- Anka! - krzyknęłam.
- No przecież, a co myślałaś !? Ty to masz spóźniony refleks. - powiedziała i się zaśmiała.
- Ale jak? - spytałam. Moja przyjaciółka przyjechała tu aż z Makowa! To się nazywa przyjaźń.
- Na piechotę wiesz! - zażartowała.
- Chciało ci tu się jechać tylko na jeden dzień? - spytałam. Ciągle nie mogłam uwierzyć, że jest tutaj ze mną.
- Kto powiedział, że na jeden dzień?! Przyjechałam na tydzień! - powiedziała z uśmiechem.
- Jeeej!!! - krzyknęłam i ją przytuliłam. W końcu oderwałyśmy się od siebie.
- Na co czekasz? Walizki się same nie zaniosą. - powiedziała Ania dając mi jedną z walizek, a drugą wzięła ona.
- Co ty nosisz w tych walizkach? Kamienie? - spytałam się wlekąc za sobą walizkę po schodach...Mieszkanie na górze jednak ma minusy.
- Są tam tylko najważniejsze rzeczy. - powiedziała. Serio?! Myślałam, że wzięła ze sobą całe szafki ubrań.
- No proszę. Tak długo się znamy, a ty ciągle mnie zaskakujesz. - powiedziałam z uśmiechem.
- To co zastajemy tutaj, a kiedy mama przyjedzie z pracy idziemy na spacer? - spytałam.
- A teraz nie możemy? - spytała znając dobrze odpowiedź.
- Nie Kubek jest za mały, by zostać samemu w domu. - odpowiedziałam.
- No dobra to może coś obejrzymy? Dawaj Hobbita! -wykrzyknęła mi do ucha.
- No dobra już dobra! Tam jest laptop, włącz na cda, a ja przyniosę coś do żarcia. - postanowiłam i poszłam na dół do kuchni. Wzięłam tylko to co najpotrzebniejsze, czyli tymbark, żelki i lody. Oczywiście na samym początku zjadłyśmy lody, ale dziwnie zamiast jeść płatków na śniadanie jem sobie lody cytrynowe. Na samej końcówce dołączył do nas mój brat...Jemu również musiałam przynieść loda. Potem Kubek stwierdził, że poogląda bajki w salonie, więc my włączyłyśmy horror, ale niestety na samym początku zaczęłyśmy się śmiać, więc z tego były nici. Bardzo szybko zleciał nam czas i w końcu przyjechała mama. Przywitała się z Anią i poszłyśmy razem na spacer. Poszłam w to samo miejsce, gdzie spotkałam Adama...Wiecie w końcu to youtuber...Jeśli niespodzianka się uda, a on tu przyjdzie to będzie Ekstra! Jest zjawił się!!
- Cześć Adam! - krzyknęłam do niego, a on zauważając mnie szybko do mnie podbiegł. Ania widząc go wyszczerzyła się strasznie.
- Adam to jest Ania. Aniu to jest...
- NARUCIAK!!!!! - przerwała mi. Ech...Ale ona umie się drzeć!
- O widzę, że jesteś Ciurakiem. - powiedział Adam zadowolony.
- Tak ! Mogę pstryknąć sobie kilka fotek z tobą? - spytała szybko. Ja musiałam dosyć długo rozkminiać co ona powiedziała....Jak ona umie tak szybko gadać?
- Oczywiście! - powiedział Adam i zaczęła się sesja zdjęciowa...Po wielkich prośbach też się zgodziłam i zrobiliśmy sobie kilka fotek.
- Ale fajnie, że cię spotkałam! - cieszyła się Ania.
- Aniu weź zluzuj to zwykły chłopak on też ma prywatne życie. - wyszeptałam jej na ucho patrząc na troszkę już zirytowanego chłopaka.
- Masz racje. -odpowiedziała Ania.
- No...Życie youtubera musi być trudne prawda? - spytała nagle Ania powstrzymując swoje podekscytowanie.
- Zależy... - odpowiedział krótko.
- Przepraszam, że tak zareagowałam...Przecież też masz prywatne życie. - dodała Ania. Na twarzy Adama ujrzałam szczery uśmiech.
- Nie przepraszaj nic się nie stało. - powiedział, ale widziałam, że był zadowolony z tego, że Ania umiała uszanować prywatność. Kurczę, ale ja umiem czytać z twarzy człowieka...Zresztą kiedyś w quizie na bestach wyszło mi, że moja moc to czytanie w myślach...Dziwne...
- Paula a ty co taka cicha? - spytała Ania.
- Zamyśliłam się tylko. - odpowiedziałam uśmiechając się.
- Muszę iść...Obiecałem mamie, że kupię jej to wszystko. - powiedział i wyjął z kieszeni listę zakupów.
- Dobrze...To cześć! - powiedziałam machając mu na pożegnanie...W sumie mogłyśmy iść z nim, ale jeszcze nic o nim nie wiem, a poza tym pewnie wracając do domu byśmy się zgubiły...
- Wracamy już? - spytałam rudowłosej, jednak ona chyba nie za bardzo mnie słuchała.
- To Naruciak! To przecież Naruciak... - mruczała pod nosem.
- Oj Aniu coś się zawiesiłaś! Wracamy do domu czy jeszcze gdzieś idziemy? - spytałam jej.
- Może wracajmy. - odpowiedziała. Ruszyłyśmy w stronę domu gadając o wszystkim i o niczym...Nagle znów zobaczyłam Czachę i jego bandę.
- Ciii! - uciszyłam rudowłosą i przyśpieszyłam kroku. Nagle nas zauważył i zaczął do nas iść. Nagle przed nami stanął któryś z nich i zagrodził nam drogę. Okrążyli nas. Lider drużyny podszedł do nas i złapał za ręce.
- Ała puszczaj! - krzyknęła Ania. Ja tylko patrzyłam na nich ze strachem.
- Oddawaj kasę! Tym razem twój chłopak cię nie uratuję! - skierował się do mnie.
- Nie mam kasy. - odpowiedziałam trzęsącym się głosem...Nie czułam już prawie dopływu krwi do mojej ręki.
- A ty masz coś? - spytał się Ani.
- Nie. - powiedziała z bólem w głosie...Dopiero teraz zauważyłam, że po moich policzkach płyną łzy. Nie było tu żadnych domów, a samochody nie za często tutaj przejeżdżały. Co teraz? Ale ja mam farta!! Przejeżdżający samochód zatrzymał się. Wysiadł z niego jakiś mężczyzna około dwudziestki.
- Zostaw te panny. - powiedział.
- No już, bo po policję zadzwonię! - krzyknął mężczyzna. Miał włosy związane z tyłu w kitkę i lekki zarost. Czacha puścił nas, ale musiał to zrobić po prostu musiał!! Popchnął mnie mocno, a ja nie mogąc złapać równowagi upadłam na tyłek i łokcie...No pięknie. Rudowłosa szybko pomogła mi wstać.
- Nic wam nie jest? - spytał mężczyzna. Ania jeszcze przed chwilą przytrzymując mnie szybko puściła i podbiegła do faceta. Ja cała obolała wolałam sobie postać tutaj...
- Karolek!!! Jestem twoim MISZCZEM!! - wykrzyknęła do niego. CO?! A no tak wszystko jasne! To pewnie też jakiś youtuber! Karolek przywitał się z nią i podszedł do mnie.
- Możesz chodzić może was podwiozę co? - spytał.
- Wiesz co zwykle nie wsiadam do obcych samochodów, ale zaryzykuję. - powiedziałam i zaczęłyśmy wsiadać do samochodu.
- To jak się nazywacie? - spytał.
- Ta ruda to Ania, a ja jestem Paulina, ale można mówić do mnie Paula. - odpowiedziałam.
- Kurdę lepiej, żeby moja mama nie zauważyła tych sińców. - powiedziałam do Ani.
- Chyba lepiej, żeby twoja mama o tym wiedziała... - wtrącił się Karolek.
- Nie lepiej nie...Nie chcę przejmować jej takim czymś. - powiedziałam.
- To twoja sprawa, ale jak coś to mogę was podwieźć do Adama...Sam tam jadę...- powiedział.
- Do Naruciaka? - spytałam, a on kiwnął głową...Zgodziłam się...Wiem, że to bezsensu, ale skręciliśmy do mojego domu po moje ubrania...Ania też wzięła swoje... Na szczęście moja mama nas nie zauważyła... Ja chyba jestem za bardzo ufna...Czemu ja ufam Karolkowi i Adamowi tak bardzo? Nie wiem...Ale szczerze mówiąc oboje są bardzo pozytywni i wydają się być bardzo mili...Polubiłam Adama i myślę, że Karolka też polubię... Napisałam do mamy, że razem z Anią nocujemy u nowej koleżanki i, że w razie czego do niej zadzwonię...Tiaa jeśli Naruciak się zgodzi to przenocujemy, a jeśli nie to trudno, ale na pewno na noc do domu nie wrócimy...Musimy wykminić co powiedzieć mamie kiedy zobaczy te starte do krwi łokcie i siniaki na nadgarstkach...Jeszcze moje starte łokcie da się wytłumaczyć, ale te nadgarstki? Od dziś chyba zacznę nosić szerokie bransoletki, by to ukryć...Resztę jazdy spędziliśmy na śpiewaniu różnych piosenek...
-----------------------------------------------
Koniec rozdziału 4 !!! Kurdę jakąś godzinę temu Czułek dodał filmik na yt...Tak mnie nim wystraszył i w ogóle, a na końcu mówi, że to wszystko było jednym żartem i, że dalej nagrywa!!! Głupek...Ale mnie wystraszył...Oto ten filmik:
Fajny rozdział c: Z resztą-jak zawsze.
OdpowiedzUsuńMam takie pytanko-Mogłabyś ocenić u mnie na blogu pierwszy rozdział mojego FF? Jestem początkująca i bardzo zależy mi na opinii innych. Z góry dziękuję:)))
Oczywiście :D
UsuńSuper rozdział :D
OdpowiedzUsuńDziękuję :D
UsuńBędę śpiewać z wami!!! (Fałszując) LA LAA LAaaaaALAAAAA!!!!
OdpowiedzUsuńKarolek!!! Jestem twoim MISZCZEM!! - Jebłam!!!! :D
OdpowiedzUsuńRozdział fajny, tylko jestem strasznie ciekawa co to za były przyjaciel Adama jest teraz z tymi złymi. Tylko błagam nie Krexiu bo się załamię .