poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Rozdział 12 Zakupy.

 Notkę informacyjną postanowiłam umieszczać na górze...tak jest wygodniej XD Rozdział jest krótki ze względu na to, że chciałam szybko go dodać, a jest bardzo gorąco i w moim pokoju udusić się można, więc...Ogólnie mam do was pytanie dotyczące mojego drugiego bloga o Masterczułku:
Czy chcecie by jeszcze jacyś youtuberzy mieli te niezwykłe umiejętności? Jeśli tak to jakich youtuberów jeszcze chcecie w to wkręcić? Reziego?Multiego? Czekam na wasze odpowiedzi, a na razie zapraszam moich Ciumciaków na rozdział.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Każdy ma własną układankę...Czasami kolorową, a czasami szarą. Ja miałam dotychczas kolorową, jednak pojawiały się przeszkody, czyli przeprowadzka czy to, że Robert ze mną zerwał...Niestety od śmierci mojej...Mamy w mojej układance zaczęło brakować jednego elementu...Oczywiście był to jeden z wielu elementów, jednak pełnił ważną rolę..Bez niego nie będzie tak samo jak kiedyś. Patrzyłam pod nogi...Na kostkę chodnika...Była równa, prawie idealna, jednak co jakiś czas pojawiały się doły czy górki...Takie jest życie...
- Paula wszystko dobrze? - wyrwała mnie z zamyślenia Ania. Popatrzyłam na nią i kiwnęłam głową na tak, ale czy rzeczywiście wszystko było dobrze?
- Patrzcie jest hotel! - powiedział nagle Adam. Zatrzymaliśmy się przed budynkiem. Jak na hotel był średniej wielkości. Nagle przypomniało mi się o bardzo ważnej rzeczy.
- Ej Anka przecież my nie wzięłyśmy żadnych ubrań! - powiedziałam spanikowana.
- Upss...Dobra...Wiem!! Mamy kasę to pójdziemy coś kupić, a ty Adam spróbuj się zakwaterować. - zarządziła rudowłosa.
- A ubrania dla mnie? - spytał Adam z uśmiechem.
- My już coś ci kupimy. - powiedziała Anka patrząc na Adama tak jakby chciała zapamiętać jego każdy skrawek.
- No dobra, ale stroju króliczka jako piżamy nie chce mieć! - powiedział ostrzegająco i się zaśmiał. Rozdzieliśmy się.
- Paula jesteś taka cicha...Za cicha. - powiedziała Ania. To prawda odkąd straciłam ważną osobę bardzo dużo myślę...Ale nie chcę wracać do czasów, w których byłam cichą, zamkniętą w sobie myszką!
- Wiem... - odpowiedziałam i westchnęłam.
- Nie martw się zakupy poprawią ci nastój...Patrz jakie fajne centrum handlowe!!! - powiedziała nagle i pociągnęła mnie za rękę. Rzeczywiście na zakupach było fajnie...Przebieraliśmy się i w ogóle...Niestety wszystko musiała zepsuć jakaś pani.
- Dziewczyny! Co wy tam pokaz mody robicie!? Kupujcie i wynoście się, bo też chcę coś przemierzyć! - krzyknęła...Trochę skróciłam jej wypowiedź, ponieważ padło dużo niegrzecznych słówXD Poszliśmy do kasy i zapłaciłyśmy.
- Dobra to teraz czas kupić coś naszemu przyjacielowi. - uśmiechnęła się Anka złowieszczo.
- Aniu proszę cię. Kupimy mu normalne ciuchy...Niech się chłopak ucieszy, ale nie martw się kiedy indziej zrobimy mu psikusa... - powiedziałam. Ania zrobiła zawiedzioną minę, jednak ja nie zwracając uwagi poszłam do innego sklepu, który był dla chłopaków. Podeszłam do wieszaka z różnymi koszulkami i wybrałam kilka dla Adama. Nagle podszedł do mnie jakiś typ..
- A co tu taka dziewczyna robi w sklepie dla chłopców? - spytał...Widocznie to był tekst na podryw.
- Kupuję ciuchy dla mojego chłopaka...Nie radzę ci się do mnie przystawiać, codziennie chodzi na siłownię i może zostać z ciebie mokra plama. - skłamałam nawet nie odwracając się do niego i udając, że wybieram jakąś bluzę.
- Ja się tak z ciekawości pytałem. - powiedział zmieszany i odszedł. Nagle podbiegła do mnie rudowłosa.
- Ale go załatwiłaś! - przyznała.
- Myślisz, że taki rozmiar spodni będzie na niego dobry? - spytała po chwili pokazując mi parę zwykłych dresów.
- Wiesz są to dresy, więc raczej będę dobre. Kup mu jeszcze dwie pary krótszych spodenek, jeśli będzie gorąco to ugotuje się w tych dresach. - powiedziałam, a ona szybko pobiegła po spodenki. Ja kupiłam mu jeszcze jedną koszulę w kratę i bluzę z kapturem...Tyle chyba mu wystarczy....Dwie pary długich spodni, dwie krótszych spodni, kilka podkoszulek, koszulę w kratę i bluzę....W sumie to pewnie jeszcze coś mu mama pewnie dowiezie, więc będzie miał sporo ciuchów. Obładowane torbami wyszłyśmy z centrum. Płożyłam torby na chodniku i wyjęłam telefon.
" Gdzie nas zakwaterowałeś? " napisałam do Adama...Po paru minutach przyszła odpowiedź.
" W tym hotelu blisko szpitala...Ta gdzie się rozdzieliśmy. " odpowiedział. Wysłałam mu jeszcze minkę z uśmiechem i schowałam telefon.

2 komentarze:

  1. No to dziewczyny zaszalały na tych zakupach :D Rozdział niby krótki, ale jednak nie jest jakoś tak bardzo czytałam już krótsze . Adam jest tutaj taki miły szczerze to wydaje mnie się, że ogólnie jest miłym facetem ,ale mogę się mylić :P Czekam na kolejny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzeba było jeszcze mu papucie kupić!!!

    OdpowiedzUsuń