedział nagle Adam. Odwróciłam się i spojrzałam tam gdzie patrzył się przed chwilą Adam. Ujrzałam mojego tatę, który jedzie do jakiejś sali na wózku. Szybko wstałam, pobiegłam do taty i bez słowa przytuliłam go mocno. Na początku chyba go trochę zaskoczyłam, ale po chwili poczułam uścisk taty. W końcu oderwaliśmy się od siebie.
- Córeczko jak tu przyjechałaś? - mówił z szerokim uśmiechem. Widziałam na jego twarzy radość, ale również szwy, które pewnie przed chwilą mu założyli...
- Adam! - zawołałam chłopaka...Od razu przyszedł.
- Poznaj Adama. Poznałam go niedawno. Jego mama nas tutaj zawiozła. Ogólnie jestem mu bardzo wdzięczna...Cały czas mi pomagał. - powiedziałam szczerze. Troszkę wstydziłam się powiedzieć Adamowi, że bardzo jestem mu wdzięczna, więc postanowiłam powiedzieć to tacie w obecności chłopaka...Tak było łatwiej...Tak trudno powiedzieć komuś przepraszam lub dziękuję. Ech..
- Bardzo mi miło...Adamie. - powiedział tata i podał rękę chłopakowi.
- Jeśli chodzi o mamę to... - zaczął, jednak najtrudniej było mu to skończyć. Na pewno sam bardzo to przeżywał...W końcu to była jego wybranka. Razem podejmowali decyzje, razem mnie wychowywali, kochali się...Oczywiście pojedynczo też coś znaczyli, ale razem jako małżeństwo byli silniejsi. Tak mi go szkoda...A co powiedzieć Kubie? Ma dopiero z dziesięć lat. Co jeśli w wieku 20 lat nie będzie pamiętał jak wygląda jego mama?
- Tato ja już wiem. - powiedziałam, a kilka łez poleciało po policzku. Tata szybko je otarł.
- Nie płacz. Wiem, że bez niej będzie inaczej, ale poradzimy sobie. Może i nie wiem nic o nastolatkach, ale postaram się pomagać ci we wszystkim...- obiecał tata...Trzymam go za słowo.
- Kochanie wracaj do domu. - powiedział nalegająco
- Nie! Ja muszę tu być! Codziennie będę tu przychodzić. - powiedziałam bez zastanowienia. Tata chyba się poddał.
- No dobrze...Słuchaj znajdziesz sobie hotel na kilka dni...Masz pieniądze. - powiedział i dał mi pieniądze...Byłam mu wdzięczna.
- Dziękuję to ja pójdę poszukać tego hotelu. powiedziałam i pożegnałam się czule z tatą...Nie było po co ciągle płakać...Trzeba działać i pomagać!!
- Słuchajcie muszę poszukać hotelu. - zwróciłam się do Adama i Ani.
- Niestety Adam i ja musimy wrócić...Jutro mam pracę. - powiedziała mama Adama.
- Mama. Poradzę sobie. - powiedział pewnie chłopak.
- Ale... - próbowała zaprzeczyć, jednak Adam znajdywał coraz więcej argumentów.
- Będę dzwonić, przy okazji się usamodzielnię, poznam to miasto, pomogę Pauli i Ance, nauczę się sprzątać i w ogóle. - zakończył kiedy zabrakło mu kolejnych nie mających sensu argumentów.
- Niech się pani nie martwi zajmiemy się tym Naruciakiem !! - powiedziała Ania z uśmiechem. Mama Adama westchnęła.
- No dobrze, ale za trzy dni przyjeżdżam do was by zobaczyć co i jak. Adam dbaj o siebie, ale też o koleżanki. Aniu uważaj na siebie. Paulina...Bądź silna dziewczyno...- powiedziała wszystkim.
- Mamo bo się zrobię zazdrosny! Foch Forever! - powiedział Adam udając obrażonego na co ja z Anią się zaśmiałyśmy. W końcu mogłyśmy wyruszyć na poszukiwanie hotelu....
----------------------------------------------------
Kolejny rozdziałuś za nami słodziaki!!! W ogóle chcielibyście mieć jakąś nazwę? Np: Jdabrowsky ma swoje firanki i karnisze to czemu ja nie mogę mieć moich....Eeeee Szafek? Sory, ale w wymyślaniu takich rzeczy nie jestem najlepsza XD Wiem!! Może Papasie? Jeśli macie fajną nazwę to podawać!!

3 komentarze:

  1. I nowy rozdział. Mam nadzieje i szczerze to jestem pewna, że ona da sobie radę a do tego przyjaciele jej pomagają. Czekam na kolejny i mam nadzieje, ze szybko dodasz

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak przeczytałam o tej nazwie to do głowy przyszedł mi... Ciumciok xd. Nie mam pojęcia dlaczego... Chociaż nie powiem bycie szafką jest całkiem fajne XD
    A co do rozdziłu, supi zawsze c:

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam to dopiero teraz xd fajne <3

    OdpowiedzUsuń