czwartek, 27 sierpnia 2015

Rozdział 17 Ktoś, kogo kompletnie się nie spodziewałam...

Od oglądania jakiegoś filmu jedząc pizzę i popcorn z Adamem i Anią minął miesiąc...Wszystko zaczyna wracać do normy...Tata wrócił do zdrowia, a Kuba cóż...Ma różne sprawdzenia i trzeba go bardzo pilnować, ale najważniejsze jest to, że jest tu razem z nami... Ania musiała już dawno jechać do domu, w końcu była u mnie tylko na tydzień, ale powiedziała, że może jeszcze przyjedzie na tydzień albo coś, więc fajnie! Ogólnie w okolicy poznałam parę nowych osób...Poznałam Łukasza, najlepszego przyjaciela Naruciaka, Agnieszkę i Ewę... Jeśli chodzi o Agnieszkę i Ewę to bardzo je lubię...Są to bliźniaczki. Gdyby nie to, że jedna z nich nosiła soczewki to bym ich nie rozróżniła. Agnieszka czyli średniego wzrostu brunetka o zielonych oczach jest trochę nieśmiała i mało mówi, a Ewa czyli średniego wzrostu brunetka o dziwnych fioletowo - niebieskich tęczówkach jest bardzo pewna siebie i uparta. Dopełniają się idealnie, chociaż czasami się kłócą to zawsze godzą. One by za sobą w ogień wskoczyły...Wróćmy jeszcze do Adama...Jeśli chodzi o niego to relacje między nami są jakby to ująć? Trochę napięte...Ostatnio zaczęłam się z nim kłócić o na prawdę głupie rzeczy i zaczęliśmy robić wszystko by się nawzajem wkurzać...Nie wiem czemu tak jest. Nagle dostałam SMS'a. Sięgnęłam po komórkę i sprawdziłam od kogo ta wiadomość.
Od: Naruciak, Adam(Pożeracz żelków) Kiedyś muszę skrócić ten jego nick... Otworzyłam wiadomość:
Ostatnio między nami dzieje się coś dziwnego.....Muszę ci coś ważnego powiedzieć. Dzisiaj za godzinę w parku.
Ta wiadomość była jakoś dziwnie napisana...Bez zastanowienia wyszłam z domu i pokierowałam się do parku. W końcu Adam się pojawił. Zaczynało się normalnie, lecz skończyło się znów na kłótni...Nawet nie będę mówić o co poszło, bo nie pamiętam...Darliśmy się na siebie jak nie wiem, aż w końcu nam się znudziło.
- To co chciałeś mi takiego powiedzieć!!? - krzyknęłam zmieniając temat kłótni.
- Nieważne! - powiedział odwracając się ode mnie.
- No proszę co takiego chciałeś mi niby powiedzieć!!? Teraz z ciebie taki tchórz!!? Co mowę ci nagle odebrało!! - spytałam wrzeszcząc. Cała buzowałam i mało brakowało, a podeszłabym do niego i walnęła go! Adam westchnął. Widać było, że miał tego dosyć.
- Ciągle się kłócimy...Ciągle chcemy pokazać sobie jacy jesteśmy super i zwrócić na siebie nawzajem uwagę...Zauważyłaś to? - spytał...No może i chce mu pokazać swoją wyższość, ale bez przesady!
- Nie nie zauważyłam! - krzyknęłam.
- Powiedz mi co chciałeś powiedzieć, bo czasu nie mam! - krzyknęłam podchodząc do niego. Na prawdę traciłam cierpliwość. On odwrócił się w moją stronę. Był ode mnie wyższy, więc zadarłam lekko podbródek patrząc na niego ze złością, jednak on na mnie tak nie patrzył...On patrzył na mnie z smutkiem?
- Czego chcesz!?- krzyknęłam jeszcze raz. Naruciak nie wytrzymał.
- Czego chcę?! Czego chcę?! Chcę ci coś powiedzieć, ale widzę, że ciebie nie będzie to obchodzić!!!Widzę, że ty tego nie czujesz!! Ja po prostu... - wykrzyczał mi prosto w twarz...Nad czym on się tak długo zastanawia...Wysłowić się nie może!?
- No mów! - powiedziałam zniecierpliwiona.
- Kocham cię!! - krzyknął mi prosto w twarz patrząc smutnymi oczami... Czyli te wszystkie kłótnie, spory, rywalizacja...to wszystko po to by zwrócić uwagę na miłość, bo nie umieliśmy tego wyznać?!
- Idę do domu. - powiedział ponurym głosem, odwrócił się do mnie i ze spuszczoną głową zaczął iść w stronę domu. Chciałam go zawołać...Zatrzymać, ale nie mogłam. Stałam w miejscu jak głupia.
" No dawaj Paula zatrzymaj go, wystarczy, że krzykniesz jego imię...No rusz się! " myślałam, jednak nie zrobiłam tego, a Adam zniknął za zakrętem. Stałam tak jeszcze kilka minut....On powiedział, że....Ech...A nasza przyjaźń? Co jeśli nam się nie uda i... Ale to nieważne...Adam się mega na mnie wkurzył, nie dziwię mu się...On nie mógł tego powiedzieć bo się bał, a ja? Ja wrzeszczałam i chyba go zraniłam. Z moich oczu zaczęły wypływać łzy...Jedna po drugiej. Rozejrzałam się. Niektórzy patrzyli na mnie złowrogo. Gdybym mogła cofnąć czas. Nie mogąc znieść tego wszystkiego zaczęłam biec w stronę powrotną płacząc. Rzuciłam się na łóżko i płakałam. Nie miałam odwagi do niego pójść, przeprosić czy choćby napisać do niego durnego SMS'a. Wiedziałam, że jeśli teraz pozwolę mu odejść to już nigdy go nie spotkam...Nagle ktoś zapukał w moje drzwi.
- Córeczko ktoś do ciebie przyszedł...Mam go wpuścić? -Zaczęłam zastanawiać się kto to...Może Adam, albo bliźniaczki, a może....Przestałam się zastanawiać tylko wstałam i wytarłam łzy. Poprawiłam włosy i byłam gotowa...
- Tak. - odpowiedziałam. Po chwili w progu mojego pokoju pojawił się ktoś, kogo kompletnie się nie spodziewałam....
---------------------------------------------------
Jak myślicie kto stanął w progu pokoju naszej Pauliny?
Taka jedna informacja...Na blogu o Masterczułku rozdział pojawi się nieco później, ponieważ nie mogę napisać ani jednego normalnego i sensownego zdania, a nie chcę nic wymuszać, bo wiem, że nie wyjdzie to dobrze....

4 komentarze:

  1. Ja nie wiem kto stanął w jej progu, ale jestem na nią wściekła. Rozdział świetny, a na blogu o Masterczułku czekam na rozdział. Znasz może jeszcze jakieś blogi o Dezym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem leniem i nie chce mi się teraz szukać tych blogów, ale są jakieś dwa...Obiecuję, że w opisie następnego rozdziału dam do nich linki :D A jeśli zapomnę to mi przypomnij XD

      Usuń
  2. Się dzieje i szkoda ze się tak kłócą ale co to za miłość bez kłótni? Rozdział bardzo fajny i bardzo przepraszam ze przez jakiś czas nie wchodzisz do cienie ale jakoś tak wyszło i tak nie mam dobrej wymówki.

    OdpowiedzUsuń