niedziela, 5 lipca 2015

Rozdział 5 Ałć....(Opowiadanie o Masterczułku,proszę przeczytaj je)

Dotarliśmy dość szybko. Wyszłam z samochodu i ujrzałam no cóż zwykły dom...Zapatrzyłam się przez chwilę na jedno okno...Było otwarte, a za nim widać było Adama... Po co ja to wymyśliłam!? Przecież nie można się tak wpychać do kogoś... Było mi strasznie głupio, ale za późno by się wycofać..Ehh...
- Paula no chodź idziemy! - powiedziała Ania ciągnąc mnie za rękę. Weszłyśmy do środka. Przywitała nas prawdopodobnie mama Adama.
- Dzień Dobry Karol...Adam jest na górze. - powiedziała uśmiechnięta...Kiedy nas zobaczyła skinęła na nas głową. Głos utknął mi w gardle...Ani chyba też.
- Pomagają nam w robieniu filmików. - odpowiedział Karol ratując nas...Mama się uśmiechnęła i poszła do innego pomieszczenia.
- Chodźcie. - powiedział Karol i poszliśmy za nim do pokoju chłopaka...Cóż miał tu dosyć zwyczajnie gdyby nie jakieś zielone prześcieradło zawieszone na czymś, lampy takie chyba do nagrywania, kamera i cała ściana w rysunkach przypominających Adama. Co najdziwniejsze w pokoju nikogo nie było...Musiał gdzieś wyjść. Podeszłam do ściany z rysunkami. Oglądałam je z podziwem i uśmiechem na ustach. Nawet nie zauważyłam kiedy wszedł Adam.
- Podobają ci się ? - spytał. Ja się wystraszyłam i odskoczyłam na bok przewracając lampy, które spadły na zielone prześcieradło zrzucając je na podłogę.
- Ups przepraszam! - powiedziałam rumieniąc się strasznie. Cofnęłam się o krok do tyłu, zahaczyłam o coś i przewróciłam się na obolały tyłek. Już miałam wstać, ale statyw z kamerą zachwiał się i spadł na mnie waląc mnie w nos...
- Ałć. - stęknęłam z bólu. Karol i Adam szybko zerwali się z miejsca i zaczęli mi pomagać. Karol wziął ze mnie statyw z kamerą, a Adam mnie podniósł.
- Przyniosę chusteczki. - powiedział szybko chłopak patrząc się na mój nos. Dotknęłam go i poczułam ciepłą ciecz. Obejrzałam ją i stwierdziłam, że to krew.
- Wiesz co może usiądź. - powiedział Karol łapiąc mnie za ramiona i sadzając na łóżku. Nagle przybiegł Adam z chusteczkami. Wzięłam jedną i przyłożyłam do nosa.
- Cholerny bałagan ! - krzyknął Adam i zaczął sprzątać.
- Ja przepraszam bardzo...Nie chciałam... - mówiłam ze spuszczoną głową.
- To nie twoja wina. - powiedział spokojnie Naruciak i uśmiechnął się do mnie.
- A w ogóle skąd się tu wzięłyście? - spytał z zaciekawieniem. Ania natychmiast wszystko wytłumaczyła.
- O kurde, ale gnojek! Zajebię go! - powiedział ostro Adam. Szybko wstałam chcąc uspokoić Adama, ale zakręciło mi się w głowie i z powrotem usiadłam.
- Musisz wypocząć. - powiedziała Ania.
- Adam spokojnie...Przecież żyję...Poza tym oni by cię zabili. - powiedziałam poważnie.
- Ale Karola już nie. - powiedział.
- Nie no żartuję...Dobra jest dosyć późno...Nagrywamy? - spytał, a Karol potwierdził.
- Ania przysuń tu lampy, a ty Paulo ustaw kamerę w tym miejscu. - powiedział... Mówił to bardzo miłym tonem. Podeszłam do kamery ciesząc się, że na coś się przydam i przesunęłam ją w miejsce, które kazał Adam.
- Dobra dzięki dziewczyny...Paulo włącz nagrywanie takim dużym przyciskiem. - powiedział. Wykonałam polecenie.
- Witajcie tu Naruciak i Karolek! Dzisiaj będziemy robić taki challenge. - powiedział Adam. Podczas tej krótkiej przemowy zaczęłyśmy się strasznie śmiać z Karolka...Robił śmieszne miny. Naruciak nie bardzo wiedząc o co chodzi spojrzał na Karola, a ten zrobił minę aniołka...Na co pękłyśmy ze śmiechu. Karolek w końcu nie wytrzymał i również zaczął się śmiać.
- Dobra tu się zrobi cięcie. - powiedział Naruciak nie wiedząc o minach Karolka.
--------------------------------------------------
Dzisiaj krótki rozdział, ale mam coś jeszcze...mam taki jakby prolog do opowiadania z Masterczułkiem...Jeśli wam się spodoba założę o nim bloga...Oto i on :

- Cześć! - krzyknęła czternastoletnia dziewczyna wchodząc do domu i rzucając plecak na kanapę. Nikt jej nie odpowiedział. Weszła do kuchni i tam ujrzała uśmiechniętą, czarnowłosą kobietę.
- Cześć mamo. - powiedziała przytulając się do kobiety.
- Hej. Jak tam w szkole? - spytała matka...
- Dobrze dostałam czwórkę z matmy! - pochwaliła się czarnowłosa. Kobieta uśmiechnęła się. Ich dom był dosyć skromny i mały, ale wystarczał dla nich...W końcu tylko dwie osoby tu mieszkają.
- Cieszę się Emmo. - powiedziała wesoło mama. Czternastolatka pobiegła szybko do swojego pokoju. Usiadła przy biurku i odpaliła komputer...Włączyła muzykę i zaczęła odrabiać lekcje. Nagle przyszedł dziwny SMS:
"Emmo pod twoim łóżkiem jest pudło. Wyjmij je."
Dziewczyna trochę zdziwiona zajrzała pod łóżko...Rzeczywiście było tam pudło. Wyciągnęła je i otworzyła. Był tam jakiś dziwny strój...Tak jakby jakiejś wojowniczki oraz list.
"Kiedy zrozumiesz zadzwoń pod ten nr. *********"
Niebieskooka Emma bardzo się tym zdziwiła, ale to zignorowała i nie zadzwoniła pod adres...Nie próbowała nawet tego zrozumieć...Pewnego dnia Emma i jej mama znikły bez śladu. Nikt nie wie co się stało...Dlatego stwierdzono, że już nie żyją.
W tym czasie:
Kolejny nudny dzień....Stwierdził zielonooki piętnastolatek wracając z kolegami do domu...Po chwili koledzy odłączyli się  skręcając do swoich domów, więc Dezy został sam. Dzisiaj czuł się wyjątkowo do d*py...Jego brata właśnie pobito, a on nie mógł nic zrobić skąd o tym wiedział? Szkoła Floriana była bardzo blisko szkoły Dezyderego...Wieści szybko się rozchodzą. Poza tym czuł, że jest całkowicie nikomu nie potrzebny...Matka cóż jest bardzo zapracowana, a ojczym? No  zazwyczaj chodzi po nochach na imprezy...Uwierzcie...Nie wraca w dobrym stanie. Wreszcie wrócił do domu...Florek już tam był...Zwolniono go z lekcji. Dezy podszedł do brata.
- Jak się czujesz? - spytał smutno zielonooki.
- Bywało lepiej, ale nie ma co narzekać. - powiedział z trudem...Miał rozciętą wargę, podbite oko i kilka siniaków na ręce.
- Co jest? Jakoś smutno wyglądasz... - spytał Florian chociaż i tak wiedział, że Dezy mu tego nie powie...Cóż...Tak jak myślał tak się stało.
- Nic. - odpowiedział i poszedł do swojego pokoju. Zaczął rozwiązywać zadanie domowe z matmy, lecz nie mógł się skupić...Co chwilę coś odwracało jego uwagę. Po chwili zaczął patrzeć na niebieską ścianę.
- Ta ściana jest stanowczo za niebieska. - powiedział do siebie i się zaśmiał. Wrócił do zadania i znów to samo... Przez okno było widać przelatującego ptaszka, a to szczekanie psa, a to kosiarka, a to jego brat nagle wszedł do pokoju.
- AAAAAA!!! - wkurzył się Dezy rzucając ołówek na środek pokoju.
- Spokojnie chciałem się dowiedzieć czemu jesteś taki smutny... - powiedział Florian.
- Kanapki. - odpowiedział bez zastanowienia się Dezy.
- Ty rzeczywiście masz coś z głową. - zaśmiał się Florek i podszedł do brata.
- Nie wiem co się dzieje! Dosłownie słyszę wszystkie odgłosy...Wszystko mnie rozprasza! Mam tego dość!! - wyznał zielonooki trzymając głowę na rękach opartych o biurko.
- Co to? Zadanie z matmy? - spytał Florek. Dezy potwierdził. Florian postanowił mu pomóc i razem odrobili zadanie.
- Dobra to ja idę do siebie. - powiedział Florek i wyszedł słysząc jeszcze " Dzięki". Nagle Dezy dostał wiadomość. Bez zastanowienia odczytał ją.
"Zajrzyj pod łóżko i otwórz to pudło"
WTF?! Myślał Dezy, ale mimo to zrobił to dziwne zadanie i otworzył pudełko. Zobaczył dziwną koszulkę z jakby przymocowaną maską, bluzę i krawat. Ubrał te rzeczy i przejrzał się w lustrze.
- No świetnie! I mam w tym niby chodzić?! Nikt nie będzie widział jaki jestem przystojny i żadna laska na mnie nie poleci! - zbulwersował się Dezy patrząc w lustro. Założył kaptur i zrobił groźną minę...Wyglądał jak prawdziwy wojownik.
- Chyba się przyzwyczaję. - powiedział do siebie i się uśmiechnął. W prawdzie nie wiedział jeszcze co to miało znaczyć, ale bardzo go to zaciekawiło...
--------------------------
Mówić czy się podoba !

5 komentarzy:

  1. Rozdział FF o Adamie jest genialny,a wprowadzenie do FF o Dezym jeszcze lepsze.
    Przy okazji chcę Ci podziękować za tak miłe komentarze na moim blogu. W serduchu zawsze tak lepiej się robi. Jeszcze raz dziękuję. =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również ci dziękuję :D A twój blog jest po prostu zajebisty!!

      Usuń
  2. Czekam na bloga z ff o Czułku ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale te miny musiały wyglądać! Jak je sobie wyobraziłam, nie mogłam przestać się śmiać!!!

    OdpowiedzUsuń