W końcu zgodziłam się jechać do domu. I tak tylko o 12 00 są odwiedziny, więc nie ma co bezczynnie siedzieć w poczekalni. Komputer dosłownie mnie do siebie przyssał. Siedziałam całymi dniami tylko na nim patrząc w ekran...Najczęściej oglądałam filmiki Naruciaka...By móc zapomnieć o tym, że tak na prawdę on leży teraz w śpiączce...W mojej głowie zrodziły się okropne myśli...Zaczęłam myśleć inaczej i dla wszystkich byłam wredna...Byłam w środku pusta bez Adama...Jakby moje serce, moja dobroć, miłość i wrażliwość zostały przy nim, a we mnie została tylko złość, smutek i zemsta...Czemu to właśnie ja z tych milionów ludzi na świecie muszę mieć tak popieprzone życie!! Dobrze, że Ania jest przy mnie...Tylko ona umie przemówić mi do rozumu, tylko ona nie lituje się i nie współczuje, ale pomaga...Sama tęskni za Adamem...Spojrzałam za okno. Niebo się rozjaśniało. Spojrzałam na zegarek...Piąta rano! Pięknie bijesz rekordy Paulino...Moje policzki są teraz wiecznie mokre przez łzy...Czasami myślałam skąd one się tak właściwie biorą... Jak to możliwe, że dzięki smutku z oczy leje się wodospad? Nie tylko charakterem się zmieniłam, ale też wyglądem...Prawie nic nie jem i strasznie schudłam co wcale nie wygląda dobrze, powieki cały czas zaczerwienione. Moja cera stała się strasznie blada, a oczy jakby wyblakły. Włosy zawsze są potargane. Zakładam na siebie byle co i myję się co jakieś 3 dni....Tak wiem, że to obrzydliwe, ale nie mogę inaczej...Od tygodnia już chyba nie wychodziłam z domu nie licząc odwiedzin w szpitalu...Tak wiem tydzień szybko zleciał...Wyłączyłam komputer i położyłam się obok Anki, która spała...Szkoda, że ja nie mogłam...Byłam bardzo zmęczona, ale milion myśli nie dawało mi spać...Co jeśli ja będę sobie smacznie spać, a wtedy akurat Adamowi się pogorszy? Miłość tak wiele zmienia...Popatrzyłam na ścianę, którą oświetlały delikatnie promienie słońca...Nadchodzi kolejny dzień...Kilka godzin później znów miałam jechać w odwiedziny, ale kiedy byliśmy na miejscu dowiedziałam się, że przewieźli Adama do innego szpitala...Podobno jego stan się pogorszył...Moja reakcja na te słowa była natychmiastowa. Nie panowałam nad sobą. Szarpałam się i krzyczałam...Chciałam iść do Adama, nieważne jak daleko był szpital...Chciałam tam być i koniec... Kiedy przestałam się wyrywać płakałam....Czy moje oczy jeszcze kiedyś będą mogły go zobaczyć? Czy jeszcze kiedyś będę mogła poczuć jego dotyk? Jego usta? I wdychać jego zapach? I śmiać się razem z nim? I czy będę mogła przeżyć z nim jeszcze więcej chwil? Siedziałam z tyłu samochodu, padał deszcz, wracaliśmy do domu...Szyba zaparowała i narysowałam na niej postać chłopaka, jednak z czasem obrazek znikł...Czy tak samo zniknie Adam? I nasza miłość? I uśmiech? I szczęście? Wysiadłam z samochodu. Ania i tata szybko biegli do domu, jednak mnie nie obchodziło to, że pada...Stałam w miejscu. Nie mogłam się ruszyć, a moje oczy zastygły w smutku. Sama do końca nie wiem co robiłam...
- Paulo chodź szybko! - zawołał tata, jednak ja nie usłyszałam go, jakbym była za daleko...Nie rozumiałam co się dzieje wokół mnie...Moje myśli były tylko przy Adamie. Odwróciłam się w przeciwną stronę i zaczęłam iść nie czując zimna, deszczu, który moczył mi ubrania, ani nie słysząc krzyków moich bliskich. Nogi same mnie prowadziły. Doszłam do parku...Być może jest to najbrzydszy, najmniejszy i najcichszy park, jednak tak ważny dla mnie. I coś zobaczyłam..Smutek odszedł w zapomnienie, a na jego miejsce wstąpiły złość, nienawiść, chęć zemsty....
-----------------------------------------------
Doszłam do wniosku, że skoro lubicie ten blog to go przedłużę, pomysły na razie jeszcze są, jak się wyczerpią to wtedy zakończę bloga...Jeśli chodzi o te nowe opowiadania o Czułku i drugie o Smavie to nie bójcie się będą niebawem...być może już za jakiś tydzień...Wiecie chcę napisać przynajmniej 10 rozdziałów, by mieć na zapas...Na razie żegnam i do następnego!!
Jeju,no kurde. Jak nadrabiałam rozdziały uroniłam z jedną łezkę. Serio.
OdpowiedzUsuńRozdział bardzo fajny i coś mnie się widzę ze zobaczyła byłego. Bardzo się ciesze, ze postanowiłam kontynuować to opowiadanie. Ja sama musze wkońcu zabrać się za moje z Adamem. Oby tych rozdziałów było bardzo dużo i czekam na kolejny
OdpowiedzUsuń