Zobaczyłam wysokiego bruneta o czekoladowych oczach. Uśmiechnął się pokazując bielutkie zęby, jednak ten uśmiech nie był szczery, był sztuczny.
- Robert? - powiedziałam z lekkim zdziwieniem. Wiedziałam, że pewnego dnia go spotkam, ale nie, że tak szybko.
- Paulina jakaś ty piękna. - powiedział, jednak nie brzmiało to jak komplement, powiedział to tak bezbarwnie.
- Czego chcesz? - spytałam łagodnie. Nie miałam pojęcia co tu robi.
- Chcę, abyś była moją dziewczyną...Przepraszam cię za tamto, ale tęskniłem i... - zaczął, jednak ja nie mogłam tego słuchać.
- I dlatego pocałowałeś moją najlepszą przyjaciółkę? - spytałam podnosząc jedną brew do góry i krzyżując ręce.
- Przepraszam...To jak wrócimy do siebie? - spytał i przybliżył się do mnie. Wiedziałam, że nie mówił szczerze. Chciał tylko, żebym była jego dziewczyną, ale tak na prawdę będzie mnie okłamywał na każdym kroku.
- Nie...Zrozum, że związek na odległość to nie jest dobre wyjście, poza tym znalazłam sobie tu kogoś. - powiedziałam i od razu przypomniała mi się sytuacja z Adamem...Tak bardzo chciałam się do niego przytulić i przeprosić noi powiedzieć, że ja też go kocham...
- Co, ale jak to?! Kim ten koleś jest?! - od razu w jego oczach pojawiły się iskry zdenerwowania...Tak bardzo się zmienił...
- On jest kimś kto sprawi, że będę szczęśliwa. - powiedziałam. Na prawdę tak było.
- A ja ci szczęścia już nie daje?! - krzyknął. w końcu nie wytrzymałam i też się wkurzyłam. Czemu on krzyczał na mnie? Mógł powiedzieć to spokojnie..
- Nie! - krzyknęłam tak samo jak on. On podszedł do mnie i złapał za nadgarstki. Troszkę to bolało. Nie mogłam się wyrwać, nawet nie próbowałam...Wiedziałam, że jestem za słaba. Po moich policzkach spływały krystaliczne łzy kiedy patrzyłam w jego zdenerwowane oczy. Moje łzy go nie wzruszyły...Nadal patrzył z wściekłością. Nagle przybliżył się do mnie i pocałował. Uległam i odwzajemniłam pocałunek, lecz nie czułam niczego oprócz oziębłości. Odsunęłam się od niego szybko kiedy puścił moje nadgarstki. On popatrzył ze zdziwieniem i chyba już miał do mnie podejść, ale ja zrobiłam coś czego sama bym się nie spodziewała. Podbiegłam do okna i wyskoczyłam z niego spadając na gałęzie orzechu. Robert widząc to zaczął biec w przeciwną stronę, czyli do drzwi mojego pokoju. On tu zaraz przyjdzie!! Na prawdę się go bałam, więc jak najszybciej zaczęłam schodzić z drzewa, oczywiście noga mi się poślizgnęła i spadłam na rękę. Cała zrobiła się czerwona i spuchła. Tak strasznie to bolało, że zaczęłam płakać. Nie mogłam poruszać ręką gdyż kończyło się to ogromnym bólem. Mimo to przycisnęłam rękę do klatki piersiowej i zaczęłam uciekać...Wiedziałam gdzie ucieknę...Tam będę bezpieczna...Znałam drogę na pamięć. Nie zatrzymywałam się ani na chwilę z myślą, że Robert tylko na to czeka by mnie dopaść. Ręka bolała coraz bardziej. Łzy płynęły dalej. To miejsce nie było jakoś daleko, ale teraz zdawało mi się jakbym biegła już z 30 minut. W końcu dotarłam na miejsce. Wbiegłam do środka domu nie pukając i pokierowałam się na górę, otworzyłam drzwi pewnego pokoju i wbiegłam do środka. Pierwsze co zobaczyłam to Adama, który obraca się do mnie na krześle.
- O co cho... - zaczął, jednak kiedy mnie zobaczył od razu zdjął słuchawki i podbiegł do mnie.
- Boże siadaj! - polecił wskazując na łóżko. Nie protestowałam i usiadłam. Czułam, że z ręką coraz gorzej i coraz bardziej boli. cały czas płakałam.
- Pokaż ! - powiedział stanowczo, ale było słychać troskę i zaniepokojenie w jego głosie...Pokazałam mu rękę.
- Jest złamana! Trzeba jechać do szpitala! Kurwa moja mama akurat w pracy jest. - mówił, a ja siedziałam cicho wiedząc, że nic mi się tu nie stanie.
- Trzeba będzie iść do twojego taty...Czemu do niego nie poszłaś? - spytał siadając obok mnie.
- Bo przyszedł do mnie mój były chłopak...Robert. - powiedziałam drżącym głosem.
- I on złapał mnie za nadgarstki i pocałował, a ja uciekłam oknem wskakując na drzewo i spadłam. - powiedziałam płacząc coraz bardziej. Nawet nie zauważyłam kiedy przytuliłam się do chłopaka.
- Ciii...Pójdę tam z tobą. On nic ci nie zrobi. - mówił głaszcząc mnie po włosach. Siedzieliśmy tak trochę czasu, a kiedy się uspokoiłam Adam zaprowadził mnie do domu. Oczywiście zastaliśmy tam Roberta.
- Oooo wróciłaś. - powiedział szyderczo Robert nie zwracając na to w jakim jestem w stanie.
- Zamknij się! - krzyknął Adam, który trzymał mnie za zdrową rękę.
- Bo co mi zrobisz? Pobijesz? - zaśmiał się Robert...Czemu on się tak zmienił?
- Być może! - krzyknął Adam i podszedł do niego puszczając moją rękę. Miał 190 centymetrów wzrostu, więc Robert się go trochę przestraszył i poszedł gdzieś. Naruciak szybko do mnie wrócił i razem weszliśmy do środka mojego domu.
- Proszę pana! - zawołał Adam wchodząc do kuchni. Po chwili tata wybiegł z kuchni i podbiegł do mnie.
- Paula wchodź do samochodu! Wezmę Kubę i zaraz pojedziemy do szpitala! - powiedział tata i zaczął iść na górę po schodach do mojego brata.
- Tato! - zawołałam cicho, jednak on usłyszał i się odwrócił.
- Adam też może jechać? - spytałam patrząc w podłogę. Z moich oczu ciągle leciały łzy.
- Oczywiście, że tak. - odpowiedział z uśmiechem. Po chwili Adam do mnie przyszedł i zaprowadził samochodu siadając obok mnie. Wkrótce przyszedł również tata z Kubą. Kuba usiadł po prawej stronie Adama, a tata na miejscu kierowcy. Dopiero teraz poczułam jaka jestem zmęczona. Nie zważając na obecność Kuby i taty wtuliłam się w chłopaka uważając na chorą rękę i zasnęłam...
-----------------------------------------------
No koniec 18 rozdziału...Obiecałam komuś, że podam opowiadania o Masterczułku...Muszę się przyznać, że na innym koncie mam jeszcze jedno opowiadanie, które dotyczy Skkf'a i Czułka...Na razie znajdują się tam tylko dwa rozdziały, ale wkrótce dodam również 3....Na tym blogu rozdziały pojawiają się trochę rzadko, ale są długie...Oto ten blog:
http://youtuberoweopowiadaniaxd.blogspot.com
Znam również jeszcze trzy opowiadania o Masterczułku, jednak są one na wattpadzie, ale myślę, że nie będzie wam to jakoś bardzo przeszkadzać...
1. https://www.wattpad.com/story/48134248-masterczu%C5%82ek-fanfiction
2. https://www.wattpad.com/story/47466551-friends-of-oreo
3. https://www.wattpad.com/story/47385424-freddy-fazbear%27s-pizza-survival-dla-youtuber%C3%B3w (to jest bardziej o fnafie, ale jest tam Masterczułek, więc..)
Dawaj kolejny 💓 super fanfiction 😍
OdpowiedzUsuńNie masz pojęcia ile nadrabiam xD
OdpowiedzUsuńŚwietny - jak zwykle. ;D Pisz kolejny!
Wpadaj do mnie! :)
Nominowałam Cię do LA :) Wszystkiego dowiesz się tutaj :)
OdpowiedzUsuńhttp://justyna-i-on.blogspot.co.uk/2015/08/zostaam-nominowana-do-la.html
No rozdział serio długi i bardzo fajny. No i dowiedziałam się jednego. Jak chcesz uciec od byłego to wyskakuj przez okno. Hehehe i ta to jest biedna znowu do szpitala ale jak się nie uważa to się ma.
OdpowiedzUsuńDzięki <3
OdpowiedzUsuń